Szaleniec w autobusie

6245

Pasażerowie autobusu numer 2 przeżyli chwile strachu, kiedy to jadący tym samym autobusem mężczyzna dostał napadu szału i stracił panowanie nad sobą, żądając natychmiastowego wypuszczenia go z pojazdu. Mężczyzna ten groził zarówno współpasażerom, jak i kierowcy autobusu.

Incydent miał miejsce około dziewiątej rano w czwartek, na ulicy Suðurlandsbraut.

 Kristján Kristjánsson, jeden z pasażerów znajdujących się w autobusie, opisał cały epizod na Facebooku gdzie mówi, iż pasażerowie nie tylko byli przerażeni nagłym szałem pasażera, ale też mocno zdziwieni reakcją kierowcy.

- REKLAMA -

“Według mnie kierowca powinien był wypuścić tego mężczyznę od razu, bo był on wyraźnie niebezpieczny”, mówi Christian. “Groził zarówno kierowcy jak i ludziom. Powiedział, że wszyscy pożałują, jeśli go natychmiast nie wypuszczą. Nie było nas wielu w autobusie, ale wszyscy byliśmy przerażeni. “


Podczas jazdy mężczyzna rzucał z wściekłością butelką najpierw o podłogę, a następnie o ścianę autobusu krzycząc by go wypuszczono. Mimo takiego zachowania kierowca nie zatrzymał się, nie otworzył drzwi nawet wtedy, gdy czekał na światłach. Zdecydował się – mimo ciągłych krzyków – jechać dalej i zatrzymać dopiero na następnym przystanku.

To spowodowało, że mężczyzna wpadł w jeszcze większy szał, zaczął jeszcze bardziej krzyczeć grozić pasażerom, kopiąc i niszcząc wnętrze pojazdu. Dopiero w momencie, gdy ruszył w stronę kierowcy, autobus stanął i drzwi się w końcu otworzyły.

Ze słów Kristjána wynika, iż człowiek ten nie był pijany, raczej miał zaburzenia psychiczne. Dziwi go zachowanie kierowcy, który mógł wypuścić awanturującego się mężczyznę w dowolnym momencie. Jak sam mówi „trasa, którą jechaliśmy nie była zatłoczona, nie było więc żadnego problemu by się zatrzymać i go wypuścić“.

n.e.s.

Opublikowany w: