Islandia serwerowym rajem ?

1902

Islandia mogłaby stać się pępkiem świata, jeżeli chodzi o serwery, hmm gdyby tylko chciała. A może inaczej, gdyby pokazała światu że chce. Niestety, miedzy innymi nieuregulowane sprawy z Icesave między Holandią i Wielką Brytanią nie zachęcają zagranicznych inwestorów. A szkoda, wyspa na której żyjemy spełnia wszelkie warunki by stać się serwerowym rajem, niskie temperatury, tania energia elektryczna czerpana ze źródeł geotermalnych, czy odpowiednie regulacje prawne, to tylko trzy, ale jakże ważne trzy przykłady na stworzenie idealnej serwerowni. W zeszłym roku media obiegła plotka jakoby wszystkie swoje serwery do Islandii chciało przenieść Google. Być może to była plotka a być może chodziło o Operę i ktoś coś przekręcił. Bo to właśnie norweska Opera Software jako pierwsza zdecydowała umieścić na Islandii swoje serwery. Gdzie ? W Hafnarfjörður, mowa o Thor Data Center, otwartym w zeszłym roku specjalnym serwerowym (kontenerowym) ośrodku. Kontrakt Opery z Thor DC wg agencji Routhera opiewa na kilkanaście miliardów ISK. Operę przekonała do tego m.in. tania energia elektryczna, pozyskiwana w 100% z naturalnych źródeł. Jon von Tetzchner, założyciel firmy stwierdził że w najbliższych latach Islandia będzie mogła zapewnić stabilniejsze dostawy energii niż większość innych państw. Thor Data Center ma zagwarantowane od 3,2 do 19,2 megawata energii od firmy HS Energy, wykorzystującej źródła geotermalne z półwyspu Reykjanes. Podobny projekt serwerowni ma być finalizowany w Keflaviku. Przydało by się jeszcze większe zainteresowanie rządu Islandii, który w 2007 roku próbował rozreklamować kraj jako raj dla serwerów, niestety na próbach się zakończyło. Do tego przydała by się większa nowelizacja ustaw i ograniczeń prawnych, może wtedy islandzkie serwery stały by się renomą samą w sobie, i chodziły by jak przysłowiowe szwajcarskie zegarki, a wiadomość o głównej serwerowni Google na Islandii nie była tylko plotką.