Islandzki dług oczami Przemysława Słomskiego

547

Przez media ciągle przewala się temat zwrotu Holandii i Wlk. Brytanii długu przez Islandię. Problem w tym, że podobnie jak w filmie “Dług” w ogóle nie wiadomo, czy Islandia powinna jakiekolwiek pieniądze oddawać. Dokładnie jak w tym filmie Holandia i Wlk. Brytania krzyczy “oddawaj kasę” a Islandia podnosi brwi w zdumieniu. Ba, sprawa nie kończy się na groźbach. Jak prawdziwi bandyci (zresztą bandyterką oba państwa parały się w przeszłości) dochodzi do ich realizacji – rzekomi wierzyciele naciskają by uwarunkować przyjęcie Islandii do UE spłatą tego długu.
Zasadniczy problem polega na tym, że Islandczycy w referendum dość stanowczo opowiedzieli się przeciw spłacie. To wiąże ręce tamtejszym politykom, ponieważ prawnie są związani wynikiem referendum i przelewu wykonać nie mogą. Drugi problem polega na tym, że Islandia nie ma takiej kasy. Nawet gdyby najechać im tą ich wyspę, nie byłoby co rabować. Chyba tylko popiół wulkaniczny i tran z dorsza. A ostatni problem leży między wierszami tej notatki:
[…] atak na niewielki kraj przeprowadził brytyjski rząd, który z własnego budżetu musiał zwrócić swoim obywatelom utracone oszczędności w Icesave. […]
Otóż nie musiał. Kodeks handlowy każdego państwa stanowi, że spółka odpowiada za zobowiązania do wysokości swojego kapitału zakładowego. W normalnych okolicznościach bank bankrutuje, instytucja gwarantująca (jeżeli jest) wypłaca pewne odszkodowania, a klientowi pozostaje lizanie ran. Socjalistyczny rząd obrabował kieszenie jednych, by napełnić kieszenie innych. Jak zwykle własne kieszenie polityków zostały najmniej naruszone. A teraz przyszedł czas na klasykę – wymachiwanie pięściami przed nosem ofiary i wykrzykiwanie “dawaj kasę frajerze” .[…]

Fragmenty tekstu pochodzą z bloga Przemysława Słomskiego – www.slomski.us