„Myślę, że zawsze byłem alkoholikiem, miałem to w genach”

Dodane przez: Monika Szewczuk Czas czytania: 6 min.
Zdjęcie ze zbiorów Birgira Þóra

Inżynier Birgir Þór próbował uciec od nadużywania alkoholu do Stanów Zjednoczonych i po rocznej walce przestał pić w 1974 roku. Jego brat, Hilmar, stoczył tę samą walkę i był pionierem w leczeniu alkoholizmu w Islandii, ale ostatecznie poddał się chorobie.

„Nie rozumiałem, że sam nie dam rady” – mówi Birgir Þór. W końcu przyjął pomoc w leczeniu i od tamtej pory zachowuje trzeźwość.

- REKLAMA -
Ad image

„Alkohol działał u mnie pozytywnie i usuwał wszelkie wątpliwości. Ale w pewnym momencie już przestał tak działać” – mówi Birgir Þór. „Stałem się samotny i byłem kompletnie załamany. W moim ciele tkwił ogromny węzeł i wtedy po raz pierwszy w życiu poprosiłem kogoś o pomoc”.

„Od początku nie umiałem kontrolować picia. Myślę, że zawsze byłem alkoholikiem. Miałem to w genach” – wyjaśnia Birgir. W audycji Eldflaugarförin w programie Rás 1 Birgir opowiedział o swoim niezwykłym życiu. Jak mieszkał Reykjaviku, próbował szczęścia w Stanach Zjednoczonych i w wyniku szeregu zbiegów okoliczności został inżynierem w tajnej misji nawigacyjnej dla Departamentu Obrony USA. Przez cały ten czas nie rozstawał się z butelką, aż do 1974 roku.

Birgir w wieku 20 lat ukończył studia jako mechanik i był już ojcem trójki dzieci. Zajmował się połowem śledzi i rozwiązywał problemy finansowe rodziny różnymi metodami, które nie zawsze były zgodne z prawem.

Kiedy ławice śledzi zniknęły z okolic wybrzeży Islandii, Birgir i jego rodzina przenieśli się do Maryland w Stanach Zjednoczonych w poszukiwaniu lepszego życia. Chociaż oficjalnym wytłumaczeniem była szansa na pracę w „ziemi obiecanej”, Birgir chciał uciec przed alkoholem. Mając nadzieję stać się lepszym człowiekiem, przeniósł się z rodziną na wschodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych, gdzie istniały duże możliwości lepszego życia, ale uzależnienie od alkoholu przybyło do Ameryki wraz z nim.

Pewnego dnia Birgir poczuł, że dotarł do dna. „Działo się ze mną coś takiego, że im więcej piłem, tym czułem się bardziej trzeźwy” – mówi Birgir. „Alkohol przestał działać jako środek łagodzący wszelkie wątpliwości i lęki”.

Wrócił do pustego domu. „Dzieci były w szkole, a Katla w pracy” – mówi. „Z jakiegoś powodu, którego sam do końca nie rozumiem, postanowiłem zadzwonić do żony sąsiada. To musiał być palec boży” – mówi. „Zadzwoniłem do niej i powiedziałem, że chcę skończyć ze sobą. Wtedy ona powiedziała, żebym zamiast tego przyszedł do niej…”.

Sąsiadka poprosiła znajomego księdza, aby porozmawiał z Birgirem. „Było mi już tak wszystko jedno, że się zgodziłem” – mówi Birgir. „Miałem szczęście, że siostra tego księdza była członkiem Anonimowych Alkoholików. Ten człowiek przyszedł i powiedział: „Znam ludzi, którzy mogą ci pomóc”.

Było to w kwietniu 1974 roku. Konsultant chciał wysłać Birgira na odtrucie alkoholowe. „Nie miałem pojęcia, co to oznacza. Powiedzieli, że chcą mnie umieścić w szpitalu psychiatrycznym” – mówi Birgir. „Nie zgodziłem się, bo nie chciałem zajmować miejsca komuś, kto go bardziej potrzebuje, ale nie zdawałem sobie sprawy, że to ja jestem bardzo chory”.

„Zaproponowali mi przyjście wieczorem na spotkanie. Wymagali tylko, żebym na tym spotkaniu był trzeźwy” – mówi Birgir. „Nic jeszcze nie piłem tego dnia, więc o 8 wieczorem poszedłem na swój pierwszy meeting AA. Zdarzyły się dwie rzeczy. Przyznałem się przed samym sobą, że mam problem z alkoholem i jestem alkoholikiem. Wydukałem swoje imię i to, że jestem alkoholikiem, i ten okropny węzeł wewnątrz mnie zaczął się rozluźniać”.

„Podeszła do mnie kobieta, położyła mi rękę na ramieniu i zapytała, czy chcę więcej kawy” – mówi Birgir. „Kawy nie chciałem, ale usłyszałem od niej wtedy dwa słowa, których, mam nadzieję, nigdy nie zapomnę: »Rozumiem Cię«”. To zrozumienie, które Birgir odnalazł podczas spotkania, było początkiem jego drogi do trzeźwości.

Birgir nie zdawał sobie sprawy, że w tym samym czasie, gdy on sam porzucał alkohol, jego brat Hilmar był na tej samej drodze. „Hilmar bardzo dużo pił” – mówi Birgir. „Wypijał całą butelkę do obiadu”.

Hilmar wielokrotnie próbował rzucić nałóg i między innymi udał się na terapię do Stanów Zjednoczonych. Był pierwszym Islandczykiem, który przeszedł terapię alkoholową we Freeport na Long Island w Nowym Jorku. Potem wielu Islandczyków poszło w jego ślady. Ta grupa z Freeport stała za założeniem w Islandii SÁÁ w 1977 roku, a Hilmar był pierwszym przewodniczącym tego stowarzyszenia.

Jesienią 1974 roku Hilmar zadzwonił do swojego brata Birgira i przekazał mu wiadomość, że zakończył czterotygodniowy detoks we Freeport. Birgir odpowiedział mu, że jest trzeźwy od kwietnia.
„Hilmar był jednym z tych mężczyzn, którzy potrafiliby sprzedać lodówkę Eskimosom” – mówi Birgir. „Kiedy mówił, ludzie go słuchali”. Jednak Hilmar znów sięgnął po alkohol. Próbował stanąć na nogi i ponownie poszedł na terapię, ale nie udało mu się wyzdrowieć. Zginął w wypadku w marcu 1984 roku.

Był to punkt zwrotny w historii braci Birgira i Hilmara, którzy sięgnęli dna w tym samym 1974 roku i niezależnie od siebie szukali pomocy. Birgir, aby poradzić sobie z chorobą alkoholową, skorzystał ze stworzonego przez Amerykanów ruchu AA. Jednak nic takiego nie istniało na Islandii. Hilmar tworzył własne stowarzyszenie, które przetrwało do dziś.

Lista wszystkich meetingów AA w Islandii (w tym prowadzonych w języku polskim) jest dostępna TU

Udostępnij ten artykuł