Mini Iceland – ekspedycja artystyczno-edukacyjna – oficjalnie rozpoczęta!

1087

Ekspedycja artystyczno-edukacyjna Mini Islandia, czyli Ewa, Artur, Wojtek i oczywiście ich ukochany MINI samochód od momentu gdy w czwartek zeszli z promu na ląd, nie mogą wyjść z zachwytu nad urokami wyspy która stała się celem ich wymarzonej podróży. Pierwszy dzień był dniem typowo organizacyjnym, tak by porządnie przygotować się na nadchodzące trzy tygodnie… Zakochani w każdym kamieniu, każdej uliczce, czy każdym ptaszku przelatującym nad ich głowami zaczęli odkrywać Islandię.
„Odkryliśmy kilka ciekawostek: u Islandczyków Kaczor Donald ma na imię Andrés Önd, a jego wuj na bramie do skarbca ma wielki znak „Dk” Ponadto cukier tutaj niechętnie rozpuszcza się w kawie – ktoś ma jakiś pomysł dlaczego? Może to tylko nasze zniecierpliwienie. Pod prysznicem, natomiast, dowiedzieliśmy się dlaczego Islandczycy pachną siarką – my już też”
Jak sami piszą na swym blogu, w piątek trochę pospali, by po południu znów móc nacieszyć widokami oczy i serce – „Pierwszą atrakcją był polecany przez właściciela zajazdu las… tak, tak – dementujemy plotki  – w Islandii jest sporo lasów, ponieważ trwa państwowy, intensywny program odbudowy drzewostanu. Nie są to wprawdzie lasy takie jak znamy z własnych podwórek, ale za to nie brakuje w nich owoców lasu .
Następnie ruszyli na Hengifoss.. „Droga do niego z parkingu zajęła nam ok. 4 godzin, ale podejrzewam, że gdyby nie te wszystkie smaczki, przeszlibyśmy ją w 40 min. Trzeba było iść pod dość stromą górkę, a potem, gdy już wydawało się, że jesteśmy na miejscu, zaczęło się pole gigantycznych kamieni. Nie radzę jednak nikomu rezygnować w tym miejscu. Dochodząc do samego wodospadu przeżyliśmy jedno z najbardziej intensywnych doznań w naszym życiu. Gdybym miał to jakoś zobrazować, czuliśmy się jak w muszli klozetowej diabła  Dosłownie zanurzyliśmy się w niesamowitej mgle utworzonej przez miliardy miliardów drobin wody, która z oszałamiającą siłą spada z wysokości 118 m na ostre wulkaniczne skały. Towarzyszy temu zjawisku ogłuszający syk i jakby postękiwania samego diabła.”

Droga 939

„Korzystając z geocachingowej mapy atrakcji na Islandii (geocaching.com) odkryliśmy drogę na skróty przez góry. Postanowiliśmy zaryzykować przejazd chociaż nie mieliśmy żadnych informacji o stanie nawierzchni. Jedyną naszą wskazówką były relacje i słowa zachwytu poszukiwaczy skarbów geocache.
Cóż… meldujemy, że droga jest przejezdna, a to co oferuje nie da się porównać z żadną inną atrakcją na tej planecie. Trochę się niepokoimy, że może nam się przytrafić jeszcze coś piękniejszego i zabraknie nam sformułowań, żeby to opisać. Droga nr 939 bez wątpienia jest najpiękniej usytuowaną drogą jaką kiedykolwiek mieliśmy okazję przejechać.”

Ewa, Artur i Wojtek na noc zatrzymali się w Djupivogur i chyba zostaną tam trochę dłużej niż planowali, bo jak sami mówią „mają tu milion gatunków ptaków!”

Więcej zdjęć oraz relacji (między innymi ekspedycja widziana oczami, i opisana słowami najmłodszego uczestnika, – Wojtka) możecie znaleźć na oficjalnym blogu miniiceland.com

Opublikowany w: