Zginęła pod kołami amfibii. Kierowca nie miał prawa jazdy

W sierpniu 2015 roku, przy lagunie lodowcowej Jökulsárlón, doszło do tragicznego wypadku, w wyniku którego śmierć poniosła kanadyjska...

5940

W sierpniu 2015 roku, przy lagunie lodowcowej Jökulsárlón, doszło do tragicznego wypadku, w wyniku którego śmierć poniosła kanadyjska turystka. Po przeprowadzeniu śledztwa okazało się, że kierowca odpowiedzialny za wypadek nie miał pozwolenia na prowadzenie amfibii. Ujawniono także, że wówczas nie działała kamera do cofania, która była w łodzi.

Rúv poinformowało, że kierowca, który spowodował wypadek, został zatrzymany przez policję i oskarżony o nieumyślne spowodowanie śmierci i grozi mu do sześciu lat pozbawienia wolności.

Nowy raport opublikowany w ubiegłym tygodniu przez islandzkie biuro ds. badania wypadków ujawnia ponadto, że żaden z pracowników przed odjazdem amfibii nie sprawdził czy za pojazdem znajdują się ludzie.

W zeszłym roku Michael Boyd, mąż tragicznie zmarłej Shelagh Donovan, opisał w rozmowie z Iceland Monitor całe zajście.

”Szliśmy ku sobie, kiedy nasz helikopter wrócił i wylądował. Staliśmy w trójkę z żoną i synem, patrząc na wschód ku helikopterowi, śmigło wciąż chodziło, a było dużo hałasu. Nie wiedzieliśmy, że 52 metry za nami jedna z amfibii z pasażerami na pokładzie zaczęła cofać w naszym kierunku, bezpośrednio na nas. Ja byłem w środku, moja żona znajdowała się po mojej lewej stronie.

Nie było żadnego ostrzeżenia o tym, że amfibia cofa prosto na nas. Mój syn uciekł na prawą stronę, ja od uderzenia upadłem na ziemię, a pojazd mijał mnie. Koło było kilka centymetrów od mojej twarzy. Moja żona znajdowała się dokładnie w tej samej linii co prawe tylne opony i została uderzona, upadła na ziemię i amfibia przejechała po niej. Zginęła natychmiast. Jej ostatnie słowa, które usłyszałem to było: ”Co się dzieje” a potem, ”o mój Boże”.

Nowy raport, wydany przez islandzkie biuro dochodzeniowo-śledcze, mówi, że gdy ludzie stali za pojazdem obserwując lądowisko helikopterów, nie słyszeli nadjeżdżającego samochodu z powodu hałasu jaki robił helikopter, który zagłuszał dźwięki ostrzegawcze jakie wydawała amfibia cofając. Cała rodzina upadła, a kobieta poniosła śmierć na miejscu, gdy została zmiażdżona kołem. W raporcie wspomniano również o innych czynnikach, które przyczyniły się do wypadku i były to m.in. niejasne granice ruchu pieszego i ruchu samochodowego na parkingu.

W raporcie zwrócono się do właścicieli gruntów i zarządców Jökulsárlón, o poprawę bezpieczeństwa w obszarze. Mają oni wprowadzić jasne ograniczenia w ruchu dla pieszych, które mają zmniejszyć ryzyko wypadków i ulepszyć przepisy dotyczące bezpieczeństwa w ruchu amfibii.

Zgodnie z informacjami podanymi przez Rúv, że kiedy doszło do wypadku kierowca amfibii miał 22 lata. Dziś mężczyzna odpowiadał przed Sądem Okręgowym i nie przyznał się do zarzucanego mu czynu. Adwokat zwrócił się do sądu o wyznaczenie nowej daty rozprawy.

Prawnik rodziny zmarłej turystki powiedział w rozmowie z Rúv, że śledztwo trwające kilkanaście miesięcy było dla rodziny ofiary bardzo trudnym okresem. Dodał on także, że rodzina domaga się odszkodowania, ale na razie nie może powiedzieć nic więcej. Po rozprawie, która miała miejsce dziś rano, prawnik przyznał, że rodzina zrezygnowała z roszczeń o odszkodowanie wobec kierowcy i doszło do porozumienia z przedstawicielami firmy, do której należą amfibie. Jednak nie ujawniono jeszcze żadnych szczegółów.

Einar Björn Einarsson, dyrektor firmy Jökulsárlón ehf, która zarządza amfibiami znajdującymi się przy lagunie lodowcowej, nie skomentował tego raportu.

W temacie:

m.m.n / ruv.is

Opublikowany w: