Codziennie jest piątek – recenzja książki o szczęściu po nordycku

1605

Mówi się, że jednymi z najszczęśliwszych są osoby, żyjące w krajach nordyckich: Szwecji, Danii, Norwegii, Finlandii, Islandii i na Wyspach Owczych. Polki mieszkające w tych miejscach postanowiły zatem dokładniej przyjrzeć się szczęściu po nordycku. Efektem jest książka „Codziennie jest piątek”, którą stworzył kolektyw Nordic Talking: Magda Szczepańska, Aleksandra Michta-Juntunen, Agnieszka Jastrząbek, Aldona Hartwińska, Iga Faurholt Jensen oraz Kinga Eysturland.
„Autorki na co dzień mieszkające m.in. w Danii, Finlandii, Islandii czy na Wyspach Owczych zapraszają cię w niezwykłą podróż duchową i kulinarną bez wychodzenia z domu. Dzięki nim zrozumiesz, że w basenie wszyscy jesteśmy równi (Islandia) i staniesz się mistrzem pozytywnego dystansu społecznego (Szwecja). A jeśli narzekasz, to przestaniesz (Norwegia)”.

Szwecja
Przyznam, że kraje skandynawskie kojarzą mi się przede wszystkim z poczuciem bezpieczeństwa i społecznego porządku, a to doskonały punkt wyjścia do tego, aby poczuć się spokojnym i szczęśliwym. Jednak może w tym „celebrowaniu każdej chwili” jest coś więcej? Jaki jest tajemny składnik szczęścia? Może można się nauczyć być szczęśliwym?
Jak pisze Aldona Hartwińska, autorka części poświęconej Szwecji „dla Szwedów przyroda i możliwość spędzania wolnego czasu na łonie natury jest jedną z najważniejszych wartości”. Istotna jest też równowaga między życiem zawodowym a rodzinnym czy czasem wolnym. Często także świętuje się pod gołym niebem, zgodnie z zasadą, że nie ma złej pogody, tylko bywamy nieodpowiednio ubrani. W tej części książki poznamy również bliżej święta szwedzkie i sposoby ich obchodzenia. Nie zabrakło też opowieści o rozświetlaniu zimowych ciemności i o kulinarnych zwyczajach. Musicie koniecznie spróbować zrobić cynamonowe bułeczki! Nawet najciemniejszy, deszczowy dzień stanie się lepszy, gdy poczujecie zapach korzennych przypraw, smak wypieków i skosztujecie świeżo zaparzonej kawy.

Dania
Dania to najmniejszy z krajów nordyckich. Gdy po raz pierwszy przybyłam do Kopenhagi, zachwycił mnie powszechny ruch rowerowy, gościnność gospodarzy, kawiarnie pełne otulonych w kocyki, smakujących kawę mieszkańców i turystów oraz atmosfera przyjaznego luzu. I chociaż mówi się, że Dania to kraina deszczu i wiatru, a tych w czasie mojego pobytu nie zabrakło, to wierzę, że można się tam czuć szczęśliwym. Każdy z nas słyszał przecież o hygge. To sztuka szukania zadowolenia w drobnych przyjemnościach, zatrzymanie się w pędzie, świętowanie chwili. Wypicie aromatycznej kawy w ciepłej osłonie polarowego koca w kopenhaskiej kawiarni z pewnością było hygge. Jednak autorka tej części książki, Iga Faurholt Jensen, zwraca uwagę na coś więcej. Szczęście wynika także z umiejętności budowania wspólnoty, w której każdy traktowany jest z szacunkiem. I chociaż Duńczycy nie wpadają znienacka na ciastko do ulubionej cioci, to chętnie celebrują (wcześniej umówione) rodzinne wycieczki. A sztuka kulinarna? Cóż, Duńczycy mają hyggemat, czyli czas spędzany przy dobrym jedzeniu. Dlatego też i w tym rozdziale nie zabrakło pyszności rodem prosto z Danii. Zauroczył mnie tradycyjny deser z jabłkami!

Finlandia
Pora na Finlandię – najszczęśliwszy kraj nordycki. Napisała o nim Aleksandra Michta-Juntunen. Tu na piątek czeka się z wielką niecierpliwością. Weekend oznacza zapełnione domki letniskowe, a zimno nie jest Finom straszne. Jeśli jednak pogoda nie sprzyja ruchowi na zewnątrz, od czego siłownie, baseny, sauna? Tam także można zażyć relaksu. Finowie to lud towarzyski i lubiący poznawać nowe umiejętności. Chętnie działają w organizacjach pozarządowych, udzielają się społecznie oraz… uczą i rozwijają pasje: gotowania, fotografowania, dziergania i inne. Poczucie szczęścia zawdzięczają z pewnością dobrze działającemu państwu: edukacja jest na wysokim poziomie, opieka zdrowotna także i chociaż płatna, bez problemu dla każdego Fina dostępna.
A kulinaria? W tej części książki poznacie przepisy na dania poprawiające nastrój, między innymi na tradycyjne ciasto jagodowe.

Norwegia
O Norwegii z kolei napisała Magda Szczepańska. Tu recepta na szczęście to przede wszystkim bycie wolnym i na świeżym powietrzu.
„Przez »życie na wolnym powietrzu« rozumie się przede wszystkim funkcjonowanie w środowisku jako całym ekosystemie. […] Na czym więc polega friluftsliv w praktyce? Najprościej rzecz ujmując – na byciu w naturze, przebywaniu na świeżym powietrzu i czerpaniu jak najwięcej korzyści z kontaktów z przyrodą”. I nie ma zasad, oprócz jednej: poszanowania dla środowiska, w którym Norweg się porusza. Trudno zresztą nie szanować miejsca, którego piękno zapiera dech w piersiach.
Mieszkańcy Norwegii mają także swój odpowiednik hygge, czyli kos/koseling. To stan, który osiągamy, gdy oddajemy się z przyjemnością ulubionym zajęciom. Jak pisze Magda Szczepańska, przesłanie, jakie niesie kos, brzmi „doceń to, co w tej chwili masz i ciesz się chwilą, jeśli przynosi ci ona zadowolenie”.
Na pewno więc bardzo Was ucieszy rozdział poświęcony sportom zimowym, zwłaszcza narciarstwu oraz ten, opowiadający o tradycjach kulinarnych. Może warto poeksperymentować i zacząć dzień od vafler, czyli norweskich gofrów, posmakować kanapki z trocią i czereśniowym chutney’em oraz sięgnąć po grillowane langustynki.

Wyspy Owcze
A gdy już będziemy syci i szczęśliwi, razem z Kingą Eysturland przeniesiemy się na urokliwe Wyspy Owcze. Reklamuje się je, pokazując cudowne krajobrazy, fotografowane jednak zwykle w cieplejsze dni. A codzienność jest tu chłodna, wietrzna i deszczowa. Dlatego też każdy słoneczny dzień jest powodem do wielkiej radości.
Wspólnota to słowo, które na Wyspach Owczych jest bardzo ważne. Farerzy mają też swoje Hugni, które polega na pielęgnowaniu relacji. Nie dziwi to na wyspie, gdzie ciężkie warunki życia wymagały społeczności pomagającej wszystkim jej członkom w każdej, nawet najtrudniejszej chwili. I owo Hugni, chociaż odbywa się często w dekoracjach: ciepły kocyk, świece i kubek z pysznym, parującym napojem, jest jednak czymś więcej niż tylko stworzeniem przyjemnego nastroju. Piękną tradycją jest tzw. wieczorna gawęda, czyli opowiadanie miejscowych legend. Farerzy uwielbiają snuć takie opowieści, także te mrożące krew w żyłach. A gdy już opowie się wszystkie legendy, warto sięgnąć po farerskie przysmaki: zapiekankę makaronową z łososiem i szpinakiem czy dorsza w sosie musztardowym.

Islandia
Gdy przyleciałam na Islandię w styczniu 2019 roku, nie spodziewałam się, że na lotnisku w Keflaviku powita mnie zorza polarna. Było ciemno, zimno, samolot miał opóźnienie (we Wrocławiu rozpętała się poważna śnieżyca). Ale zaraz wpadłam w serdeczne ramiona przyjaciółki i poczułam się jak w domu. Gdy następnego dnia zobaczyłam rozległy, surowy, ale przepiękny krajobraz, poczułam zadowolenie, że jestem wreszcie na Islandii i że dane jest mi oddychać czystym, orzeźwiającym powietrzem, widzieć światło, barwiące śnieg na niebiesko i pomarańczowo.
O Islandii w „Codziennie jest piątek” opowiada Agnieszka Jastrząbek. Czy wiecie, że w światowym rankingu szczęścia 2020 wyspa zajmuje czwarte miejsce, za Finlandią, Danią i Szwajcarią? Zapewne trudne warunki i izolacja, podobnie jak w przypadku Wysp Owczych, sprawiły, że Islandczycy są dzielni, pogodni, optymistyczni i mają w sobie sporo luzu. Bo jak tu się napinać na jakieś plany, gdy w każdej chwili może przyjść sztorm i przewrócić wszystkie pomysły do góry nogami?
Islandczycy mają kilka, jak nie kilkanaście sposobów na poprawienie sobie nastroju podczas sztormowej pogody, a są to między innymi pizza i basen. Często jadłam pizzę z mieszkającymi na Islandii przyjaciółmi i co najważniejsze – miałam okazję zrelaksować się w gorącym basenie.
Oczywiście, dla mieszkańców Islandii, jak i innych krajach nordyckich, bardzo ważny jest kontakt z naturą. Trudno się dziwić, widząc na żywo przepiękne przestrzenie, wulkaniczne pola, dzikie fale i sterczące z nich groźne skały. A po ekscytujących wycieczkach trzeba koniecznie skosztować ciasta rabarbarowego lub absolutnego „nieba w gębie” – bezy z płatkami kukurydzianymi.

A na deser…
Każdy z rozdziałów „Codziennie jest piątek” uzupełniony jest wywiadami z mieszkańcami krajów nordyckich. To niezmiernie ciekawe spojrzeć na świat z ich perspektywy.
Do tego książka jest przepięknie wydana, pełna zdjęć i ciekawostek. W tych trudnych, ciemnych czasach warto mieć pod ręką „Codziennie jest piątek” i poszukać na jej stronach przepisu na własne poczucie szczęście.
Gratuluję Autorkom tego udanego projektu i czekam na kolejną książkę zespołu Nordic Talking, bo intuicja mi podpowiada, że na jednej się nie skończy.

Dziękuję za egzemplarz recenzencki wydawnictwu Pascal.

Olga Szelc

Książkę znajdziecie TU
Rozmowę z autorkami TU

Opublikowany w: