Biggi Hilmarsson żyje muzyką

972

W cyklu Słuchamy Islandii zaproponowaliśmy Wam postać Biggiego Hilmarssona. Pobudzająca zmysły twórczość islandzkiego kompozytora zyskała Waszą sympatię, a ja obiecałam wywiad z artystą. Jak przystało na popularnego islandzkiego muzyka, Biggi jest wręcz zasypany pracą, ale na szczęście znalazł odrobinkę czasu i odpowiedział na moje pytania:

Biggi Hilmarsson

Ada: Czym jest muzyka dla Biggiego Hilmarssona?
Biggi: Muzyka to ogromna część mnie. To mój zawód, codzienność, ale przede wszystkim pasja, bez której nie potrafiłbym żyć. Daje mi energię, wyraża uczucia. Dzięki niej można pokazać to, co czuje się w danej chwili.
Ada: Jak zaczęła się Twoja przygoda z muzyką? Kto jest Twoją inspiracją?
Biggi: Kiedy byłem dzieckiem mój ojciec wieczorami grał na fortepianie lub gitarze. Zawsze bardzo to lubiłem, słuchałem go z wielką fascynacją. Często po szkole przychodziłem do pokoju mojej siostry, w którym znajdował się magnetofon i przeglądałem przeróżne albumy. Na szczęście siostra pozwalała mi przebywać  tam nawet, gdy się uczyła. Wtedy  przesiadywałem u niej godzinami i nie przeszkadzając jej słuchałem muzyki.
Ada: Gdybyś musiał wybrać jeden album islandzkiego artysty, który zrobił na Tobie największe wrażenie, czyja byłaby to płyta?
Biggi: Poruszyła mnie naprawdę ogromna ilość islandzkich wydawnictw, dlatego nie potrafię wyróżnić tego jednego, najważniejszego,  który zrobił na mnie największe wrażenie. Jestem jednak wielkim fanem Björk i jej albumu „Homogenic”, który podniósł muzykę popularną na wyższy poziom.
Ada: Co myślisz o dzisiejszej islandzkiej scenie muzycznej?
Biggi: Jest bardzo dynamiczna i naprawdę dużo się na niej dzieje, powstało i wciąż powstaje wiele inspirujących utworów.
Ada: Każdego dnia kanały telewizyjne, takie jak MTV, faszerują słuchaczy mało ambitnymi kompozycjami. Jednak  taka muzyka znajduje wielu pochlebców. Czy uważasz, że alternatywne, wysublimowane brzmienia mają jakiekolwiek szanse na przebicie się przez, nazwijmy to „plastikowy muzyczny mur”?
Biggi: To prawda. Obecnie w zastraszającym tempie powstają bardzo złe piosenki, które robione są za wielkie pieniądze i dla wielkich pieniędzy, aż w końcu wszystko pęka niczym bańka mydlana, nudzi się. Osobiście jestem wielkim fanem zespołów i artystów skupiających się na prawdziwej muzyce. Wierzę w ich pasję  i respektuję to, że mają coś ciekawego do powiedzenia. Mimo, że muzyka alternatywna znajduje się w trudnej sytuacji, uważam, iż zawsze możemy liczyć na nagrodę, bo jeśli tworzysz muzykę, w którą wierzysz, wiesz, że chcesz przekazać coś ważnego i pragniesz dzielić się tym z wszystkimi. Uznanie i szacunek słuchaczy to właśnie ta nagroda.
Ada: Twoje muzyczne CV jest bardzo bogate. Ampop, Blindfold, solowe projekty – w którym z nich czułeś się najlepiej?
Biggi: Każdy projekt jest inny i daje mi odmienny rodzaj satysfakcji. Blindfold jest moim najbardziej eksperymentalnym tworem, który zakończył się na dwóch albumach. Z kolei Ampop stworzyłem z przyjaciółmi z dzieciństwa. To dwa kontrastujące ze sobą doświadczenia.  Co do autorskiego wydawnictwa, to wciąż korzystam z pomocy przyjaciół, a więc jest to solowy album powstający przy współpracy z utalentowanymi ludźmi. Wszystkie projekty, w których biorę udział są dla mnie bardzo ekscytujące.
Ada: Ostatnio zaangażowałeś się w filmowe projekty (min. soundtrack do „Iceland. The future of hope”). Czy zauważasz różnicę pomiędzy komponowaniem muzyki na scenę a tworzeniem ścieżek filmowych?
Biggi: Tak, to dwa zupełnie różne światy. Kiedy piszesz utwory do filmów, w studiu spędzasz tygodnie, jeśli nie miesiące. To duża przyjemność, szczególnie jeśli współpracujesz z ludźmi, którzy do projektów dokładają wiele nowych pomysłów. Nagrywanie albumów i koncertowanie jest dla mnie równie istotne. To także długotrwały proces, ale przynosi inne korzyści i radości, takie jak podróżowanie i nawiązywanie przyjaźni z ludźmi z całego świata.
Ada: Polacy pamiętają Twoją wizytę w Sopocie w 2006. Wraz z Ampop wykonaliście Wasz najpopularniejszy hit „My Delusions”. To był rzeczywiście wspaniały występ. Jak go wspominasz?
Biggi: Wizyta w Polsce była cudowna, publiczność przyjęła nas bardzo ciepło. Polacy są niezwykle mili i przyjaźni. Było świetnie!
Ada: Opowiedz nam o Twoich planach na przyszłość.
Biggi: Obecnie pracuję nad solowym albumem, który światło dzienne ujrzy w 2012. To mój pierwszy taki projekt od 2007 roku. To połączenie muzyki klasycznej, alternatywnej i popu. Jestem bardzo podekscytowany i planuję trasę koncertową. Kto wie, może znów odwiedzę Polskę.
Ada: Mamy taką nadzieję. Serdecznie dziękuję za rozmowę.
Biggi: To była czysta przyjemność.

Opublikowany w: