Folkowa pieśniarka Ólöf Arnalds stworzyła zachwycającą ”Palme”

3194

Ólöf Arnalds to islandzka folkowa pieśniarka, znana nie tylko z charakterystycznego i zapadającego w pamięć głosu, ale również z tworzenia na swoich albumach niebywałej atmosfery.

Mogliśmy się to tym przekonać kilkakrotnie na albumach „Vid og Vid” (2007), „Innundir skinni” (2010; nasza recenzja tutaj), i „Sudden Elevation” (2013; nasza recenzja tutaj).

We wrześniu 2014 roku nakładem One Little Indian ukazało się czwarte w kolejności wydawnictwo Ólöf Arnalds zatytułowane „Palme”. Jest to kolejny dowód na potwierdzenie tego, że ta islandzka artystka to rzadki i uroczy talent, nie tylko na gruncie słodko gorzkiego folk popu, ale w ogóle muzyki, gdyż wykracza daleko poza wyłącznie unikalne brzmienie. Słychać, że artystka nie stoi w miejscu, próbuje nowych rzeczy, tym samym stawiając na własny rozwój.

olof3

„Palme” jest rezultatem jak dotąd najbardziej intensywnej współpracy pomiędzy Ólöf a innymi artystami takimi jak Gunnar Örn Tynes (Múm) czy wybitnym Skúlim Sverrisonem, który współpracował m.in. z Laurie Anderson, Ryuichi Sakamoto, Blond Redhead.

Islandzka trubadurka z emocjonalną intensywnością zabiera nas swoją muzyką do miejsca z sennymi melodiami, rozwijającymi się lirycznie z minimalistycznych form do podniosłych momentów. Jej kompozycje emanują niemal magicznym blaskiem nostalgii, romantycznej tęsknoty i nadnaturalności. W porównaniu do wcześniejszych dokonań Ólöf na nowym albumie pojawia się więcej eksperymentów i innowacji, a także następuje pewne odejście od akustycznych form. Ale bez obaw, nadal króluje tutaj charakterystyczna delikatność i wrażliwość. Muzyka podana jest z wyczuciem, a interpretacje wokalne przepojone są subtelnością i uczuciami. Przekonujemy się o tym, że bez względu na podejście i kierunek jaki obiera artystka w tworzeniu swojej muzyki, efekt tego jest zawsze więcej niż satysfakcjonujący.

Głos Ólöf Arnalds sprawia wrażenie lekkości, nieziemskości, jakby pochodził spoza tego świata. Wokalistka swoim śpiewem stwarza intymną atmosferę, w której wybrzmiewają wszystkie, nawet te najmniejsze emocje i uczucia. Wzrusza, czaruje i hipnotyzuje jakby śpiewała swoją duszą.

Album „Palme” jest dość krótki, przez to zwarty, ale wciąż oszałamiający. Wciąga z ogromną siłą w wyrafinowany kruchy świat, w którym w miarę upływu czasu doznania stają się coraz bardziej intensywne. To cudowna, zjawiskowa, głęboko przejmująca płyta. Perfekcyjne połączenie melancholijnej alienacji z kobiecą emocjonalnością. To absolutne piękno od początku do końca, które pomoże ogrzać zmarznięte serca.

Z pewnością to wydawnictwo pomoże Ólöf Arnalds dotrzeć do szerszej publiczności, zdobędzie jej kolejnych fanów, a równocześnie utwierdzi w słuszności właściwego wyboru dotychczasowych miłośników jej twórczości.

olof1Ólöf Arnalds – „Palme” 

1. Turtledove
2. Defining Gender
3. Hypnose
4. Palme
5. Patience
6. Half Steady
7. Han Grete
8. Soft Living

Zapraszam na stronę internetową Ólöf Arnalds, a także na profil facebook.

autor: Marcin Kozicki/ Stacja Islandia

 

Opublikowany w: