Ani turyści, ani miejscowi nie sprawdzają prognoz

Na skutek śnieżyc, które nawiedziły Islandię ponad 300 członków zespołów SAR pracowało przy wyciąganiu pojazdów, które utknęły w...

2265

Na skutek śnieżyc, które nawiedziły Islandię ponad 300 członków zespołów SAR pracowało przy wyciąganiu pojazdów, które utknęły w zaspach. Znaczna ich liczba była prowadzona przez turystów. Jednakże połowę problemu stanowią sami Islandczycy.

„Jeśli miejscowi nie sprawdzają, czy górskie drogi są przejezdne, to nie możemy oczekiwać, że zrobią tak turyści odwiedzający wyspę” – stwierdził Guðmundur Örn Arnarson, kierownik operacyjny Landsbjörg, zespołów poszukiwawczo-ratowniczych Islandii. Odpowiadał on na pytanie portalu mbl.is, czy turyści otrzymują informacje o pogodzie i warunkach drogowych.

REKLAMA

Arnarson powiedział też, że połowa uratowanych to turyści, ale reszta to rodowici Islandczycy. „Różnica polega na tym, że turyści poruszają się z reguły znacznie mniejszymi pojazdami. Ale największy problem stanowili ostatnio Islandczycy, którzy utknęli w dużych samochodach terenowych” – dodał.

Zespoły SAR są odpowiedzialne za zamykanie poszczególnych odcinków dróg, przez co często popadają w konflikty z islandzkimi kierowcami, którzy nie są zadowoleni, że nie mogą jechać dalej. „Niektórym z nich zapewne udałoby się przedostać przez zaspy, ale nie o to chodzi. Łatwo przejechać górską drogę, mając dobrze wyposażony samochód terenowy, ale kiedy zamykamy drogę, bo jest ona odśnieżana, musimy wstrzymać cały ruch ze względów bezpieczeństwa. Niektórym najwidoczniej trudno jest to zrozumieć”. Wyjaśnił także, że przejeżdżające samochody terenowe mogłyby spowolnić pracę pługów, które oczyszczają drogę.

Guðmundur Örn Arnarson, kierownik operacyjny Landsbjörg / fot. Landsbjörg

Co ważniejsze, samochody omijające blokady na drogach stanowią zagrożenie dla członków zespołów SAR. „Często pracujemy na zamkniętych górskich drogach, a nasze samochody zostawiamy zaparkowane na poboczu z migającymi niebieskimi światłami ostrzegawczymi. To kwestia naszego bezpieczeństwa, a omijanie barier jest zwyczajnie nieodpowiedzialne”. Arnarson dodał także, że przy ograniczonej widoczności, takie zachowania są szczególnie niebezpieczne.

Nie postrzega on jednak turystów jako dużego problemu. Mówi, że z pewnością rośnie liczba akcji związanych z osobami z zagranicy, szczególnie z turystami prowadzącymi słabo wyposażone samochody z wypożyczalni, ale stanowią oni tylko część problemu.

Przypominamy, że należy regularnie zaglądać na stronę safetravel.is, na której znajdują się wszystkie informacje dotyczące pogody i warunków drogowych.

„Informacje te docierają do turystów i z mojego doświadczenia wynika, że respektują oni zamykanie dróg”. Dodał, że jakość usług informacyjnych dla turystów stale się polepsza, a w razie spodziewanej złej pogody informacje są rozsyłane do ponad trzech tysięcy organizatorów wycieczek, którzy z kolei informują swoich klientów.

Grupa GMT/Krzysztof Grabowski

Opublikowany w: