Polacy w walce o swoje prawa

W listopadzie na pierwsze strony gazet trafiła sprawa dotycząca łamania praw pracowników, którzy są zatrudnieni przez firmę sprzątającą...

4284

W listopadzie na pierwsze strony gazet trafiła sprawa dotycząca łamania praw pracowników, którzy są zatrudnieni przez firmę sprzątającą Hreint ehf.

Polacy, którzy są zatrudnieni w firmie i sprzątają w szpitalu Landspitalin Fossvogur, poczuli się oszukani. Chcąc znaleźć odpowiedź na swoje pytania wymusili na pracodawcy zorganizowanie zebrania i zaprosili na nie przedstawiciela związków zawodowych.

Zebranie odbyło się, ale pracownik związków został z niego wyproszony. Dlaczego? Odpowiedź na to pytanie jest jedna – firma chciała zatuszować swoje działania oraz to, że pracownicy nie otrzymują takich wynagrodzeń jakie powinni.

W mediach wrzało, właściciele firmy bronili się mówiąc, że ich pracownicy są odpowiednio wynagradzani i wszystkie wypłaty są zgodne z obowiązującymi zasadami i umowami zbiorowymi, które podpisano ze związkami zawodowymi.

Prawda okazała się być jednak inna. Na szczęście działania prowadzone przez firmę nie uciszyły pracowników i sprawa potoczyła się dalej. Odcinki wypłat i nowe umowy, które we wrześniu kazano podpisać zatrudnionym przy sprzątaniu szpitala Fossvogur trafiły w ręce prawnika i związków zawodowych.

Pracownicy podpisali nowe umowy, w których zgodnie z informacją, którą dostali od firmy miał znaleźć się punkt dotyczący tego, że od tej pory ich dodatek wakacyjny „orlof” będzie płacony na osobne konto.

Podczas spotkania z pracownikiem firmy, dowiedzieliśmy się, że pierwsza wypłata, którą po podpisaniu nowej umowy dostali sprzątacze była dla nich dowodem na to, że firma ich wykorzystuje i oszukuje.

Kiedy dostałam wypłatę byłam w szoku. Praktycznie wszystkim brakowało nadgodzin, nie zapłacono nam za ekstra sprzątanie. Wypłaty były tragiczne. Brakowało 15 nadgodzin, innej osobie 30. Jednej z pracownic brakowało ponad 50 nadgodzin – powiedziała pracownica firmy Hreint ehf.

– Czy taka sytuacja powtarzała się co miesiąc?

Nie, od czasu kiedy podpisaliśmy nową umowę. Szefowa tłumaczyła nam, że chodzi tylko o to, że będziemy mieć „orlof” na osobne konto. Dlatego je podpisaliśmy. Nikt inny nam ich nie tłumaczył, zaufaliśmy im. Jednak już po pierwszej wypłacie wiedzieliśmy, że coś jest nie tak. Jak poszliśmy do naszej księgowej aby sprawdzić jak wygląda sytuacja z naszym „orlofem” okazało się, że ona nic nie wie. Powiedziała, że jest on nadal dodawany do naszej pensji.

Jaka była wasza reakcja?

Zostaliśmy oszukani i zaczęliśmy domagać się spotkania z szefem, który to nigdy nie miał dla nas czasu. Musieliśmy coś zrobić i walczyć o swoje prawa. Szczególnie kiedy wypłaty były na poziomie 210 000 do 260 000 tysięcy. Przy czym muszę zaznaczyć, że w to wliczone są wszystkie nadgodziny, weekendy i ekstra sprzątanie pokoi, w których znajdowały się osoby poważnie chore. Pokoje takie trzeba sprzątać bardzo dokładnie aby usunąć bakterie. Musimy specjalnym płynem oczyścić ściany i wszystkie urządzenia i przedmioty, które się tam znajdują. Na sprzątanie takiego pokoju mamy 1,5 godziny. To jest stanowczo za mało. Wcześniejsza firma, która miała podpisaną umowę ze szpitalem miała na sprzątanie tego pokoju 4 godziny. My musimy to zrobić w 1,5.

Czy tobie również ucięto wypłatę?

Ja dostałam 260 000 tys mając 50 nadgodzin i po wysprzątaniu 20 pokoi, które są liczone ekstra, za każdy pokój, który sprząta się z bakterii firma powinna płacić ponad 2000 koron.

To nie jest dużo.

No nie, do tego sprzątanie pokoju po bakterii nie należy do bezpiecznych, można przecież się czymś zarazić, a my nie mieliśmy szczepień, na które firma powinna nas wysłać.

Czy zdarzyło się aby ktoś z tego powodu był chory? Czy doszło do zarażenia?

Na szczęście nie, bo to są bardzo ciężkie choroby np. gruźlica. Ostatnio kiedy sprzątałam jeden z takich pokoi „po bakterii” to parę dni później rozchorowała się moja córka. Nie wiedziałam co się dzieje, martwiłam się, że mogłam dosłownie „przynieść coś z pracy” i ją zarazić. To jest niebezpieczne.

Jaka była reakcja firmy na to, że chcieliście się zaszczepić? Czy ktoś wytłumaczył wam dlaczego nie dostaliście szczepień wcześniej?

Tak, szef i przedstawiciele firmy twierdzą, że nie jest to ich obowiązkiem i że nie mają oni żadnych powodów do tego aby nas szczepić. Domagaliśmy się szczepień, ale przez bardzo długo nas zbywano. Dopiero jak zaczęło się zamieszanie wokół firmy to nagle szef zapytał czy chcemy mieć szczepionki.

Pracownicy bezskutecznie próbowali zwrócić uwagę firmy na różnego rodzaju nieprawidłowości i łamanie praw. Jednak było to bezskuteczne. W końcu sprawą zainteresowały się związki zawodowe a nowe umowy i odcinki wypłat trafiły w ręce prawnika i pracowników Eflingu.

Nawet prawnik, który czytał naszą nową umowę powiedział, że jest ona tak sformułowana, że my jako pracownicy możemy pracować dosłownie wszędzie. Pani ze związków zawodowych, którą to wyproszono z naszego zebrania po zobaczeniu umów powiedziała, że są one bardzo nieczytelne.

Dzięki temu, że pracownicy nie odpuścili związki zawodowe zajęły się dokładnym zbadaniem warunków ich pracy.

Podczas rozmowy z pracownicą Hreint ehf, dowiedzieliśmy się także, że firma nie tylko ucina nadgodziny ale także nie płaci pracownikom za przerwy.

Nie płacą nam za przerwy, pracujemy 8 godzin a płacą nam za 7,5. Umowa, którą sporządzono mówi, że aby mieć 100 pensji musimy przepracować 173 godziny. Wliczone są w to także weekendy. Jak w miesiącu wychodzą nam np. 3 pracujące weekendy to zapłacą nam tylko za 2, bo one wliczają się do tych 100 proc pensji. Trzeci weekend jest nie płacony, bo szef nalicza to tak, że dzieli wszystkie godziny przez cały rok… to jest dla nas niezrozumiałe.

Każdy chce mieć płacone tak jak należy, osobno za nadgodziny i osobno za ekstra sprzątanie czyli za te pokoje „po bakterii”. Wcześniej wiedzieliśmy za co i ile nam płacą, teraz od czasu podpisania umowy na naszych odcinkach wypłat nic nie jest wyszczególnione. Więc nie wiemy za co i ile nam płacą.

Nie wiemy gdzie jest nasz orlof, bo nawet na naszym odcinku wypłat nie ma informacji o tym gdzie on się znajduje, czy jest dodawany do wypłaty, czy nie.

Pracownicy są sfrustrowani zaistniałą sytuacją i liczą na to, że ich działanie doprowadzi do tego, że firma wyrówna wszystkie nadgodziny i będzie płaciła im tak powinna.

Tymczasem z redakcją skontaktował się przedstawiciel firmy Hreint ehf. Rúnar Ágúst Svavarsson, który przysłał oświadczenie z prośbą o jego opublikowanie. Treść oświadczenia znajduje się poniżej:

Oświadczenie Hreint w sprawie doniesień medialnych

W artykułach prasowych, które ukazały się w ostatnich dniach o firmie Hreint, pojawiło się wiele błędnych informacji dotyczących wynagrodzenia i warunków pracy naszych pracowników w Landspitali.

– Średnie wynagrodzenie trzynastu, a nie dwunastu pracowników Hreint, którzy pracują w szpitalu, wynosi prawie 300 tysięcy miesięcznie w pełnym wymiarze godzin pracy.

– Zatrudnionym w Landspitali naszym pracownikom zaoferowane zostały szczepienia ochronne i większość z nich je przyjęła. Informacje o tym, że wszyscy pracownicy szpitala otrzymują bezpłatne szczepienia są nieprawdziwe. Wyłącznie pracownicy pracujący w wyjątkowo niebezpiecznych warunkach otrzymują taką ofertę.

– Na zebraniu z przedstawicielami Eflingu, 26. listopada, zostały przedstawione ich uwagi i pytania do firmy Hreint. Wiele spraw zostało wówczas wyjaśnionych. W następnym tygodniu ponownie odbędzie się spotkanie obu stron.

– Organizacja pracy Hreint w szpitalu, kiedy to praca odbywała się przez dwanaście dni roboczych, po czym następowały dwa dni wolne, została ustalona w porozumieniu z pracownikami i w naszym najgłębszym przekonaniu, że jest to w pełnej zgodzie z obowiązującymi umowami zbiorowymi. Związek zawodowy Efling oznajmił nam, że nie jest i w związku z tym trwają prace nad przygotowaniem nowego planu organizacji pracy w porozumieniu z naszymi pracownikami.

Firma Hreint zatrudnia ponad dwustu pracowników do pracy przy sprzątaniu, i innej, i są to pracownicy rożnych narodowości. Przez więcej niż 10 lat chętnie zatrudnialiśmy pracowników z Polski i byli oni zawsze wzorowymi pracownikami w naszej dużej grupie pracowników.

Hreint prowadzi swoją działalność w pięciu miejscach na Islandii i jest jedna z 300 największych krajowych firm. Hreint w swojej 30-letniej historii kierował się zawsze chęcią dobrej współpracy ze związkami zawodowymi, pracownikami i klientami i nadal pragnie to kontynuować. W związku z tym prowadzone są prace nad znalezieniem dobrego rozwiązania problemów poprzez konsultacje z Eflingiem dla naszych pracowników i z nadzieją na zakończenie tych prac w następnych dniach.

Opublikowany w: