O tym się nie mówi – “Nowy iPad”

990

Nie iPad 2S, nie iPad HD, a nawet nie iPad 3, po prostu „Nowy iPad”. Tak nazywa się najnowszy tablet firmy Apple. Nie będę pisał o tym, o czym informują tego wieczora wszystkie zainteresowane serwisy, i nawet te niezainteresowane nowymi technologiami. W kilku zdaniach napisze o czym nie informują, lub informują błędnie. Zacznijmy od procesora, nowy iPad wyposażony jest w procesor A5X – dwurdzeniowy (a NIE czterordzeniowy A6), procesor o mocy.. no właśnie, jakiej mocy? 900 MHz, 1200 MHz czy może 1400MHz? A może więcej? Kwestia ta, jakże ważna została sprytnie pominięta podczas dzisiejszej konferencji, przyćmiona hasłami typu, że jest dwa razy szybszy niż czterordzeniowy układ Tegra 3. To bardzo ciekawe stwierdzenie, szczególnie bez przeprowadzenia niezależnych testów. Procesor A5X posiada co prawda cztery rdzenie, ale w układzie graficznym, co często było dziś źle interpretowane. Problemów z interpretacją nie było natomiast w przypadku pamięci operacyjnej RAM, bo tu nawet nie ma co interpretować. Dane te nie zostały podane, a skoro nie, to widocznie nie ma się czym chwalić. Nawet jeżeli jest to 1 GB pamięci, to liczba ta nie robi żadnego wrażenia. Chwalono bardzo aparat, za to że zastosowano ten sam układ co w iPhonie 4S, tak, tu należą się Apple „wielkie podziękowania ” za to że aparat nie jest gorszy od tego zastosowanego w smartfonie sprzed blisko pół roku. Padło także hasło że Nowy iPad ma mieć lepsze parametry niż ówczesne konsole – Xbox 360 i PlayStation 3. Zacznijmy od tego że konsole te, nie są stricte „ówczesne”. PlayStation 3 ma już ponad 5 lat!. A i tak nie ma takiej fizycznej możliwości by pograć np. w Battlefield 3 na nowym iPadzie. To co najważniejsze zostało zakryte zasłoną dymną liczb, i marketingowej manipulacji.  Cóż z tego że iPad może wyświetlić obraz w większej rozdzielczości niż 42 calowy LCD, skoro nie da to nawet podobnego efektu. Nie pałam miłością do Apple, choć po biografii Steva Jobsa zacząłem rozumieć ten fenomen. Marketing, design – prostota (ludzie nie lubią zmian), jeszcze raz marketing, cena – by uczynić produkt wyjątkowym, niedostępnym dla każdego, i wielkie “szoł” utrzymane do końca w tajemnicy, to buduje atmosferę, a tymczasem z dużej chmury, mały deszcz. Nie znoszę gdy ludziom sprzedaje się nudną książkę w pięknej okładce, tak samo jak nie znoszę trailerów filmowych, w których pokazuje się kilka najlepszych scen, a film okazuje się gniotem. W Stanach to banalnie proste, odnosi skutek, lecz ja, na zaktualizowanego iPada 2 nabrać się nie dam. A i tak miliony kupią. I o to przecież chodzi. 

Opublikowany w: