Hólavallagarður. Oryginalny cmentarz w Reykjaviku

1559

Sztuka sepulkralna jest wyjątkowym zjawiskiem w historii sztuki. Pięknym, ignorowanym i bardzo niedocenianym. Dotyczy twórczości artystycznej związanej ze strefą nekropoliczną – powiązaną ściśle z kultem zmarłych. Estetyka pochówku była już znana w czasach starożytnych. Przybierała wiele równych form obejmujących budownictwo cmentarne, działalność zdobniczą mającą na celu upiększenie nagrobków jak i celebrację uroczystości pogrzebowych.

Doskonałym jej przykładem jest Hólavallagarður, który uznawany jest za wyjątkowy wśród cmentarzy w podobnym wieku – w przeciwieństwie do innych dużych cmentarzy miejskich w Europie, nie został dotknięty wojną, wandalizmem i zaniedbaniem, dając poczucie spokoju i ciągłości niespotykanej na innych cmentarzach z XIX wieku. Historyk sztuki Björn Th. Björnsson w książce Minningarmörk í Hólavallagarði opisuje go jako „największe i najstarsze muzeum w Reykjaviku” oraz „miejsce, w którym żywa wystawa i historia otwierają się na każdego, kto potrafi czytać rękę rzeźbiarza i odróżniać symbole”.

W literaturze możemy znaleźć informacje o tym, że latem 1837 roku cmentarz był gotowy, aby przyjąć pierwszych mieszkańców miasta. Jednak dopiero zimą 1838 roku pierwsza osoba została tam złożona. Przyczyny opóźnienia były dwie. Istnieje stara opowieść ludowa, która mówi, że pierwsza osoba pochowana na cmentarzu zostaje jej obserwatorem. Ta osoba nigdy nie obraca się w proch, a jej zadaniem jest czuwać nad ogrodem i witać wszystkich, którzy zostaną tam pochowani. Ludzie na ogół chcą, aby ich krewni spoczywali w spokoju, więc bardzo niewielu chciało wyznaczyć ukochaną osobę na to stanowisko.

fot. Paulina Kaźmierczak
fot. Paulina Kaźmierczak

Innym powodem była upartość urzędników kościelnych, którzy nie chcieli, aby obserwatorem został ktoś, kto byłby pierwszą osobą pochowaną na cmentarzu. W związku z tym wiele miesięcy cmentarz stał pusty. Oczywistym faktem jest to, że od lata 1837 roku zmarło w Reykjaviku kilka osób, jednak uznano, że żadna z nich nie była godna, aby stać się jego pierwszym patronem.

23 grudnia 1838 roku na wieczną wartę odeszła Guðrún Oddsdóttir, żona sędziego Þórðura Jónassena. Po licznych rozmowach z rodziną, została ona uznana za wystarczająco godną, aby zostać obserwatorem Hólavallagarður. Jej grób jest oznaczony największym żelaznym krzyżem, którego skutecznie chronią od słońca korony licznie rosnących na cmentarzu drzew. Zasadzone na początku XX wieku nadają cmentarzowi naturalny, choć nieco klaustrofobiczny charakter.

fot. findagrave.com
fot. findagrave.com

Nazwa Hólavallagarður w języku polskim oznacza „ogród na wzgórzu”. Cmentarz jest pięknym, spokojnym miejscem, z którego rozciąga się widok na staw miejski Tjörnin, Galerię Narodową i Katerdrę Hallgrímskirkja. Podczas spaceru wśród nagrobków możemy odnaleźć prawdziwe dzieła sztuki. Kilka z nich jest autorstwa wybitnego rzeźbiarza Einara Jónssona ( 1874-1954 ). Najbardziej charakterystycznymi są „Przyjdź do mnie” Hannesa Hafsteina, poety i pierwszego ministra Islandii oraz „Świt”, jego żony Ragnheiður Hafstein. Monumentalne rzeźby stylizowane na połamane kolumny, które w XIX wieku oznaczały odejście głowy rodziny, zostały wykonane z czarnego marmuru. Budzą niepokój, potęgują uczucie pustki, melancholii i przemijania wyrażonego złamanymi zakończeniami. Bazy zostały ozdobione odlanymi z brązu płaskorzeźbami w kształcie medalionów ukazującymi Jezusa na krzyżu z wtulonym w niego człowiekiem ( Hannesa ) oraz alegorię poranka ( Ragnheiður ).

fot. Paulina Kaźmierczak
fot. Paulina Kaźmierczak

Hólavallagarður, Suðurgata, 101 Reykjavík

Paulina Kaźmierczak

Opublikowany w: