Polski chłopczyk uratowany 20 lat temu z lawiny

3372

20 lat temu w Súðavíku na Fiordach Zachodnich zeszła lawina, ostatnim uratowanym był pochodzący z Polski, mający wówczas 10 lat – Tomasz Þór Veruson.

Tomasz przeprowadził się z Polski do Súðavíku, razem ze swoją mamą w styczniu 1994 roku. Rok później, 16 stycznia 1995 roku, na dzielnicę w której mieszkali zeszła lawina, której skutki były bardzo tragiczne.

Tomasz czekał na ratunek przez 24 godziny, miał szczęście, że przed pędzącym śniegiem zasłoniło go łóżko wodne, które zostało porwane przez lawinę.

To było łóżko naszych sąsiadów, którzy mieszkali po drugiej stronie ulicy. Pierwsza fala lawiny która zeszła, niszczyła wszystko. Lawina zdmuchnęła łóżko wodne, pod którym się znalazłem. Wokół mnie panował zamęt. To wszystko działo się w ciągu kilku sekund – wspomina Tomasz.

Kolejna doba była jak z horroru, opisuje Tomasz, nie wiedział gdzie jest, został uwięziony i czuł się jak w innym świecie.

To było jak sen, bardzo długi sen. Byłem cały czas świadomy. Czułem się tak jakby moja mama była ze mną i miałem wrażenie, że zaraz mnie uratuje. Długo nic się nie działo, a potem usłyszałem stukanie, to były kije, którymi ratownicy sprawdzali czy coś znajduje się pod śniegiem. Później mnie wykopano spod lawiny – mówił Tomasz.

Chłopca przetransportowano na pokładzie statku ratowników do Ísafjörður. Tę podróż Tomasz wspominał jako coś strasznego. Pogoda była okropna i 10 letni wówczas chłopak cierpiał z powodu choroby morskiej.

Po katastrofie mama Tomasza podjęła decyzję o przeprowadzce do miasta, do Kópavogur. Tam chłopiec rozpoczął nową szkołę i nowe życie.

Przeprowadziliśmy się i od razu poszedłem do szkoły Hjallaskóli, po prostu rozpocząłem nowe życie jakby nic się nie stało. To było właściwym krokiem, ale z perspektywy czasu myślę, że na początku, kiedy przeprowadziliśmy się, przydałoby się mojej mamie trochę pomocy. Otrzymaliśmy pomoc finansową, ale nic ponad to. Ja nie zdawałem sobie z tego sprawy, byłem wówczas za mały – mówił Tomasz w rozmowie z mbl.is.

To co zaszło w Súðavíku dotarło do niego w 2008 roku, kiedy powrócił tam aby fotografować.

Tomasz przyznaje, że regularnie wraca na Fiordy Zachodnie bo bardzo lubi to miejsce. Do tego jest fotografem, więc z piękna jakie tam znajduje czerpie inspirację.

Opublikowany w: