Mniejsza kwota polowań i wyższe opłaty za licencje

Dodane przez: INP Czas czytania: 5 min.
Stado reniferów widziane koło Egilsstaðir / fot. Iceland News / Tom S.

Agencja Ochrony Środowiska w oficjalnym komunikacie opublikowanym na stronie internetowej, podała tegoroczny limit polowań na renifery. Liczba zwierząt, które mogą zostać upolowane zmniejszyła się w porównaniu z rokiem ubiegłym, natomiast wzrosła cena za licencję na polowania.

W tym roku można będzie upolować 901 zwierząt, 475 samic i 426 samców. W ogłoszeniu podano jednak, że liczby te będą obowiązywały, jeżeli do czasu polowań nie nastąpią żadne znaczące zmiany w liczebności populacji.

- REKLAMA -
Ad image

Sezon polowań na renifery będzie trwał od 15 lipca do 15 września. Do 1 sierpnia polowanie na samce jest dozwolone tylko wtedy, gdy nie towarzyszą im samice i jeśli polowanie nie ingeruje w wypas samic i młodych reniferów.
Natomiast okres polowań na samice trwa od 1 sierpnia do 20 września.

Jóhann G. Gunnarsson, który jest koordynatorem ds. połowów w Egilsstaðir, jest jedną z osób najlepiej zorientowanych w tym temacie.

W ubiegłym roku kwota była wyższa i można było zastrzelić 1021 zwierząt. W 2021 roku można było upolować na 1220 reniferów. Jóhann twierdzi, że propozycja kwot opiera się na danych Agencji Przyrody ze wschodu kraju.

„Ta redukcja opiera się na sugestiach dotyczących niepewności co do wielkości populacji. Największą różnicą jest niewielka liczba zwierzyny w drugim obszarze łowieckim, ale tam niższa kwota nie jest zaskoczeniem. W zeszłym roku bardzo trudno było tam upolować wyznaczoną liczbę reniferów” mówi Jóhann, w rozmowie z Vísir.

Inflacja w polowaniach

Ponadto znacznie wzrosły ceny licencji łowieckich, z czego wielu myśliwych jest niezadowolonych. Licencja na polowanie na samca kosztuje 180 tys., a w zeszłym roku kosztowała 150 tys. Licencja na polowanie na samicę kosztuje obecnie do 103 tys. koron, a w zeszłym roku było to 86 tys. koron.

Jóhann w komentarzu do wzrostu cen za licencje na polowania, zacytował słowa swojego kolegi, lidera w tym temacie – Bjarni Jónassona, który mówił, że agencja ochrony środowiska ma prawny obowiązek wniesienia opłaty pokrywającej koszty administracji, badań i monitoringu. Według niego kiedy kwota maleje, zmniejszają się pieniądze, ale zakres prac jakie muszą zostać wykonane pozostaje ten sam.

Koszty zarządzania całym systemem wzrosły, ale opłata za zezwolenie na polowanie pozostała niezmieniona od 2018 r., kiedy to można było upolować 1450 zwierząt. Jest to bardziej złożony problem. W zeszłym roku zmniejszyła się kwota polowań na renifery i zgodnie z jego opinią, deficyt ten należy skorygować.

Jóhann mówi, że słyszy i widzi na forach myśliwych, że wśród tej grupy jest niezadowolenie ze wzrostu cen licencji. „To po prostu naturalna reakcja, wszystko idzie dzisiaj w górę. Ludzie, którzy rozmawiali ze mną na ten temat, byli uprzejmi. Biorąc pod uwagę wszystkie koszty, to staje się to drogie.”

Licencja to tylko część kosztów

Na wspomnianym forum, zwrócono uwagę na to, że 180 tys. koron kosztuje też jednodniowe zezwolenie na poławianie łososia na stosunkowo drogiej rzecze w kraju. Jednak warto pamiętać, że sama licencja to tylko około 1/3 kosztów dla myśliwych z regionu stolicy, którzy na polowania udają się na wschód. Do tego dochodzą koszty podróży, opłata za przewodnika, który jest wymagany podczas polowań, oraz koszty zakwaterowania, obrabianie zwierzęcia po jego upolowaniu, oraz inne np. egzamin strzelecki, który trzeba przejść przed ruszeniem w teren. Także myśliwi, którzy chcą zabić zwierzę muszą liczyć się z kosztami rzędu 500 tys. koron.

Jednak kwoty te wcale nie odstraszają myśliwych, ponieważ wielu już w pierwszy dzień zaczęło ubiegać się o przyznanie licencji.

„Dzisiaj rano przybyło 900 wniosków, ale nie mam ich w podziale na regiony, nie będzie to jasne, dopóki termin składania wniosków nie wygaśnie 28 lutego. Wtedy wnioski zostaną podzielone między płeć i regiony” mówi Jóhann. Oznacza to, że wniosek o licencję złożyło już tyle osób, na ile pozwala limit, ale nie wiadomo, w jaki sposób wnioski będą dystrybuowane.

„Prawdopodobnie ci, którzy zawsze składali wnioski w strefie 2, będą składać wnioski w pobliskich strefach, w których limit jest wyższy. Być może więcej osób zrezygnuje z składania wniosków w tym roku i liczba wniosków nieco się zmniejszy.”

Udostępnij ten artykuł