10.8 C
Reykjavík
21 maja 2022

Siatkówka plażowa w Krainie Lodu i Ognia

Data publikacji:

Dodane przez:

Kategoria:

UDOSTĘPNIJ

NAJNOWSZE WPISY

- REKLAMA -
- REKLAMA -

23 sierpnia odbył się ostatni już turniej „plażówki”, którego stawką było zgarnięcie miana „Najlepszego siatkarza plażowego w Islandii”. Splendor, chwała i owo zaszczytne miano było w zasięgu Polaków, którzy przystąpili do rozgrywek. Czy udało się zdobyć trofeum? Czy oprócz czystej rywalizacji sportowej dostrzegamy inne pozytywy? Jak prezentuje się letnia odmiana siatkówki w krainie, która swoim wybrzeżem dotyka już koła podbiegunowego?

Zapraszam do lektury, a Wasza niczym niepohamowana ciekawość zostanie zaspokojona.

Drogi Czytelniku! Jeżeli wystąpisz w programie „Milonerzy” i w pytaniu „o milion” pojawi się treść: „Kto zdobył mistrzostwo Islandii w siatkówce plażowej w 2020?”, Nie dziękuj mi. Po prostu pamiętaj o mnie.

Mijają 2 lata od założenia stowarzyszenia „Polish Volleyball in Iceland”. Pewnego dnia postanowiliśmy wystartować w Islandzkiej Lidze Siatkówki, zaczynając od jej 3. poziomu, czyli II ligi i systematycznie zaczęliśmy promować nasz narodowy sport wśród tutejszej Polonii. Zależało nam na tym, aby wprowadzić nieco smaku w nasze emigracyjne życie i stale, dzień po dniu, robimy wszystko, aby zaspokoić potrzebę rywalizacji sportowej i organizujemy kolejne zespoły ligowe. O naszych drużynach oraz o nadchodzącym sezonie halowym będziemy pisać w następnych artykułach, a wracając do sedna – przez myśl mi nie przeszło jeszcze rok temu, że w Islandii odbywają się turnieje siatkówki plażowej organizowane przez Islandzki Związek Piłki Siatkowej (BLI). Jak wiemy, na początku roku wszyscy sportowcy, działacze, kibice itd. przegrali rywalizację z nowym, niewidzialnym wrogiem. Zamknięto wiele placówek, zakładów pracy i instytucji. Zamknięto również hale sportowe, a siatkówka stała się sportem „persona non grata”. Nie da się uprawiać tej dyscypliny sportu bez używania przy tym dłoni. W dodatku wszyscy gracze dotykają tej samej piłki oraz… to słynne siatkarskie „poklepywanie się”. Tego nie da się wyeliminować. Po każdej akcji, uprawiający siatkówkę automatycznie szukają kontaktu z ręką kolegi, który stoi tuż obok na boisku, aby mu przybić „piątkę”, używając dłoni oczywiście. To sprawia, że uznano siatkówkę za sport z gatunku tych niebezpiecznych w nowych czasach.

- Reklama -

Kiedy wskaźnik zakażeń zaczął spadać, władze Islandii zdecydowały, że mimo, iż na halę wejść jeszcze nie można (rozgrywki zakończono, treningi odwołano), jednak wyrażono zgodę na uprawianie siatkówki plażowej.

Islandia – przepiękna wyspa położona na Oceanie Atlantyckim. Dzika przyroda, czyste powietrze oraz woda w rzekach, których nie brakuje w tym miejscu. Gdyby nie sztormy, silne wiatry, deszcz padający pod każdym możliwym kątem, temperatury nieprzekraczające latem 15 stopni Celsjusza oraz nierzadko obecność śniegu w zasięgu wzroku, byłoby to miejsce wręcz stworzone do uprawiania siatkówki na plaży.

Jednak z pogodą na Islandii jest jak z zamieszkaniem z teściową – można albo zaakceptować tę sytuację i mimo wszystko funkcjonować normalnie, albo się odizolować. Okazało się, że im szybciej mijał kwiecień, maj i nadeszły prawdziwie słoneczne dni, tym chęci i możliwości do grania na piasku było więcej i więcej. Lato to przede wszystkim długie wakacje (zazwyczaj poza Islandią), ale tym razem zostaliśmy zmuszeni do pozostania na Wyspie i część z nas postanowiła spróbować swoich sił w cyklu 5 turniejów, które miały wyłonić najlepszych w Islandii. Zarówno wśród Pań, jak i Panów. Zasady były dość proste: pary podzielone były na dywizje, a za końcowe miejsce w klasyfikacji przyznawano odpowiednią liczbę punktów do rankingu. Cztery turnieje to nic innego jak gromadzenie punktów, których odpowiednia liczba pozwalała na grę w finałowych rozgrywkach wyłaniających najlepszych spośród najlepszych. Dodatkowo osoba, która zgromadzi największą liczbę punktów z wszystkich turniejów, otrzymuje specjalną nagrodę. Taki odpowiednik „Złotego Buta”.

W Islandii istnieje około 20 profesjonalnych boisk do siatkówki plażowej, a 10 z nich znajduje się w aglomeracji Reykjaviku. Pierwsze zmagania odbyły się właśnie w stolicy Islandii. Padł rekord frekwencji. Do turnieju zgłosiło się aż 78 par. To pokazało, że siatkówka nie jest już niszowym sportem w Islandii. Nie będziemy się skupiać na szczegółach tych zmagań, skoncentrujemy się na wynikach Polaków:
4 dywizja Pań: Anna Mazurek/Barbara Nowak – 2 miejsce
4 dywizja Panów: Damian Moszyk/Krystian Święcicki – 2 miejsce
3 dywizja Panów: Michał Kwiatkowski/Radosław Jasiński – 5 miejsce
1 dywizja Panów: Mateusz Blic/Piotr Kempisty – 1 miejsce

Panowie Blic i Kempisty otrzymali dziką kartę od organizatorów, czyli pozwolenie na rywalizację w najwyższej lidze. Mateusz wraz z Piotrem nie dali szans rywalom i pewnie sięgnęli po złote medale w inaugurujących rozgrywkach, dając tym samym sygnał, że mają wielką ochotę na zdobycie tytułu najlepszych siatkarzy plażowych mieszkających w Islandii. Niestety kontuzja Piotra wyeliminowała go z gry na miesiąc. W lipcu urazu nabawił się Mateusz i tak się stało, że faworyci do złotych medali nie zagrali już razem w następnych turniejach.

Następny turniej odbył się w zjawiskowych Fiordach Zachodnich. Boiska są tam usytuowane w przepięknej, malowniczej scenerii. Między wodą a stromym wybrzeżem fiordu znalazło się miejsce na niewielką miejscowość Pingeyri, w której ulokowano boiska do gry. Oto wyniki:
4 dywizja Pań: Karolina Trenda/Justyna Przygodzka – 5 miejsce
3 dywizja Pań: Anna Mazurek/Barbara Nowak – 2 miejsce
3 dywizja Panów: Michał Kwiatkowski/Radosław Jasiński – 2 miejsce

3 dywizja Panów: Damian Przygodzki/Paweł Kapelko – 3 miejsce
3 dywizja Panów: Karol Maliszewski/Dominik Bochra – 7 miejsce
2 dywizja Panów: Damian Moszyk/Krystian Święcicki – 3 miejsce
1 dywizja Panów: Mateusz Blic/Sigurdur Arnason – 5 miejsce

III turniej odbył się ponownie w stolicy – Reykjaviku:
4 dywizja Pań: Karolina Trenda/Justyna Przygodzka – 1 miejsce
3 dywizja Pań: Ingunn Jonasdottir/Barbara Nowak – 2 miejsce
3 dywizja Panów: Damian Przygodzki/Paweł Kapelko – 3 miejsce
2 dywizja Panów: Michał Kwiatkowski/Radosław Jasiński – 5 miejsce
2 dywizja Panów: Damian Moszyk/Krystian Święcicki – 1 miejsce
1 dywizja Panów: Mateusz Klóska/Hermann Hlynsson – 4 miejsce
1 dywizja Panów: Mateusz Blic/Austris Bukovskis – 2 miejsce

Akureyri to największe miasto północnej Islandii. Jest to przepiękna miejscowość, którą powinien odwiedzić każdy szanujący się turysta. W tym miejscu właśnie rozegrano IV turniej z całego cyklu. Oto wyniki „Naszych”:
4 dywizja Pań: Anna Mazurek/Barbara Nowak – 2 miejsce
1 dywizja Panów: Piotr Kempisty/Damian Moszyk – 4 miejsce

Nasza turniejowa Saga powoli dobiega końca i jeżeli dobrze policzymy, to został nam ten jeden, najważniejszy turniej w całym roku. Do końcowych porachunków długo przygotowywał się Piotr Kempisty, który miał ogromną chrapkę na tytuł Mistrza Islandii. Był niczym wilk, który chce pożreć Czerwonego Kapturka, Babcię i ogólnie wszystkich, którzy tylko ośmielą się mu w tym przeszkodzić. Towarzyszył mu Rapolas Berżinis. Wszyscy znamy zakończenie bajki o Czerwonym Kapturku i wiemy, jak skończył wilk… Kto był myśliwym i zgarnął całą pulę w tym turnieju? O tym za chwilę.

Nasze „eksportowe” Panie ruszyły do boju kolejno w 3 i 4 dywizji:

Karolina Trenda wraz z Justyną Przygodzką wygrały rywalizację w 4 dywizji. Na 7 miejscu uplasowała się Ola Mazurek z Gabrielą Antonovą. Anna Mazurek i Basia Nowak zajęły 6 miejsce w 3 dywizji.
Rywalizację Pań zdeklasowały Matthildur Einarsdottir/Sara Osk i zostały Mistrzyniami Islandii w tej dyscyplinie sportu.

Panów w II lidze reprezentował Radosław Jasiński w parze z Roberto Guarrino. 2. miejsce to miłe zakończenie całych zmagań, zwłaszcza, że dla Roberto to debiut w rozgrywkach.

Do I ligi awansowała para Damian Moszyk/Krystian Święcicki. Panowie po cichu liczyli na niespodziankę, gdyż teoretycznie mieli szansę zgarnąć tytuł. Jednak teoria nie zawsze idzie w parze z praktyką i po kilku zaciętych bojach zajęli 10 miejsce.

Para Piotr/Rapolas prezentowała się niczym Bayern w fazie pucharowej Ligi Mistrzów. Lali wszystkich po kolei. W finale czekali na nich Austris Bukovskis/Emil Gunnarsson. 1. set to pewna wygrana Piotra i Rapolasa. W 2. secie stan rywalizacji się wyrównał i o zwycięstwie zadecydował tie-break. 16:14 wygrał Austris wraz z Emilem i to oni cieszyli się z tytułu.

Ogromne brawa i gratulacje należą się wszystkim startującym Polakom. Z każdego turnieju któryś z „Naszych” przywoził medal i nierzadko było to „złoto”. Jesteśmy przekonani, że w przyszłym sezonie Piotr zdobędzie upragniony tytuł, a z tego miejsca chcielibyśmy podziękować właśnie Piotrowi Kempistemu, ale także i Mateuszowi Blicowi, za bezinteresowne prowadzenie treningów siatkarskich, za wszystkie udzielone wskazówki i okazane wsparcie.

Turnieje siatkówki plażowej w Islandii mają charakter przede wszystkim rozrywkowy. Oczywiście – zdobywamy punkty, medale, różne miejsca, jednak na końcu da się odczuć wielką satysfakcję z wspaniale spędzonego wolnego czasu. Każda chwila, kiedy czujemy się szczęśliwi, np. grając w siatkówkę, jest na wagę złota. Wszystkich niezdecydowanych zachęcamy do spróbowania i podjęcia rękawicy w przyszłym sezonie. Uczestnicy turniejów, różnej narodowości, dali się poznać jako pozytywni, przyjaźni ludzie i dzięki ich pasji takie rozgrywki mogą się tutaj odbywać. Za organizacją tych zmagań nie stoją duże korporacje, firmy, samorządy itp. Wszyscy organizatorzy to ludzie, którzy mają etaty i poświęcają swój wolny czas, aby zorganizować rozrywkę, taką jak turnieje siatkówki plażowej. Od ludzi z pasją – dla ludzi z pasją. Nie wszystko musi mieć swoją wartość pieniężną. Ważne jest to, że można z czystą satysfakcją spojrzeć w lustro i zwyczajnie być dumnym z tego, co mogliśmy zrobić dla innych, aby żyło nam się lepiej.

Radek Jasiński

NOWE INFORMACJE

- REKLAMA -
- REKLAMA -