Pokaz filmu Benedikta Erlingssona „Kobieta idzie na wojnę” i debata ekologiczna – Część II

371

W ostatni weekend sierpnia na Wyspie Słodowej we Wrocławiu, mieście partnerskim Reykjaviku, odbyła się debata ekologiczna oraz pokaz filmu Benedikta Erlingssona „Kobieta idzie na wojnę”.

Pokaz filmu Benedikta Erlingssona „Kobieta idzie na wojnę” i debatę ekologiczną „Dlaczego nie kosimy trawy i inne ważne sprawy” zorganizowało, w ramach Kina Letniego, Wrocławskie Centrum Rozwoju Społecznego. Debatę prowadziła Martyna Wilk z Wrocławskiego Centrum Rozwoju Społecznego, radna Osiedla Powstańców Śląskich, a udział w niej wzięły: Sabina Lubaczewska, Julia Rokicka, Magdalena Rozwadowska oraz Aleksandra Zienkiewicz.

Martyna Wilk: Aleksandro, tobie muszę zadać moje ulubione pytanie. Jestem radną osiedla Powstańców Śląskich i często słyszę od mieszkańców, że „to z mojej winy trawniki są zaniedbane, bo niekoszone i rosną w nich butelki”. Świadomość ekologiczna wrocławian ostatnio „rozgrywa się” na naszych trawnikach. Pół żartem, pół serio – dzielimy się na tych, których złości niekoszona trawa, i na tych. którzy chcieliby ciągle i wszędzie zakładać łąki kwietne. Jak na te postawy zapatruje się miasto? Co najlepiej służy naszym miejskim trawnikom?

Aleksandra Zienkiewicz: Część z osób śledzi w mediach społecznościowych gorący temat z początku tego lata, dotyczący koszenia czy nie koszenia. Pozwolicie państwo, że powiem, jakie plany w związku z tymi działaniami miała Zieleń Miejska. Od tego roku ograniczyliśmy koszenie na niektórych powierzchniach oraz podjęliśmy decyzję, że pierwsze koszenie będzie wykonywane później, czyli na przełomie kwietnia i maja. Dlaczego? Aby trawnik zaspokajał nasze estetyczne potrzeby, musi być zielony, równiutki, bez innych roślin. Żeby to było możliwe, trzeba go regularnie podlewać i kosić. W przypadku miasta mówimy o ogromnych obszarach. A wody jest coraz mniej. Jest również susza. Byłoby bardzo nieekonomiczne i niegospodarne utrzymywać takie trawniki. A więc trzeba znaleźć inne rozwiązania. Postawić na bioróżnorodność, pozwolić rosnąć innym roślinom. Poza tym, jeśli mamy różne gatunki na miejskiej murawie, to ona również sprzyja zapylaczom, a wiemy przecież, że prawie połowa gatunków pszczół jest zagrożona wyginięciem. Od pszczół z kolei zależy nasze pożywienie i nasze życie. Korzystają też motyle i trzmiele. Taki nieskoszony trawnik jest domem dla wielu zwierząt, a warto pamiętać, że nie jesteśmy sami w mieście. Mocno schemizowane, wielkoprzemysłowe rolnictwo sprawia, że na terenach rolnych jest coraz mniej miejsca dla naturalnie rosnących tam dotąd roślin i dla żyjących zwierząt. W tej sytuacji to właśnie miasto staje się dla nich miejscem schronienia. Dlatego właśnie to, że kosimy rzadziej jest pozytywne dla środowiska i dla nas samych. Rośliny trawiaste mają też słaby system korzeniowy i gorzej sobie radzą z niedoborami wody. Trawniki usychają, wyglądają źle i do niczego nie służą.

Jako alternatywę zaczynamy testować łąki kwietne, w takiej wersji, w której likwiduje się murawę i sieje odpowiednio dobraną mieszankę. Mamy kilka takich miejsc, zgłoszonych w ramach akcji 100 ulic na 100-lecie niepodległości Będziemy też wysiewać nową łąkę na placu Społecznym, tam, gdzie nie ma już estakady i na ulicy Zawalnej koło pętli (tramwajowej), gdzie ma być zielony zakątek dla mieszkańców. Będziemy obserwować, jak te łąki się rozwijają i jak sobie radzą.

Warto też wspomnieć o tym, że kosimy w zależności od potrzeb, także potrzeb mieszkańców, na przykład tam, gdzie są miejsca, w których mieszkańcy wypoczywają i woleliby chodzić po dostępnej murawie. Są też takie miejsca, gdzie koszenie pomogło. Poza tym, żeby łąka była łąką, to koszenie musi być wykonane, bo inaczej wszystko zarosłoby drzewami. Dlaczego? Bo naturalnym stanem na naszym terenie jest po prostu las.

fot. Olga Szelc

Martyna Wilk: Julio, do ciebie mam jedno pytanie w cenie dwóch. Wiele twoich działań proekologicznych skupia się wokół weganizmu. Dlaczego w weganizmie widzisz jakikolwiek ratunek dla środowiska naturalnego? Organizujesz też, wydawałoby się, bardzo proste akcje – wspólnie z mieszkańcami Wrocławia zbierasz śmieci w różnych częściach miasta. Co starasz się przekazać, organizując wspólne akcje zbierania śmieci?

Julia Rokicka: Jeśli chodzi o weganizm, dla mnie jest pierwszym i najważniejszym krokiem dla każdej osoby, która chce zadbać o środowisko. Weganizm ma największy wpływ zmniejszenie się emisji dwutlenku węgla do atmosfery. I nie chodzi tylko o dwutlenek węgla. Światowe rolnictwo zużywa ¾ wody pitnej. Musimy pamiętać, że jeśli przejdziemy na wegetarianizm, to się wiele nie zmieni. Niestety, nie. Nadal ogromne obszary będą zużywane na pastwiska pod hodowlę zwierząt. Dowodem są obecne pożary w Amazonii, wypalanie ogromnych obszarów lasów. Produkcja mięsa i produktów odzwierzęcych powoduje katastrofę globalną i lokalną.
Do wyprodukowania kilograma wołowiny trzeba zużyć 14,5 tysiąca litrów wody. To prosta zasada: popyt – podaż. Jeśli będziemy jeść więcej roślin, odstawimy mięso i produkty odzwierzęce, to rolnictwo także się przestawi.
Weganizm zresztą to nie tylko jedzenie, ale także moda. Mam na sobie buty, które są polskiej produkcji, nie są drogie, są wygodne i zrobione zostały z mikrofibry. Podczas ich produkcji nie wyemitowano do atmosfery dwutlenku węgla i nie były też transportowane z daleka, a kupując lokalnie, eliminujemy ślad węglowy. Nasze konsumenckie wybory są więc bardzo ważne.
Jeśli zaś chodzi o akcję zbierania śmieci, to mogę pochwalić, że w ostatniej, piątej akcji zebraliśmy 860 kg odpadów, to prawie tona.

fot. Olga Szelc

Martyna Wilk: Gratuluję!

Julia Rokicka: Jednak jest jeszcze cała góra odpadów przed nami. Od kwietnia do sierpnia zebraliśmy 4,5 tony odpadów, w akcji uczestniczyło 500 wolontariuszy. Najważniejszy jest efekt społeczny, robimy to razem i dla środowiska. Zachęcam do dołączenia do akcji, nie tylko osoby indywidualne, ale także firmy. Informacje znajdziecie w internecie (na stronie www.facebook.com/rokickajulia – przyp. red.)

Magdalena Rozwadowska: Sprawdziłam właśnie, że od lutego (2019) dzięki instalacji fotowoltaicznej zaoszczędziliśmy 13 ton dwutlenku węgla.

Martyna Wilk: Sabina, skoro pierwsze pytanie trafiło do ciebie, to ostatnie też musi. Wegetarianizm, weganizm, wspólne zbieranie i segregowanie śmieci, protesty społeczne w obronie czystości wód, w obronie wycinanych drzew, to wszystko reakcje na to, co już się w świecie dzieje: na nadmiar plastiku, na silnie rozwiniętą hodowlę zwierząt, na zanieczyszczone oceany itp. Nie każdy jednak przestanie jeść mięso, nie każdy zaangażuje się w akcje społeczne na rzecz ochrony środowiska. Zatem: co każdy z nas, jako indywidualna osoba, może robić każdego dnia dla poprawy stanu środowiska?

Sabina Lubaczewska: Mogłabym stworzyć całą listę, co musimy zrobić, ale równie długą, czego nie musimy. Ziemia potrzebuje mniejszej aktywności z naszej strony, wtedy będzie jej łatwiej, lżej. Gdy rozmawiałyśmy, myślałam o wodzie. Każdy z nas wypija średnio 2 litry wody dziennie. Czyli w ciągu 100 lat życia wypijamy jej mniej niż potrzebujemy, aby wyprodukować kilogram wołowiny. Róbmy więc odpowiedzialnie zakupy. Przesiądźmy się na rowery, ale to jest trudne, wiem, że sama, gdy mam łatwość w przemieszczaniu się samochodem, to wybieram ten środek transportu. Jednak podstawowy kierunek to zmienić system.
Podobno wystarczy 3,5% osób w społeczności do czegoś przekonanych, aby to zrobić.
Jako ludzie nie mamy systemu samokontroli, tak nas natura stworzyła, żebyśmy brnęli naprzód. Ktoś kiedyś przepłynął przez ocean, choć nie wiedział, co go tam czeka. To nas stworzyło, ale teraz przyszła pora na samokontrolę. Nasza świadomość społeczna musi nam ją stworzyć. W tej chwili modelem gospodarczym jest ciągły wzrost i nieustająca konsumpcja, więc nawet jeśli wszyscy przesiądziemy się do samochodów elektrycznych, to nie starczy nam na to surowców.
Kierunek zmian systemowych wyznaczają kraje skandynawskie. Zastanawiam się, dlaczego miasto Wrocław nie ma odwagi powiedzieć, dobrze, chcemy być zieloną stolicą Europy, i robimy coś na maksa, bo to muszą być systemowe rozwiązania. Dlaczego w jednym miejscu sadzi się kilka drzew, a w innym one usychają, a w kolejnym się je wycina, bo coś buduje jakiś dewelopper. Dlaczego oddaje się torowisko, a potem po nim bezczelnie jeżdżą ludzie SUV-ami, niszcząc je, przekonani, że stać ich na to, bo stać ich na mandaty, zaś system bezradnie rozkłada ręce i nie można nic zrobić.
Takie systemowe działania są już w Kopenhadze. Politycznie podjęto tam decyzje, że mieszkańcy mają się przesiąść z samochodów na rowery. Zlikwidowano pasy drogowe, uniemożliwiono ludziom wjazd autami do centrum, wybudowano sieć dróg rowerowych i one właśnie stały się priorytetowe. W zimie odśnieża się najpierw drogi dla rowerów. Dopiero potem ulice dla samochodów.
Jako społeczność musimy więc dążyć do tego, aby zmienić system. Nie może być tak, jak jest. Zachęcam was do nieposłuszeństwa obywatelskiego. Musimy się ograniczyć zewnętrznie, bo wewnętrznie nie jesteśmy w stanie.

Martyna Wilk: Dziękuję wszystkim panelistkom za udział w debacie.

Olga Szelc/ Iceland News Polska

Jeśli jeszcze nie widzieliście filmu, zachęcamy do obejrzenia.

Recenzję znajdziecie – TU

Podcast debaty znajdziecie na stronach patrona medialnego – Radia LUZ – TU.

Pierwsza część debaty ekologicznej, znajduje się – TU

Informacje o panelistkach ze strony organizatora
(Wrocławskie Centrum Rozwoju Społecznego):

Sabina Lubaczewska – zaangażowana w ochronę przyrody, m.in. w tworzenie planów i programów ochrony dla parków, rezerwatów i obszarów Natura 2000. W Fundacji EkoRozwoju koordynatorka projektów strażniczych, oceniających skuteczność wdrażania i przestrzegania prawa z zakresu ochrony drzew i siedlisk przyrodniczych i budujących społeczeństwo obywatelskie. Autorka i redaktorka wielu publikacji. Promotorka i współliderka projektów „zielonych” do budżetów obywatelskich;

Julia Rokicka – współzałożycielka i członkini zarządu stowarzyszenia Biorecykling, Przewodnicząca Partii Zieloni we Wrocławiu i członkini Rady Krajowej partii. Na co dzień Biznes Managerka w banku i Koordynatorka Projektów (głównie związanych z nieruchomościami i środowiskiem). Pasjonatka zrównoważonego rozwoju oraz inteligentnych rozwiązań przede wszystkim w gospodarce odpadami, energetyce i transporcie. Wrocławianka, studiowała na Uniwersytecie Wrocławskim i University Libre de Bruxelles. Pracowała m.in. w instytucjach Unii Europejskiej;

Magdalena Rozwadowska – radna Osiedla Ołbin. Prowadzi firmę pozyskującą dofinansowania z funduszy UE, w tym na projekty związane z OZE. Inwestuje w projekty oparte o OZE. Absolwentka programu Pioneers into Practice Climate Kic. Badaczka na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu w projekcie finansowanym z Horyzontu 2020. W swoim domu posiada instalację fotowoltaiczną i pompę ciepła;

Aleksandra Zienkiewicz – absolwentka wrocławskiego Uniwersytetu Przyrodniczego (kierunki: ochrona środowiska i gospodarka przestrzenna). Współzałożycielka i wieloletnia przewodnicząca Stowarzyszenia Ochrony Drzew „miastoDrzew”, z którym wygrała kilka projektów zadrzewienia i zazieleniania miasta w Budżecie Obywatelskim i zrealizowała dwie edycje wydarzeń związanych z drzewami w ramach Mikrograntów. Działała aktywnie w Towarzystwie Upiększania Miasta Wrocławia i Stowarzyszeniu Akcja Miasto. Redagowała i pisała teksty dla portalu Hipermiasto. Obecnie odpowiada za komunikację i promocję Zarządu Zieleni Miejskiej we Wrocławiu.

Opublikowany w: