Reykjavik (znów) solidarnie z kobietami w Polsce

7116

W reakcji na czwartkowe orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w sprawie jeszcze większego zaostrzenia prawa aborcyjnego w piątek po południu pod siedzibą Ambasady RP w Reykjaviku zebrał się tłum Polek, Polaków, Islandek, Islandczyków i obcokrajowców, aby wyrazić sprzeciw i solidarność z kobietami w Polsce.

To nie pierwszy raz, kiedy Islandia solidaryzuje się z Polkami w sprawie zmian w prawie aborcyjnym. Podobnie było w 2016 roku. Wtedy na wzór Kvennafrídagurin, protestu kobiet w Islandii, które 24 października 1975 roku solidarnie odeszły od swoich stanowisk pracy i obowiązków domowych, aby wyjść na ulice i protestować przeciwko nierówności płci, kobiety w Polsce zorganizowały podobny protest, nazwany Czarnym Protestem. Wtedy również Islandki – w tym te, które w 1975 roku wyszły na ulice – nagrały wideo, w którym wspierały polskie kobiety. Jesienią 2016 roku w sprawie sytuacji polskiej ludzie także pojawili się na ulicach Reykjaviku, w geście solidarności.

Spontaniczna akcja zorganizowana na grupie Dziewuchy Islandia przerodziła się w całkiem spory protest – pod ambasadą zebrało się co najmniej sto osób. Wszyscy mieli na twarzach maseczki zasłaniające usta i nos, wszyscy stali w dwumetrowych odstępach. O reżimie sanitarnym, koniecznym podczas protestów w czasie pandemii koronawirusa, organizatorki regularnie przypominały przez megafon. Protest ochraniała policja na motocyklach. Pojawił się dziennikarz telewizji RÚV, który przygotował relację do wydania wiadomości.

Transparenty przyniesione przez uczestników głosiły między innymi: „þid eruð ekki ein” („nie jesteście same”), „Reproductive health care is a health care” („Ochrona zdrowia reprodukcyjnego to opieka zdrowotna”), „Samstaðan er okkar vopn” („Solidarność jest naszą bronią”), „Myślę Czuję Decyduję”, „To jest jakiś dramat”, „Mamy dość!” czy „Jest nas dużo i jesteśmy bardzo złe”. Były też transparenty wyrażające frustrację jak „Kaczyński! Mind your own pussy”, „I am tired of this shit” I pojawił się transparent z hasłem aktualnych protestów, wspólny dla wszystkich manifestacji – także w Polsce – „Wypierdalać”.

Ze względu na międzynarodowość zebranej grupy, organizatorki przemawiały w językach polskim, islandzkim i angielskim. Treść komunikatu brzmiała: „Jesteśmy ludźmi. Jesteśmy imigrantami. Jesteśmy Europejkami. Jesteśmy obywatelkami świata. Pochodzimy z Polski. I dlatego jesteśmy wkurwione. Bestialskie myślenie i paranoiczne pomysły, jakie władza w Polsce wprowadza w życie dotarły do swojego szczytu. Stąd już tylko do piekła. Piekła kobiet. Piekła rozrodczego. Piekła decyzji. Piekła niewiedzy. Piekła współczesnego świata kierowanego ludźmi wykształconymi bez grama inteligencji emocjonalnej. Piekła, kierowanego przez zamordyzm, konserwatyzm, skazujący ludzi na cierpienie” – czytały organizatorki spotkania.

Została przedstawiona aktualna sytuacja. Chodzi o orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, wedle którego zapis o dopuszczeniu do terminacji ciąży z powodu poważnych wad lub uszkodzenia płodu, jest niekonstytucyjny. Jeśli ten zapis zostanie usunięty z obecnego tzw. kompromisu aborcyjnego w polskim prawie, terminacja ciąży będzie praktycznie całkowicie zabroniona. A to z kolei oznacza, że polskie kobiety będą musiały donosić ciążę i urodzić dzieci z poważnymi wadami (np. z niewykształconym mózgiem, sercem czy kręgosłupem), które umrą chwilę lub kilka dni po porodzie lub będą żyć w cierpieniu.

„Prawo zostanie teraz zmienione. Jest takie polskie powiedzenie, że »papier przyjmie wszystko«. Nie są to jednak słowa psychodelicznego fantasty, ale działania prawne, które wpłyną na życie wszystkich Polek i Polaków, wszystkich rodzin” – usłyszeliśmy pod Ambasadą – „Dokąd dąży Polska? Gdzie chce się znaleźć w kolejnych latach? Co działania przeciw kobietom mają przynieść? Jeśli ktoś uważa, że ta sytuacja jest nadmuchanym lewackim, niedorzecznym pieniem się, niech się w niej postawi”.

„To twoja matka zachodzi w zagrożoną ciążę. To twoja córka dowiaduje się, że nosi w sobie martwy płód. To twoja żona przychodzi do domu i przerażona mówi ci, że dziecko, którego tak pragniecie ma wady rozwojowe w stopniu, który nie pozwoli mu przeżyć dnia. To ty jesteś w ciąży, której utrata przez poronienie to kwestia czasu, ale nie masz prawa nic z tym zrobić i chodzisz, żyjesz z bombą zegarową w swoim ciele, a przedłużanie tego stanu na pewno spowoduje, że nigdy więcej nie będziesz mogła mieć dzieci. Ani ty, ani twój ukochany. Nie będzie szczęśliwej rodziny.

Nie dla PIEKŁA KOBIET w Polsce! Nie dla PIEKŁA KOBIET na świecie!”

„Ja nie wiem, skąd się biorą te chore pomysły na zniewolenie i męczarnie drugiego człowieka, realizowane w biały dzień. Odzew był taki, że ludzie są wkurwieni” – mówiła Justyna Grosel, jedna z organizatorek protestu. Byli też ludzie wzruszeni całą akcją. Teraz będziemy udostępniać petycje. Parę osób rozmawiało ze mną po demonstracji, mówili o pomysłach lub projektach, jakie chcą zrealizować. Jeszcze nie wiem, co z tego wyniknie, choć pewnie oprze się o władze islandzkie” – dodaje Justyna.

Kaśka Paluch / icetry.pl

Opublikowany w: