Jedwabne klify Samaris

3190

Samaris przez pięć lat swojej działalności obfitujące w liczne koncerty, muzyczne nagrody, wydane albumy EP i LP mocno zaznaczyli swoją obecność na muzycznej scenie Islandii i nie tylko.

Trzeba przyznać, że wypracowana i dopracowana przez muzyków tożsamość muzyczna zespołu jest rozpoznawalna, a przede wszystkim oryginalna, dlatego tak trudno pomylić muzykę Samaris z czymkolwiek innym. Choć niekiedy przywołuje ona echa twórczości Fever Ray, Portishead, James Blake i Björk, to jednak daleka jest o powielania pomysłów i wtórności. Bardziej chyba chodzi w przypadku w/w artystów o ten specyficzny klimat ich albumów i wymykanie się klasyfikacjom przez przekraczanie stylistycznych granic i wyłamywanie się z utartych konwencji.

samaris2

Ostatni studyjny album Samaris zatytułowany „Silkidrangar” (ang. „Silk Cliffs”, pl. „Jedwabne klify”) wydany w 2014 roku nakładem wytwórni One Little Indian w pełni realizuje nierealną, tajemniczą i senną konwencję, której od lat muzycy są wierni. Jednak tym razem ten nastrój w porównaniu z debiutem („Samaris” z 2013 roku – recenzja) jest jakby mroczniejszy i głębszy, więcej w nim również stonowanych barw choć nadal przesiąkniętych do granic możliwości smutkiem i głęboką melancholią.

O ile wcześniej w muzyce tria dominowała atmosfera koncentrująca się na uczuciu paranoi i obawy o utratę zdrowia psychicznego, o tyle tym razem muzycy budują nastrój odpowiadający bardziej poczuciu alienacji, osamotnienia oraz zagubienia, a nawet pogodzenia się z tymi stanami. Te zmiany są jednak subtelne, oparte na drobnych niuansach. Podobnie przestrzeń muzyczna wydaje się pełniejsza, obfitująca w o wiele więcej ciekawych i wabiących szczególików, które co mniej uważnym mogą umknąć przy pierwszym kontakcie.

samaris1

Oniryczna muzyka Islandczyków będąca fuzją elementów ambitnej elektroniki, trip hopu, ambientu, dubstepu i ethno-tribal nadal ekscytuje, hipnotyzuje i elektryzuje. Samaris nie zamyka się w jednej konwencji. Jest elastyczny i na pewno niekonwencjonalny. Eksperymentuje z brzmieniami i dobrze mu to wychodzi. A kiedy ich muzyka delikatnie sączy się z głośników zatracamy się w niej, by po chwili dodatkowo stracić kontakt z otaczającą rzeczywistością.

Nawiązując do tytułu płyty „Silkidrangar” faktycznie ten krążek przynosi utwory, które można opisać jako „jedwabne klify”. Bo w ich brzmieniu jest przecież powab, czułość, elegancja, miękkość i lekkość oraz dyskretny urok nocy. Ponadto te wielowarstwowe kompozycje są wytworne i robią wrażenie równie mocne co klify, które dumnie górują nad morską spienioną tonią i dzielnie stawiają opór atakującym go zimnym falom. Brnąc jeszcze dalej i głębiej w te porównania mógłbym jeszcze powiedzieć o tym, iż tak jak klif jest domem i schronieniem dla wielu ptaków, tak muzyka Samaris wydaje się być azylem dla wrażliwych serc i dusz. Przecież wiele w niej mistycyzmu i natchnienia, a także spirytystycznej aury. Nie wspomnę już o islandzkim języku, który w tym przypadku brzmi jakby pochodził nie z tego świata.

Dlatego słuchając „Silkidrangar” łatwo można sobie wyobrazić chłodną czarną noc z bezchmurnym nieboskłonem upstrzonym migającymi punkcikami jasnych gwiazd. Albo rozlewającą się po niebie zieleń zorzy polarnej. Albo nieskazitelną biel monumentalnego lodowca. Albo wolno dryfujące ogromne bryły lodu po zimnym jeziorze Jokursarlon…

Album „Silkidrangar” stanowi nierozerwalną całość. Bijąca z niego melancholia i nastrojowy mrok przez cały czas trzymają słuchacza w napięciu. Jest tam coś jeszcze. Ciężko jest się nie poddać takiemu klimatowi. Czasami naprawdę mogą przejść ciarki po plecach. Przesłuchanie albumu jako jednego ciągłego strumienia dostarcza imponujących wrażeń. Naprawdę warto! Samaris wyczarowuje przed nami zachwycający dźwiękowy pejzaż, który pod wieloma względami odzwierciedla ponury i piękny obraz Islandzkiej przyrody i natury. Przyznacie, że trzeba mieć duże umiejętności, aby stworzyć muzykę, która maluje taki obraz, a następnie przenosi słuchacza do tego wyimaginowanego świata. Muzyki wypełnionej niedopowiedzeniami oraz pewnym zatraceniem.

Samaris – „Silkidrangar”samarispl

1. Nótt
2. Ég Vildi Fegin Verða
3. Lífsins Ólgusjór
4. Tíbrá
5. Brennur Stjarna
6. Máninn Og Bróðir Hans
7. Þótt Hann Rigni
8. Hafið
9. Hrafnar
10. Vögguljóð

Więcej informacji o Samaris znajdziesz na stronie internetowej TU, a także na profilu facebook i soundcloud.

Autor: Marcin Kozicki

Opublikowany w: