Dla zdjęcia narażają swoje życie ignorując ostrzeżenia

To cud, że nikt nie został poważnie ranny i że nie doszło do śmiertelnego wypadku przy wodospadzie Gullfoss,...

2375

To cud, że nikt nie został poważnie ranny i że nie doszło do śmiertelnego wypadku przy wodospadzie Gullfoss, mówił oficer policji z południowej Islandii.
Turyści odwiedzający wodospad Gullfoss, który jest jedną z atrakcji na popularnej trasie „Złoty Krąg”, uparcie ignorują znaki ostrzegawcze i informacje, które zakazują przechodzenia przez ogrodzenia, zapuszczając się zbyt blisko krawędzi klifu kanionu.

„To jest wręcz niezwykłe, że w tych popularnych miejscach było tak mało wypadków. Patrząc na zachowania turystów wydaje się, że chcą oni zrobić swoje zdjęcia w takim momencie, w którym dosłownie stoją na progu życia i śmierci” mówił szef policji z południowej Islandii Sveinn Kristján Rúnarsson, w rozmowie z dziennikarzami Fréttablaðið.

Zwrócił on także uwagę na to, że zapewne nikt z nich nie myśli o tym jak tragiczne skutki może nieść takie zachowanie. Wystarczy, że wykonają jeden zły krok, lub poślizgną się i mogą wpaść do głębokiego kanionu. Jest wysoce nieprawdopodobne, aby ktokolwiek mógł przetrwać upadek do rzeki znajdującej się poniżej.

fot. Sunna Lind

Przewodnicy turystyczni bardzo często informują o tym, że wiele popularnych miejsc w południowej Islandii jest tykającymi bombami zegarowymi z powodu lekkomyślnych działań turystów, którzy są gotowi zaryzykować swoje życie dla zdjęcia.
Znaki ostrzegające ludzi przed niebezpieczeństwami nie wydają się wystarczające.

Bláskógabyggð, gmina na terenie, której znajduje się wodospad Gullfoss, dba o to aby uczynić obszar bezpieczniejszym dla odwiedzających. W ostatnich latach zbudowano nowe tarasy widokowe, schody i wyznaczono ścieżki oraz ustawiono tablice informujące o niebezpieczeństwie.
Znaki nakazujące ludziom spacerowanie tylko ścieżkami i ostrzegające o niebezpieczeństwie kiedy zbliżą się zbyt blisko klifów, a także niskich płotów i lin, które są zaprojektowane tak, aby zapewnić gościom bezpieczeństwo, nie wydają się wystarczające.

„Jak daleko trzeba się posunąć? Nie chcemy ustawiać wysokich ogrodzeń, które mogłyby powstrzymać ludzi przed chodzeniem po niebezpiecznym terenie ponieważ zasłaniałyby one widok. Dlatego musimy polegać na zdrowym rozsądku ludzi” dodała burmistrz gminy.

Oprócz narażania swojego życia podróżni, którzy opuszczają wyznaczoną ścieżkę, aby zbliżyć się do klifów, depczą roślinność i zasłaniają widok innym.

„Proszę, pozostańcie na wyznaczonej ścieżce i poważnie potraktujcie znaki ostrzegawcze: ponieważ są one tam umieszczone z jakiegoś powodu!”

Fréttablaðið/mmn

Opublikowany w: