Polishing Iceland

1796

Polishing Iceland to spektakl teatru fizycznego opracowany i wyreżyserowany przez Pálínę Jónsdóttir na podstawie autobiograficznej kolekcji opowiadań polskiej autorki Ewy Marcinek. Spektakl bada doświadczenia polskiego imigranta, który trafia na Islandię. Polishing Iceland przekazuje uniwersalną opowieść o poszukiwaniu więzi międzyludzkich i zrozumienia drugiego człowieka. Rozmowa z Ewą Marcinek i Pálíną Jónsdóttir.

Natalia Ryba: Jaka jest historia powstania Polishing Iceland?

Ewa Marcinek: Polishing Iceland zaczęłam pisać podczas warsztatów dla kobiet, które były organizowane w bibliotece miejskiej w Reykjaviku. Prowadziła je Angela Rawlings, poetka z Kanady mieszkająca od wielu lat w Islandii. To ona pomogła mi znaleźć w sobie tę historię, a następnie ją rozwinąć i dokończyć. Nie było łatwo, bo to tak zwana autofikcja, a więc fabuła oparta na prawdziwych doświadczeniach. Tekst od początku bardzo się podobał. Prezentowałam go wielokrotnie podczas wydarzeń literackich i artystycznych w Islandii i za granicą. Fragmenty były publikowane w islandzkim magazynie literackim, powstał wall-art autorstwa Wioli Ujazdowskiej, nagranie dźwiękowe dla muzeum imigracji w Danii. Ukończenie rękopisu zbiegło się z rozpoczęciem mojej współpracy z Pálíną Jónsdóttir, która tak jak Angela kilka lat wcześniej, wyciągnęła ze mnie ten tekst. Pálína zaadaptowała go na scenę teatralną i 11 marca będziemy prezentowały Polishing Iceland w Tjarnarbíó.

NR: Projekt jest dość osobisty, ponieważ opiera się o Twoje teksty i przeżycia. Mogłabyś opisać jakie to przeżycia i co Cię zainspirowało do tworzenia tekstów?

EM: Polishing Iceland to próba zrozumienia i zaakceptowania nowej rzeczywistości. Rzeczywistości po rozstaniu, po napaści seksualnej, po przyjeździe do nowego kraju. Pod względem formy Polishing Iceland to trochę rozsypana mozaika, kalejdoskop różnorodnych wrażeń złożonych razem w zbiór wierszy, anegdot i opowiadań. Tekst przypomina proces układania nowej rzeczywistości w całość. Oddaje urywkowość naszych doświadczeń. Jest wiele wątków, bohaterów, trzy języki. Głównym językiem narratorki jest angielski, który przeplata z islandzkim i polskim. Ona, tak jak i ja, jest zafascynowana językiem i właśnie poprzez słowa, znaczenia i dźwięki próbuje zrozumieć to, co ją otacza, nadać temu sens.

NR: O czym jest ten projekt?

EM: Polishing Iceland jest o byciu emocjonalnym imigrantem. O spotkaniu z tym, co nowe, nieznane, przerażające, fascynujące, często niewygodne, a najczęściej jednak bardzo zabawne. Tutaj w Islandii, w małej społeczności, takie emocjonalne migracje między starym a nowym mają często gwałtowny charakter. W islandzkim społeczeństwie, tak jak w tutejszym krajobrazie bez drzew, wszystko widać wyraźniej.

NR: Dlaczego warto zobaczyć spektakl?

EM: Spektakl na pewno jest niezwykłym przeżyciem. Dużo się dzieje. Jest śpiew, poezja, taniec, dużo ruchu i zmian ról. Jednocześnie jest to teatr minimalistyczny, troje aktorów przedstawia skomplikowaną, subiektywną rzeczywistość głównej bohaterki. Polishing Iceland jest częścią większego projektu Reykjavík Ensemble. To próba stworzenia pierwszego międzynarodowego teatru, który będzie dawał szansę na rozwój artystom mieszkającym na Islandii, bez względu na to, gdzie się urodzili i w jakim języku mówią płynnie.

NR: Jak to się stało, że główna koncepcja spektaklu to teatr fizyczny?

EM: To styl, który preferuje Pálína, a który ja doceniam i podziwiam go u niej. To próba wyjścia poza słowa albo właśnie nadania słowom większego znaczenia poprzez oparcie przekazu na ruchu i cielesności. To nie jest teatr aktorów stojących sztywno i wygłaszających swoje kwestie, to teatr aktorów, którzy są obecni na scenie całym swoim ciałem.

Ewa Marcinek i Pálína Jónsdóttir / fot. Patrik Ontkovic

NR: Jak rozpoczął się projekt i współpraca z Ewą Marcinek?

Pálína Jónsdóttir: Miałam marzenie, aby zbudować profesjonalny, międzynarodowy teatr. Wróciłam po wielu latach z Nowego Jorku i sama czułam się trochę jak imigrantka. Zauważyłam, że nastąpiło wiele zmian społecznych i że co siódma osoba jest pochodzenia innego niż islandzkie. Poznałam Ewę, która wysłała mi swoje teksty i zrozumiałam, że chciałabym to przełożyć na język teatru.

NR: Czym jest teatr fizyczny?

PJ: Spotkaniem pomiędzy ciałem, głosem i fizycznością. Ciało daje taką samą głębię znaczenia jak tekst. Dla mnie, jako dramaturga, celem było zachowanie równowagi pomiędzy intencją autora a przekazem. Dla tego rodzaju teatru bardzo ważny jest dobór osobistej historii. To teatr o nas, tu i teraz.

NR: Jak udało się połączyć aktorów z Polski, Danii oraz Islandii? Każdy z nich mówi przecież w innym języku i ma inną perspektywę na różne tematy.

PJ: To była niezwykła podróż, zgromadzić ich wszystkich razem, zwłaszcza, że byli bardzo zaangażowani. Wszyscy, którzy pracowali przy tym projekcie, mieli ten wspólny rdzeń – bycie imigrantem. Opowieść Ewy jest bardzo ludzka, jej styl, jej kreatywność były dla mnie czymś bardzo bliskim. Ewa świetnie przedstawiła, co oznacza być człowiekiem, a ja chciałam zrobić taki teatr.

NR: Jakie znaczenie kryje się za tytułem?

PJ: Zawiera nawiązania do relacji polsko-islandzkich. To także gra słów, ponieważ polishing, czyli szlifować, wygładzać, to nawiązanie do wkładu Polaków w kulturę i wspólnotę Islandii. Uznałam, że jest to bardzo symboliczne i jestem szczęśliwa, ponieważ ten tekst jest bardzo opisowy, a co za tym idzie wielu odbiorców może się z nim utożsamić. Zarówno w nawiązaniu do tytułu, jak i w ogóle do relacji pomiędzy krajami i obywatelami świata. Starałam się stworzyć historię, która ma sens, ale także daje przestrzeń dla widza, aby w nią wkroczył, aby była uniwersalna.

Polishing Iceland / fot. Patrik Ontkovic

NR: Dlaczego warto zobaczyć spektakl?

PJ: Jeden z głównych obecnie tematów, który dotyczy każdego z nas, to imigranci. Każdy z krajów mierzy się z tym, że ludzie ciągle się przemieszczają, staliśmy się społeczeństwem globalnym. Wierzę, że ten spektakl będzie niósł ze sobą przesłanie, że powinniśmy się integrować, nie dzielić. Spektakl jest w języku angielskim, ale mieszają się w nim też polski i islandzki. Dla mnie język to muzyka i ta różnorodność języków pozwala jej wybrzmieć.

Więcej o wydarzeniu można przeczytać – TU.

Bilety na spektakl w cenie 3900 isk można kupić – TU. 

Spektakl będzie wystawiany w teatrze Tjarnarbió : 11 marca o godz. 20:30, 15 marca o godz. 20:30 oraz 25 marca o godz. 20:30.

Oficjalna strona Reykjavík Ensemble –  TU

Z Ewą Marcinek i Pálíną Jónsdóttir rozmawiała Natalia Ryba

Opublikowany w: