Krótki tekst o zabijaniu… prywatności

577

Czyli zmiany na Facebooku..

Facebook nie odpuszcza Google+. Podczas gdy nowy portal społecznościowy od Google traci na wątpliwej popularności, Facebook ma się dobrze, i wszystko wskazuje na to że szybko nie pozwoli się znudzić swoim użytkownikom, szczególnie tym wścibskim. Zacznę jednak od Google+, najistotniejszą zmianą w portalu jest oficjalne zakończenie testów i otwarcie go dla wszystkich. By założyć konto nie jest już wymagane zaproszenie. Google postanowiło także uprościć przeprowadzkę z Facebooka na G+ i powstała aplikacja która potrafi eksportować wszystkie zdjęcia z Facebooka do Picasy, a co za tym idzie do portalu Google+. Miała być rewolucja, było głośno, tymczasem ludzie nie chcą się przenosić, bo kto z nas lubi przeprowadzki. Facebook natomiast atakuje. Atakuje zmianami które już nazywane są rewolucyjnymi lub historycznymi. To drugie określenie pasuje dużo bardziej, gdyż właśnie o historię tu chodzi. Najpopularniejszy portal społecznościowy wprowadza tak zwaną „linię czasu”. Oprócz zmian graficznych w naszym profilu, kilku “udogodnień”, powiązań z serwisami muzycznymi i video, wysyłaniem smsów, na naszym profilu pojawi się wspomniany już moduł Time line.

Linia czasu będzie przedstawiała najważniejsze wydarzenia z okresu od kiedy pierwszy raz zalogowaliśmy się na Facebooku, od zmian statusu, poprzez dodane zdjęcia i albumy itp. Do tej pory bardzo trudno było wyszukać wątek o którym „myśleliśmy” miesiąc lub rok temu. Linia czasu nam to „ułatwi”. Ułatwi jeszcze bardziej inwigilując. Gdy „nowy” Facebook już na dobre zagości w naszym społecznościowym, i nie tylko wirtualnym życiu, informacja że Rafał jest znajomym z Pawłem i Olą będzie najmniej istotna. Dodatkowe aplikacje i dodatki poinformują nas nawet o tym że Rafał jest w 4 levelu jakiejś gry np. z PS3, że właśnie w nią gra, co czyta, co ogląda, co gotuje! Wszystko to w zależności jakie aplikacje Rafał podepnie pod Facebooka. Nie ma mocnych. Wielki Facebookowy Brat patrzy! I to nawet wstecz, w odległą historię naszego życia dobrowolnie przeniesioną do wirtualnego świata Facebooka. Niebawem może dojść do tego że to Facebook będzie nam dawał alibi w sądzie lub wskazywał lokalizację GPS, szefowi, żonie, koledze, policji, podczas dodawania statusu. Musimy się mocno zastanowić gdzie kończy się zabawa, pogaduszki ze znajomymi, ciekawość, podglądanie, a zaczyna się prywatna paranoja i podwójne życie, to realne i to w sieci. Zwracajmy większą uwagę na ustawienia prywatności, to bardzo ważne.