Polski filar defensywy w Ólafsvíku – wywiad z Tomaszem Lubą

2874

Na powrót do piłki zdecydował się na Islandii. Prawie siedem lat temu mierzył się na polskiej ziemi z piłkarzami takimi jak Robert Lewandowski – oczywiście wtedy jako zawodnicy klubów niższej ligi. Teraz mija jego czwarty rok gry w Víkingurze Ólafsvík. Razem z “Ólsarar” dwukrotnie w ciągu tych kilku lat awansował do wyższych lig. W zeszłym roku grał w islandzkiej ekstraklasie. Urodzony w 1986 roku w Grajewie – Tomasz Luba występował wcześniej w ŁKS Łomża, Wiśle i Mazowszu Płock oraz Reynir Sandgerði, które było pierwszym jego klubem na Islandii. Tomek na dobre zadomowił się na północy i jest mu na wyspie bardzo dobrze. Mankamentem jest wciąż krótki sezon ligowy, który trwa od maja do końca września. Jest jednak wierny Víkingurowi, w którym stanowi filar defensywy. Obecnie jest najbardziej znanym Polakiem biegającym po islandzkich boiskach. Defensor był opisywany już kilkakrotnie na łamach naszego serwisu. Tomasz odpowiadał też na nasze pytania kilka lat temu. Tym razem po długiej przerwie opowiada nam co zmieniło się w “piłkarskiej Islandii” od tamtego czasu.

Piotr Giedyk: To Twój czwarty rok w Víkingur Ólafsvík. Czy jesteś zadowolony ze swojej gry na Islandii?

Tomasz Luba: Tak, to mój czwarty rok gry na Islandii. Czy jestem zadowolony? Myślę, że trzeba doceniać to co się ma. Gram w klubie który przede wszystkim jest stabilny finansowo. Fajnie jak zawodnik może skupić się tylko i wyłącznie na grze – nie myśląc, czy pieniądze będą na czas, czy nie… Ten klub mi to zapewnia. Jeśli chodzi o sama grę,  to jestem zadowolony z mojej postawy. Wiadomo – czasami zdarzają się mecze słabsze, ale ogólnie myślę, że trzymam poziom. W ciągu kilku lat zrobiliśmy dwa awanse, byliśmy w półfinale pucharu, co było dużym osiągnięciem. Z pewnością w tym wszystkim miałem swój udział.

P.G. : W sezonie 2011 wystąpiłeś w osiemnastu meczach ligowych. Dla porównania w poprzednim roku zaliczyłeś sześć występów mniej…

Tomasz Luba: W sezonie 2011 wystąpiłem w 18 meczach plus kilka meczów w pucharach. Sezon 2012 w którym był awans, to 21 meczów plus kilka występów w Borgunarbikar. Poprzedni sezon 2013 to tylko 12 gier, ponieważ miałem kontuzje i dość długo dochodziłem do siebie, a jak wiadomo sezon tu jest krotki i jak masz kontuzję, która trwa kilka tygodni, to te mecze niestety uciekają…

P.G : Dużo zmieniło się w piłkarskim świecie na Islandii od 2011 roku? Jaki wpływ na scenę piłkarską mają sukcesy reprezentacji z zeszłego roku?

Tomasz Luba: Na pewno sukcesy dorosłej reprezentacji zawsze mają wpływ na rozwój piłki. Tu jest tak samo. Więcej dzieci garnie się do piłki, co pewnie przyniesie kolejne efekty za kilka lat. Ogólnie myślę, że piłka islandzka rozwija się w szybkim tempie i wszystko idzie w dobrym kierunku, aby liga stawała się coraz silniejsza i bardziej renomowana.

P.G. : Jakie są Twoje plany na przyszłość? Czy dalej zamierzasz grać w Ólafsviku, czy może przeprowadzka do innego klubu na wyspie?

Tomasz Luba: Na razie mam kontrakt do końca sezonu i jeszcze nie myślę o przyszłości. Zobaczymy też, jak będzie wyglądał sezon w naszym wykonaniu.

P.G. : A planujesz powrót do Polski?

Tomasz Luba: Do Polski na razie nie planuje powrotu. Jestem tu z rodziną i czujemy tu się dobrze.

P.G. : Czy w takim razie uda się Wam w Twoim mniemaniu wrócić do Pepsi-deildin? Rywalizować o awans do ekstraklasy będzie w tym roku pięć lub nawet sześć klubów – czyli połowa ligi. Będzie ciężko…

Tomasz Luba: Zawsze jest ciężko wrócić ponownie do ekstraklasy po spadku z niej. Na pewno ta liga jest bardzo wyrównana. Kilka zespołów będzie chciało awansować – w tym oczywiście my. Myślę, ze jesteśmy zespołem, który może to ponownie zrobić.. Ważny będzie początek sezonu i pierwsze 5-6 meczów, żeby nabrać pewności siebie. Jestem dobrej myśli, ale to jest futboli – wszystko jest możliwe.

P.G. : Ostatnio rozlosowano grupy eliminacyjne do EURO 2016. Jak oceniasz szanse Polski i Islandii na awans z fazy eliminacyjnej?

Tomasz Luba: Polska zajmie drugie miejsce za Niemcami, a Islandii na pewno będzie ciężko przeciwko Holendrom, Czechom, czy Turkom. Uważam, że trzecie miejsce jest osiągalne, co daje baraże. Kciuki będę trzymał nie tylko za Polskę, ale też za Islandię.

P.G. : Masz jakieś rokowania na mistrza Islandii w tym sezonie?

Tomasz Luba: Ciężko wskazać. KR Reykjavík, FH Hafnarfjörður, Breiðablik – te trzy drużyny powinny walczyć o tytuł.

Opublikowany w: