Na Islandii mogą powstać kolejne elektrownie

6420

Jeśli uda się zrealizować projekt połączenia islandzkiej sieci energetycznej z Wielką Brytanią podmorskim kablem, to na Islandii będą musiały powstać dwie nowe elektrownie o mocy 1400 megawatów.

Taki wniosek wypływa z raportu przygotowanego przez grupę roboczą, która badała wykonalność projektu. Moc elektrowni jest dwukrotnie wyższa od mocy największej elektrowni na Islandii – Kárahnjúkar, której budowa wywołała wiele kontrowersji.


Całkowity koszt realizacji projektu szacuje się na 800 miliardów koron, jednak, jak wynika z raportu, budowa nie dojdzie do skutku bez wsparcia finansowego z Wielkiej Brytanii. Jeżeli uda się uzyskać dofinansowanie, wtedy realizacja projektu będzie ekonomicznie możliwa. W kosztorysie uwzględniono koszt ułożenia kabla, konstrukcji elektrowni oraz budowę systemu transportu energii.

Chociaż władze brytyjskie wyraziły zainteresowanie projektem, z negocjacji wynika, iż planowane są cięcia budżetowe w dziedzinie energii odnawialnej.

Jak poinformował Ingvi Már Pálsson, dyrektor grupy roboczej, projekt wymaga konstrukcji elektrowni wodnych, a także wykorzystania energii wiatrowej. Nowe elektrownie zostaną poddane ocenie wpływu na środowisko. 
Pálsson oszacował, że jeśli uda się zrealizować projekt, cena energii na Islandii wzrośnie o 5-10 procent na gospodarstwo. Prąd będzie jeszcze droższy w domach ogrzewanych elektrycznie. Koszty energii w przemyśle wzrosną o 2-4 miliardy koron rocznie.

Minister Przemysłu i Handlu Ragnheiður Elín Árnadóttir oświadczyła, że do czasu wyborów nie zostaną podjęte żadne decyzje odnośnie projektu. Zapytana, czy położenie podmorskiego kabla będzie możliwe, minister odpowiedziała, że jest jeszcze za wcześnie, aby to ocenić. Zaznaczyła jednak, że projektu nie uda się zrealizować bez wsparcia finansowego z Wielkiej Brytanii.

Konieczna będzie budowa dwóch elektrowni tak dużych jak Kárahnúkar, o łącznej mocy 1400 megawatów – poinformowała Árnadóttir.

Minister przypomniała też, że taka konstrukcja byłaby poważną ingerencją w środowisko, oraz że nie wiadomo, czy uda się osiągnąć porozumienie.

Ilona Dobosz

Opublikowany w: