Czarny humor wikingów

3400

Jak donosi Irish Sun, University College Cork przygotowuje obszerny internetowy informator o wikingach. Projekt, ufundowany przez Irlandzką Radę ds. Badań Naukowych, został nazwany World-Tree Project.

W wywiadzie z Irish Sun, doktor Tom Birkett zdradził kilka ciekawych faktów o tych nordyckich osadnikach.

Jedna z ciekawostek do zamiłowanie wikingów do nadawania sobie przydomków.
Jeden z norweskich władców nazywał się Eystein Bąk, a inny – Þóra Omszała Szyja.

Naukowiec obala też mit mówiący, że wikingowie byli zaniedbani i nosili hełmy z rogami.
Archeolodzy znaleźli zestawy dekoracyjnych grzebieni, z których korzystały zarówno kobiety, jak i mężczyźni. W językach nordyckich, sobota to Laugardagur, co oznacza dosłownie dzień kąpieli. Można zatem założyć, iż wikingowie myli się raz w tygodniu.

Badania genetyczne wykazały, iż ponad połowa Islandek w czasach osadnictwa była pochodzenia celtyckiego. Prawdopodobnie przybyły na wyspę z Irlandii i terenów Brytanii zamieszkałych przez wikingów, między innymi z Dublina, który dzięki wikingom powstał.

Kobiety często odpowiadały za prowadzenie dużych posiadłości, a islandzkie prawo umożliwiało im dziedziczenie. Żona mogła też rozwieść się z mężem, jeśli nie odpowiadała jej sytuacja w sypialni.

Doktor Tom Birkett wspomniał także o mrocznym poczuciu humoru wikingów.
W sadze Brennu-Njáls, bohater o imieniu Þorgrímur chce dowiedzieć się, czy zbieg Gunnar jest w domu; kiedy trafia na miejsce, zostaje zraniony włócznią. Po powrocie znajomi pytają: „Czy Gunnar był w domu?” „Nie wiem”, odpowiada Þorgrímur, „ale jego włócznia na pewno jest!”

mbl.is/Ilona Dobosz

Opublikowany w: