Polskojęzyczni nauczyciele byliby bardzo pomocni

1852

Wielu imigrantów jest zdania, że należy ulepszyć nauczanie języka islandzkiego i że wiele można by zyskać, zatrudniając w tym celu islandzkich nauczycieli, którzy mówią po polsku. Są to jedne z wyników projektu badawczego, przedstawionych w tym tygodniu na sympozjum dotyczącym spraw imigracyjnych na wschodzie Islandii.

Sympozjum w Neskaupstaður zostało zorganizowane przez stowarzyszenie Austurbrú. Imigranci stanowią około 11% ludności wschodniej Islandii i pochodzą z blisko 60 krajów, choć najczęściej z Polski. Głównym wnioskiem jest to, że język islandzki jest kluczem do dobrego samopoczucia rosnącej populacji nowych Islandczyków w regionie.

„Kiedy przybywający imigranci nie mówią po angielsku, to uczą się z islandzkim nauczycielem mówiącym po islandzku, który nie zna ich ojczystego języka. Życzeniem polskiej społeczności uczącej się języka islandzkiego, byliby dwujęzyczni nauczyciele – mówiący po islandzku i po polsku” – mówi Tinna K. Halldórsdóttir, socjolog i kierownik projektu Austurbrú.

Na spotkaniu dyskutowano m.in. o potrzebie zwiększenia elastyczności systemu edukacyjnego oraz możliwości oceny i zaakceptowania w Islandii zagranicznych kwalifikacji nowych Islandczyków.

Dzieci powinny także korzystać z ulepszonej formy nauczania swojego języka ojczystego, ponieważ często słabiej rozumieją różne pojęcia, a także są bardziej narażone na przerwanie dalszej edukacji.

W sympozjum wzięło udział kilku mówców, w tym Wala Abu Libdeh z Neskaupstaður (pochodząca z Palestyny). „Gdy uczniowie rozpoczynają naukę w szkole podstawowej, są dobrze przyjmowani, otrzymują indywidualny plan zajęć i inną tego typu pomoc. Ale gdy kontynuują edukację na wyższym poziomie edukacyjnym, po prostu się gubią i czasami porzucają naukę. To, co proponuję, to uproszczenie materiałów dydaktycznych. Mogliby robić to samo, co wszyscy inni uczniowie, ale używając prostszego języka” – powiedziała Wala.

Gosia Libera z Eskifjörður (pochodząca Polski) powiedziała, że kiedy 20 lat temu przyjechała na Islandię, dostała się do klasy na poziomie szkoły średniej (dla młodzieży 16–20-letniej) prosto na lekcje islandzkiego ze swoimi islandzkimi rówieśnikami. Czuje, że niczego się wtedy nie nauczyła, a doświadczenie to tylko obniżyło jej poczucie własnej wartości. Na szczęście wiele się zmieniło i od tego czasu nauczyła się islandzkiego z pomocą islandzkiego męża i jego rodziny.

„Taka pomoc jest bardzo ważna dla osób, które posługują się językiem islandzkim z obcym akcentem. Zwiększyłaby ich pewność siebie i umożliwiła zrobienie pierwszego kroku do swobodnego mówienia” – powiedziała Gosia.

Opublikowany w: