Islandzkie lato filmowe w Bió Paradís

W odróżnieniu od ubiegłorocznego fatalnego lata, w tym roku islandzkie lato nie żałowało nam słonecznych dni i pewnie...

577

W odróżnieniu od ubiegłorocznego fatalnego lata, w tym roku islandzkie lato nie żałowało nam słonecznych dni i pewnie mało kto myślał o spędzaniu czasu przed kinowym ekranem. Póki jednak zachmurzyło się nieco warto zajrzeć do Bió Paradís, gdzie islandzkie lato wciąż trwa i błyszczy najlepszymi klejnotami rodzimej kinematografii.

W starannie wyselekcjonowanym jak zawsze repertuarze, oprócz przeglądu najciekawszych produkcji kina światowego ostatnich miesięcy, możemy również oglądać do końca sierpnia osiem islandzkich pereł filmowych.

Icelandic cool cuts, full of fun, excitement and wonders, not to be missed – íslenskar bíóperlur ! Przy okazji świetna okazja do podszlifowania angielskiego lub islandzkiego, gdyż wszystkie tytuły są wyświetlane z angielskimi napisami.

Szczególnie warto polecić jeden z najgoręszych ostatnio islandzkich tytułów „Kobieta idzie na wojnę” (Kona fer í stríð) w reżyserii Benedikta Erlingssona. Obsypaną 10 islandzkimi Oscarami (Nagroda Eddy) przebojową opowieść o kobiecie, wywracającej system do góry nogami. Halla, niezależna, dojrzała kobieta, wypowiada wojnę lokalnej hucie aluminium. Jest gotowa zaryzkować wszystko, by chronić islandzkie środowisko, gdy nagle w jej życie ma wkroczyć mała dziewczynka z ukraińskiego sierocińca.

Film podbił dziesiątki festiwali na całym świecie i zelektryzował samą Jodie Foster, która wykupiła prawa do amerykańskiego remake’u. Mądry, pozytywny i bez zadęcia poruszający palące problemy globalne, z domieszką charakterystycznego dla Erlingssona czarnego humoru.

Dla tych, którym spodoba się humor Erlingssona, w letnim zestawie Bió Paradís, znajduje się nie mniej utytułowany debiut tego reżysera, zdobywca pięciu statuetek Eddy i pierwszy islandzki laureat Nordyckiej Nagrody Filmowej oraz kandydat do Oscara w 2013 roku, komediodramat „O koniach i ludziach” (Hross í oss).

Pięć nowel pokazuje splatające się ze sobą losy mieszkańców małej islandzkiej społeczności, których życie i emocje są nierozerwalnie związane z końmi. Miłość i śmierć przeplatają się ze sobą w groteskowy i nieoczekiwany sposób, a wszystko to, zwłaszcza zwierzęca część natury człowieka, widziane jest … oczyma koni.

Jeszcze większa dawka specyficznego i przewrotnego islandzkiego humoru znajduje się w najlepszym islandzkim filmie 2017 roku, zdobywcy siedmiu nagród Eddy, „W cieniu drzewa” (Undir trénu) Hafsteinna Gunnara Sigurdssona.

Kiedy sąsiedzi zaczynają narzekać, że znajdujące się na podwórku Baldvina i Ingi drzewo rzuca za dużo cienia na ich spragniony letniego słońca taras, zrazu niewinnie wyglądająca sprzeczka, niespodziewanie i gwałtownie wymyka się spod kontroli.

Tragikomiczną historię opowiada także następny z tytułów w zestawie – „Barany” (Hrútar) Grímura Hákonarsona, wytypowany przez Islandię do Oscara w 2016 roku i nagrodzony m.in. w Cannes i na Camerimage.

Dwaj bracia, obaj po sześćdziesiątce, żyją na sąsiadujących ze sobą farmach w ustronnej dolinie na dalekiej północy i od czterdziestu lat nie odzywają się do siebie. Czy wykrycie śmiertelnej choroby w jednym z owczych stad w dolinie i zagrożenie koniecznością uśpienia całego ich inwentarza sprawi, że uparci bracia w końcu zaczną się komunikować?

Debiutancki „101 Reykjavik” reżysera Baltasara Kormákura to bodaj jeden z najgłośniejszych islandzkich filmów z początków naszego millenium i pozycja obowiązkowa, jeśli ktoś jeszcze nie oglądał. Zdobywając niezliczoną ilość nagród na festiwalach, rozsławił islandzką kinematografię na całym świecie, a jego twórcę zaprowadził do Hollywood. Opowiedziana w filmie historia, oparta na bestsellerowej powieści Hallgrímura Helgasona, jest nieszablonowa i po islandzku bezpruderyjna, a dzieła dopełniania fantastyczna muzyka.

W samym sercu Reykjaviku, w barach, kafejkach i spelunkach, wiedzie nocne życie, trzydziestoletni Hlynur, jeśli akurat nie ogląda porno i nie surfuje po sieci tudzież nie awanturuje się z własną matką. Jest bezrobotny, wydaje się pozbawiony jakichkolwiek ideałów i czeka na darmowe posiłki. Jednak życie Hlynura zmienia się wraz z pojawieniem się Loli, zmysłowej nauczycielki flamenco, która okazuje się … dziewczyną jego matki.

Kolejny tytuł Kormákura w wyborze Bió Paradís – „Bagno” (Mýrin) , to także adaptacja bestsellerowej powieści, tym razem jednego z serii kryminałów o detektywie Erlendurze, autorstwa Arnaldura Indriðasona.

W wilgotnej i ponurej suterenie pewnego reykjavickiego domu zostają znalezione zwłoki zamordowanego starszego mężczyzny. Prowadzący śledztwo, nie posiada żadnych wskazówek, oprócz znalezionego na miejscu zbrodni zagadkowego zdjęcia grobu dziewczynki, która zmarła 30 lat wcześniej.

Miłośnikom filmów drogi powinien przypaść do gustu przepełniony magicznymi krajobrazami i natchniony duchowością „Zimny dreszcz” (Á köldum klaka) Friðrika Þóra Friðrikssona, nie na darmo zwanego ojcem współczesnej islandzkiej kinematografii, autora jedynego jak dotąd nominowanego do Oscara islandzkiego filmu.

Hirata – młody tokijski biznesmen, z niecierpliwością czeka na swoje coroczne wakacje na Hawajach, gdy jego dziadek przekonuje go, iż powinien odbyć przewidziany tradycją żałobny rytuał za zmarłych rodziców w miejscu, w którym oni zginęli, czyli… na odległej Islandii. Zamiast na rozgrzanym hawajskim polu golfowym, Japończyk ląduje w lodowatych nurtach islandzkiej rzeki, gdzie musi dopełnić rodzinnej ceremonii.

Jako że kinematografia islandzka uchodzi za najmłodszą w Europie, w swoim dorobku nie posiada zbyt wielu tytułów, które moglibyśmy określić terminem ‘klasyk’. Ale do tych nielicznych niewątpliwie należy „Lot kruka” (Hrafninn flýgur) Hrafni Gunnlaugssona, daleka od hollywoodzkich stereotypów, inspirowana sagami pierwsza część epickiej trylogii o Wikingach.

Film opowiada historię Irlandczyka Gestura, który jako dziecko był świadkiem zamordowania swoich rodziców przez norweskich Wikingów oraz uprowadzenia w niewolę siostry. Po kilkunastu latach podąża ich śladem na Islandię by uratować siostrę i pomścić śmierć rodziców. Jednak po latach zemsta nie jest już taka prosta, bo siostra ma syna z jednym ze swoich wczesniejszych prześladowców, ale też wciąż kocha brata.

Wszystkie filmy są wyświetlane z angielskimi napisami na ekranach Bió Paradís do końca sierpnia.

Godziny seansów dostępne na stronie: TU

Bilety do nabycia na stronie TU lub w kasie kina.

akz

Opublikowany w: