Polskie pochodzenie jedynym powodem pozbawienia wolności

W miniony czwartek, w Sądzie Okręgowym w Reykjaviku zapadł wyrok, na mocy którego państwo islandzkie zobowiązane jest do...

1769

W miniony czwartek, w Sądzie Okręgowym w Reykjaviku zapadł wyrok, na mocy którego państwo islandzkie zobowiązane jest do wypłacenia odszkodowania w wysokości ośmiuset tysięcy koron. Odszkodowanie zostało zasądzone na rzecz mężczyzny polskiego pochodzenia, który na trzy tygodnie został bezprawnie osadzony w areszcie śledczym.

Prawnik mężczyzny, mówi że jego klient nie ma żadnych powiązań z osobami odpowiedzialnymi za przestępstwo poza tym, że pochodzą z tego samego kraju – Polski.

15 kwietnia 2012 roku, w związku z podejrzeniem udziału w przemycie narkotyków na teren Islandii, aresztowano trzech mężczyzn polskiego pochodzenia. W bagażu należącym do mężczyzn znaleziono wówczas ok. dziewięciu kilogramów amfetaminy. Podejrzani zeznali wtedy, że mieli udać się z narkotykami pod wskazany adres, gdzie zameldowanych było 35 osób, w tym wspomniany wcześniej Polak i jego rodzina.

Tego samego dnia policja przybyła na wskazany adres, wyważyła drzwi w mieszkaniu mężczyzny i aresztowała jego, a krótko potem jego żonę. Trzyletnia córka aresztowanej pary znajdowała się wówczas w mieszkaniu, w którym została pod opieką przyjaciółki aresztowanych.

Mężczyzna został objęty aresztem śledczym od 15 kwietnia do 3 maja 2012 roku, a od 14 maja otrzymał zakaz opuszczania kraju.

Od samego początku mężczyzna nie przyznawał się do winy. Pozostali podejrzani o przemyt mężczyźni również zaprzeczali jego udziałowi w przestępstwie.

On i jego rodzina są jedynymi osobami polskiego pochodzenia w tym bloku. Nie ma żadnego innego powiązania poza adresem – powiedziała Svanhvít Yrsa Árnadóttir, adwokat.

W uzasadnieniu wyroku mowa jest o negatywnym wpływie pozbawienia wolności na życie Polaka. Trudno jest sobie bowiem wyobrazić, jak na stan psychiczny niewinnej osoby wpływa areszt i izolacja.

Zdaniem mężczyzny jego aresztowanie miało też negatywny wpływ na jego reputację. O sprawie była mowa w mediach, a sąsiedzi byli świadkami akcji policyjnej, w trakcie której uzbrojeni funkcjonariusze wtargnęli do jego mieszkania.

Po wydarzeniu wśród sąsiadów i osób z otoczenia pojawiła się podejrzliwość względem niego. Mężczyzna mówił przed sądem o tym jak ucierpiał także jego kontakt z dziećmi, zwłaszcza z synem (obecnie 14 lat), który krytycznie i podejrzliwie patrzy na ojca, który siedział w więzieniu.

Ze względu na stosunek sąsiadów, rodzina zmuszona została także do zmiany miejsca zamieszkania.

D.H.B.

Opublikowany w: