Chiński inwestor chce kupić ziemię w Islandii

878

Brytyjskie media zwróciły dziś uwagę, na chińskiego businessmana, Huanga Nabu, który chce inwestować pieniądze w Islandii. Financial Times, na swojej stronie pisze o planach chińczyka, związanych zakupem 300km² ziemi, na północy Islandii, w okolicy Grímsstadir á Fjöllum i planowanej budowie ekskluzywnego hotelu i pól golfowych. Cały projekt opiewać ma na kwotę 100 milionów dolarów. Jeżeli władze Islandii i Chin, podpiszą wspólnie umowę, wówczas chińczyk stanie się właścicielem 0,3% ziemi w Islandii. Wstępne porozumienie w tej sprawie, zostało podpisane w ubiegłą środę.
Financial Times napisał, że : „Oponenci wyrażali wątpliwości, czy do zbudowania hotelu potrzebny jest tak duży obszar, równy 0,3 proc. powierzchni całej wyspy. Ostrzegali, że przedsięwzięcie to może stanowić przykrywkę dla geopolitycznych interesów Chin w państwie członkowskim NATO”.
Podobne wnioski padły w BBC, tam krytycznie na ten temat wypowiadali się znawcy gospodarki i polityki. Uważają oni, że chińczyk celowo chce zakupić tak duże grunty aby móc wyraźnie  pokazać i wzmocnić pozycję Chin, w tej części świata.
Obszar ziemi, który wszedłby w ręce chińskiego potentata stanowi więcej niż 1/4 całkowitej wielkości Hong Kongu, pisze na swojej stronie shanghaiist.
Islandzcy prawnicy, świadomi tego, że Chińczycy obecnie inwestują i kupują ziemie w wielu krajach, na całym świecie, obawiają się tego, że w tym wszystkim chodzi o coś znacznie bardziej poważniejszego niż tylko rozwój turystyki. Uważają, że projekt budowy hotelu i pól golfowych, może być tylko przykrywką do prowadzenia geopolitycznych interesów.
Minister Spraw Wewnętrznych Ögmundur Jónasson, powiedział : „Teraz musimy zmierzyć się z faktem, że chiński businessman chce kupić 300 kilometrów kwadratowych ziemi na Islandii. Należy to bardzo dokładnie omówić i zastanowić się nad właściwym rozwiązaniem. Czy to byłoby w porządku jakbyśmy sprzedali w taki sposób cały kraj.”
Ustawa dotycząca sprzedaży ziemi obcokrajowcom, która obowiązuje w Islandii jest dość surowa, dlatego ministerstwo będzie musiało podjąć decyzję, czy w tym przypadku warto znieść to ograniczenie czy nie.
Jaka decyzja zapadnie w tym temacie dowiemy się pewnie niedługo. Jedno jest pewne Islandia potrzebuje pieniędzy i zagranicznych inwestorów, o których stara się od czasu kryzysu. Teraz pojawił się ktoś, kto chce inwestować i to duże pieniądze.