Po zamknięciu Running Tide w Akranes pozostała góra drewnianych wiórów

Dodane przez: Monika Szewczuk Czas czytania: 3 min.
fot. Iceland Review / Helgarun, CC BY-SA 3.0

Firma Running Tide, zajmująca się sekwestracją dwutlenku węgla, ogłosiła niedawno, że kończy swoją globalną działalność. Przed zamknięciem przedsiębiorstwo przyciągnęło do siebie dużych inwestorów, w tym Microsoft i Shopify. Konsekwencje dla Islandii, gdzie firma miała swoją główną bazę operacyjną, są na razie niejasne.

Historia ta została po raz pierwszy opisana w tygodniku Heimildin, na łamach którego zwrócono uwagę na systematyczny brak nadzoru nad działalnością tej firmy.

- REKLAMA -
Ad image

Running Tide to amerykańska firma zajmująca się sekwestracją, która próbowała wychwytywać dwutlenek węgla z atmosfery na dużą skalę przez zatapianie biomasy, w tym wodorostów i drewna w oceanie. Celem było stworzenie bezpiecznego, długoterminowego magazynu CO2 pod wodą, ale ostatnie doniesienia zakwestionowały tę koncepcję.

W poście na portalu LinkedIn z 14 czerwca założyciel i dyrektor generalny Running Tide, Mark Odlin, stwierdził: „Niestety, dziś rozpoczynamy proces wygaszania globalnej działalności Running Tide, ponieważ nie jesteśmy w stanie pozyskać odpowiedniego rodzaju finansowania, które umożliwiłoby nam kontynuowanie naszej pracy z taką pilnością, jakiej ona wymaga”.

W dalszej części wpisu Odlina czytamy: „Problem polega na tym, że rynek kompensacji emisji CO2 jest całkowicie dobrowolny i po prostu nie ma popytu niezbędnego do wsparcia usuwania dwutlenku węgla na dużą skalę. Potrzebujemy globalnych liderów, którzy rozumieją, że geoinżynieria jest niezbędna do naprawy jedynej planety, jaką mamy, i że nasza rzetelność będzie oceniana na podstawie tego, czy osiągniemy nasz cel. Tacy liderzy istnieją – widziałem ich w miejscach takich jak Islandia, Norwegia, Japonia i Kanada. Potrzebujemy ich więcej na całym świecie, a zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, jeśli chcemy coś zmienić”.

Jak donosi RÚV, do tej pory firma zatopiła około 19 tysięcy ton zrębków drzewnych w wodach przybrzeżnych Islandii, a „góra” takich zrębków, wyprodukowanych z importowanego kanadyjskiego drewna, pozostaje w ich zakładzie w Akranes. Firma rozpoczęła działalność na Islandii w 2022 r. i nie jest jasne, co po zamknięciu firmy stanie się z tą górą, która według doniesień ma około 10 metrów wysokości.

Kristinn Árni Lár Hróbjartsson, dyrektor zarządzający Running Tide w Islandii, powiedziała w rozmowie z RÚV: „Każdego roku znaczna ilość drewna tonie w morzu w skali globalnej i zwykle zostaje tam zatrzymana w głębinach oceanu. Dzieje się to naturalnie. Kiedy mówimy o sekwestracji dwutlenku węgla przy użyciu biomasy, takiej jak drewno, rośliny lub inne materiały, aby była ona trwała, materiał ten musi trafić do miejsca, w którym będzie trwale zmagazynowany”.

Kristinn Árni przekazała RÚV, że specjaliści z firm Microsoft i Shopify potwierdzili, że firmie Running Tide udało się zatrzymać na dnie morskim około 25 000 ton dwutlenku węgla. Do tej pory jednak żaden neutralny podmiot tego nie potwierdził.

Kristinn Árni powiedziała RÚV, że wszystkie istotne dane zostały przesłane do Islandzkiej Agencji Środowiska.

Udostępnij ten artykuł