Dwujęzyczność

1950

W miniony weekend Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej w Reykjaviku zaprosiła rodziców i nauczycieli na warsztaty o dwujęzyczności. Warsztaty Ewy Haman (z Uniwersytetu Warszawskiego) i Zofii Wodnieckiej (z Uniwersytetu Jagiellońskiego) zostały przygotowane z myślą o rodzinach żyjących poza granicami Polski.

Warto uczęszczać na tego typy wykłady, warsztaty i systematyzować, uzupełniać swoją wiedzę i praktykę. Dzieci urodzone, wychowywane na Islandii są dwujęzyczne i trzeba pracować nad prawidłowym rozwojem ich mowy.

Wykładowcy, logopedzi i specjaliści mocno wspierają, aby polskojęzyczni rodzice mówili do swoich dzieci wyłącznie po polsku niezależnie od miejsca zamieszkania. Nauka drugiego języka powinna zostać w kwestii przedszkola i szkoły, zaś rodzice powinni stwarzać tylko odpowiednie warunki do nauki i praktyki języka islandzkiego poprzez zajęcia pozalekcyjne czy spotkania z rówieśnikami.

Uważam, że jednym z ważniejszych elementów w rozwoju języka u dzieci jest fakt, że rodzice też porozumiewają się po islandzku. Ważne, aby wokół Islandii, kultury i języka nie stwarzać negatywnych emocji. Nie narzekajmy na kraj, trudności językowe ani nie przeklinajmy środowiska. Jak zauważyły nasze wykładowczynie pozytywne emocje są bardzo ważne, aby dziecko samo odczuwało radość i chęć nauki danego języka. Zmuszanie dziecka do nauki też wcale nie ułatwia zadania.

Na warsztaty do Ambasady przyszli bardzo świadomi rodzice, którzy wymienili się sposobami na wspieranie dwujęzyczności u swoich dzieci i w ten sposób powstała Giełda Dobrych Pomysłów. Wspaniała pełnowartościowa tablica z pomysłami na wspieranie języków w codziennym życiu. Niektórzy rodzice potrzebują więcej pracować nad językiem islandzkim inni zaś z językiem polskim. Wiele oczywiście zależy od tego kiedy te dzieci przyjechały na Islandię, czy chodzą do przedszkola, szkoły i czy pochodzą z rodzin jedno czy wielonarodowościowych.

Warto podkreślić, że dwujęzyczność czy wielojęzyczność to nie perfekcyjna znajomość kilku języków, tylko posługiwanie się dwoma językami w życiu codziennym. Dwujęzyczność to specyficzny sposób funkcjonowania umysłu i mózgu. Nie należy porównywać dzieci dwujęzycznych z dziećmi jednojęzycznymi. Nie możemy mieć wobec nich takich samych oczekiwań.

Wartościowym elementem warsztatów była część o rozwoju mowy dzieci.

Kamienie milowe typowe dla dziecka jednojęzycznego przedstawić można jako:
6m Gaworzenie np. ma-ma-ma, ne-ne-ne, da-da-da
10-15m Pierwsze słowa np. mama, tata, mleko
18-24m Wypowiedzi wielowyrazowe np. Nie ma, więcej mleka, nie sok
24-30m Mowa telegraficzna np. Tata gruszkę pokroi, Mama da wody

Pierwsze słowa, zdania powinny się pojawiać w danym wieku zarówno u dzieci jedno jak i wielojęzycznych. Różnica polega jednak na tym, że u dzieci dwujęzycznych powinny one występować w jakimkolwiek języku. Nie traktujemy każdego języka odrębnie.

Podsumować to można jako

1+1 ≠ 2

Dwie osoby mówiące w jednym języku nie równają się jednej osobie mówiącej w dwóch językach. Matematyka nie ma tu zastosowania.

Najważniejsze jednak pojawiło się w podsumowaniu warsztatów. Wszystkie przeprowadzone badania naukowe nie są dowodem na to, że w naszym przypadku będzie coś działało w określony sposób. Należy pamiętać, że nauka dostarcza danych, ale to człowiek podejmuje decyzję o tym jak wykorzystać płynące z nich wnioski. I co najważniejsze należy stosować zasadę ograniczonego zaufania wobec każdej teorii jaką usłyszymy nawet od najbardziej wybitnych.

Należy pamiętać
• nie ma jednej recepty na dwujęzyczność
• prawidłowości, które zostały przedstawione na podstawie badań dzieci w różnych krajach, nie muszą dotyczyć polsko-islandzkich dzieci
• nie należy nadmiernie uogólniać wniosków płynących z badań
• nie należy posługiwać się przykładami jako dowodami
• nie ufać ślepo badaniom, gdyż nie muszą bezpośrednio dotyczyć naszego przypadku
• podchodzić w krytyczny i konstruktywny sposób do tego co usłyszymy
• wspierać badania

Jak praktykować i wspierać dwujęzyczność na co dzień?
Wyobraźmy sobie, że dziecko to mała roślinka, o którą trzeba dbać i odpowiednio często podlewać. A my jako rodzice to jego konewki. Podlewanie przez nas jednak nie wystarczy, bo do rozwoju dziecka potrzeba kilku różnorodnych konewek takich jak szkoła, dziadkowie, rówieśnicy. Ważny jest również czynnik interakcji, samo słuchanie przez dziecko nie wystarczy. Interakcje z wieloma osobami są wręcz konieczne.

Agnieszka Stein autorka wielu książek o wychowaniu dzieci, często powtarza, że dla wychowania dziecka potrzeba całej wioski.

“Kiedy wychowujemy dzieci na ludzi, którzy nie są masowymi konsumentami, tylko twórcami, to wtedy naprawdę zmieniamy świat.
A wioskę można sobie zorganizować. Ja mam nawet kilka takich wiosek. Jedną internetową, a inne w świecie rzeczywistym. To dlatego napisałam, że jedną z pierwszych inwestycji w rodzicielstwo powinno być budowanie relacji z innymi dorosłymi, którzy mają podobne ideały jak my.” *

*fragment wywiadu z Agnieszką Stein, całość tutaj

Jak możemy wspierać dwujęzyczność? Poprzez:
• czytanie książek
• gry planszowe
• śpiewanie piosenek, oglądanie bajki, chodzenie do kina
• spotkania z rówieśnikami
• uczęszczanie na pozalekcyjne zajęcia (karate, piłkę nożną, naukę gry na instrumencie)
• chodzenie na różne wydarzenia dla dzieci w odpowiednim wieku
• wakacje w Polsce, spotykania z rodziną, poznawanie kultury, historii i geografii
• zwiedzanie Islandii i poznawanie kultury i ludzi
• rozmowy z rodziną w Polsce przez internet

Na warsztatach można było zakupić polecaną przez wykładowczynie książkę „Jak wychować dziecko dwujęzyczne. Poradnik dla rodziców (i nie tylko)” Barbara Zurer Pearson w tłumaczeniu Zofii Wodnieckiej i Karol Chlipalskiego.

Zapraszamy również na stronę na Facebooku Bilingualism Matters Kraków prowadzoną przez Ewę Haman i Zofię Wodniecką.

Artykuł w pierwotnej formie został opublikowany na https://polkanaislandii.is

Opublikowany w: