Importerzy pozywają islandzki rząd

Pięć przedsiębiorstw importowych zwróciło się do rządu islandzkiego o zwrot ceł przywozowych zapłaconych za produkty rolne. Firmy domagają...

2287

Pięć przedsiębiorstw importowych zwróciło się do rządu islandzkiego o zwrot ceł przywozowych zapłaconych za produkty rolne. Firmy domagają się zwrotu 3 mld ISK (28 mln USD / 24 mln EUR) oraz dodatkowego 1 mld ISK (9 mln USD / 8 mln EUR) na pokrycie odsetek.

Páll Rúnar M. Kristjánsson, sędzia sądu najwyższego i prawnik Islandzkiej Federacji Handlu, reprezentuje przedsiębiorstwa. W latach ubiegłych wygrał on podobne sprawy przeciwko państwu w imieniu członków federacji. Mówi, że rachunek będzie się powiększał tak długo, jak długo rząd będzie pobierać nienależne mu cła. Prawnik dodaje, że islandzkie prawo dające ministrom uprawnienia do nakładania podatków w formie ceł przywozowych jest niekonstytucyjne. Ma też nadzieję, że przed końcem roku otrzyma orzeczenie w Sądzie Rejonowym w Reykjavíku.

Ólafur Stephensen, sekretarz generalny Islandzkiej Federacji Handlu, twierdzi, że nadawanie ministrom uprawnień do decydowania o cłach przywozowych na towary rolne jest zarówno nielegalne, jak i nierozsądne. Jak twierdzi, mogą one mieć podwójnie negatywny wpływ na konsumenta, zarówno przez wzrost cen produktów importowanych, jak i umożliwienie krajowym producentom sprzedaży swoich produktów po wyższych cenach.

„Gdyby krajowa produkcja zaspokajała popyt na produkty rolne, jej ochrona przy wykorzystaniu ceł przywozowych byłaby całkowicie zasadna. W tym wypadku cłem zostało objętych wiele rodzajów produktów żywnościowych, które w ogóle nie są produkowane w Islandii. Należy zadać sobie pytanie, czyje interesy się w ten sposób chroni” – dodał sekretarz generalny federacji.

Þorgerður Katrín Gunnarsdóttir, przewodnicząca Partii Odrodzenie i była minister rybołówstwa i rolnictwa, twierdzi, że pozew to znak, że nadszedł czas na zmianę systemu.

„Istnieje pilna potrzeba rewizji prawodawstwa w zakresie przemysłu rolnego i nikt nie musi się tego obawiać” – dodaje przewodnicząca. „Rolnicy mogą być chronieni w inny sposób, niż tylko za pomocą ceł przywozowych”. Była minister nazwała również cła ochronne „staromodnym podejściem”, podkreślając, że jej partia opowiada się za otwartym i wolnym rynkiem.

Frettabladid.is/Grupa GMT/Krzysztof Grabowski

Opublikowany w: