Kobiety z klasą – powieść Steinunn Sigurðardóttir

575

Maria Hólm Magnadóttir jest znaną wulkanolog, znaną specjalistką, choć niedocenianą przez kolegów. Tyle można dostrzec, gdy spogląda się na zewnętrzny portret bohaterki. Tak naprawdę jednak Maria jest samotna i stoi na rozdrożu. Straciła ojca, odszedł od niej ważny w jej życiu mężczyzna i przeżyła poważny wypadek, ponosząc bolesne osobiste konsekwencje.
A teraz leci służbowo do Paryża.
Obok niej w samolocie siada śródziemnomorska piękność, która zwraca na Marię uwagę… To, co wydaje się przypadkiem, zmienia się w relację, która przewróci życie wulkanolog do góry nogami. Gemma bowiem obserwuje Marię od dawna i ma wobec niej ambitne plany.

Opowieść o zbawiennym kryzysie
Mówi się, że kryzys to także szansa. Wszystkie trudności, jakie spotykają bohaterkę, kształtują ją i tworzą. Czy stałaby się wulkanologiem, gdyby nie to, że to właśnie ojciec pokazywał jej w dzieciństwie lodowiec i tajemnice islandzkiej ziemi? Czy umiałaby patrzeć na świat z poczuciem humoru i autoironią, gdyby nie jej dzielna matka, która nawet w najtrudniejszych chwilach nie traciła optymizmu? Pomimo wielu osobistych strat Maria jest odważna i nie waha się wyruszać na niebezpieczne wyprawy, a nieokiełznana moc wulkanów ukazuje jej to, co jest większe, ważniejsze i starsze niż człowiek. W pewnym momencie, podczas rozmowy z tajemniczą Gemmą, która pragnie radykalnej kobiecej rewolucji, Maria mówi, że brzydzi się polityką i przemocą. Tajemnicza Włoszka chciałaby stworzyć wyspę-utopię rządzoną tylko przez kobiety. Miałaby to być właśnie Islandia. Z kolei Marii nie po drodze z takimi pomysłami, prezentuje rozważne i rozsądne podejście do idei równości.
Jako naukowiec wie, że od rewolucji dużo lepsza jest ewolucja, a niechęć do innych ludzi (w tym wypadku mężczyzn) i wykluczanie ich nie doprowadzi do niczego dobrego. A jednak Gemma ma także sporo racji w swoich nieco pretensjonalnych wywodach. Autorka przerysowuje tę postać, pokazując nam jednocześnie, że możemy się z pewnymi tezami nie zgadzać, co nie znaczy, że nie warto wzbudzić w sobie na ich temat refleksji. Jeśli postać Gemmy nas drażni, to może jest lustrem, tak jak jest to w przypadku Marii, choć ona w pewnym momencie zdaje sobie z tego sprawę i wybiera własną drogę.
Maria szuka samej siebie i odpowiedzi na nurtujące ją pytania – podobnie jak bada wulkany. Spokojnie i metodycznie. Jej podejście do własnego ja podkreśla sama konstrukcja powieści: raz Maria mówi nam o sobie przez to „ja” właśnie, następnym razem opisuje samą siebie z oddalenia, z dystansu, jakby opowiadała o innej kobiecie, osobnym bycie.
Taką zdolność autorefleksji zyskujemy często właśnie w momentach przejścia, momentach granicznych w życiu: po doświadczeniu straty, choroby, śmierci, podczas przechodzenia żałoby, żalu po stracie. Wtedy to właśnie, czasem na moment, czujemy, co jest naprawdę ważne.
A tym czymś jest po prostu to, że istniejemy i możemy doświadczać.

Poszukiwanie siebie
Powieść Steinunn Sigurðardóttir to także historia o szukaniu tożsamości i wolności, w tym także wolności seksualnej. Jak każda żyjąca istota Maria pragnie bliskości i chce być kochana.
Jest takie powiedzenie, że „najpierw wszyscy jesteśmy ludźmi”, a w jednym z popularnych na platformie streamingowej seriali biseksualna bohaterka tłumaczy, że „najpierw zakochuję się w istocie ludzkiej, a nie w jej płci”. Maria wchodzi więc w związek z Gemmą, chociaż ta osoba ją trochę przeraża. Ostatecznie odpycha Włoszkę nie ze względu na płeć, ale jej nieprzewidywalność i radykalizm poglądów. Potem wiąże się z Martą, z którą relacja rozpada się z powodu braku miłości ze strony Marii i trochę z powodu jej braku odwagi, aby przyznać się do relacji z partnerką. To również wydarza się w związkach heteroseksualnych. Zazdrość, zdrada, nieporozumienia, niedogadanie, niedopasowanie, nie mają nic wspólnego z płcią, a wiele z tym, jakimi jesteśmy ludźmi.
Sensualność w powieści, podobnie jak konstrukcja opowiadania poprzez „ja” i „ona”, nie jest jedynie ozdobnikiem. Maria jest tak zmysłowa, jak ziemia, którą bada. Nie ocenia, obserwuje. Samą siebie i innych ludzi.
Odkrywa, że tak jak na samotnej wyprawie najłatwiej i najdokładniej da się wyczuć puls wulkanów, tak trzeba zejść w głąb siebie, aby znaleźć prawdę i odwagę, by trwać przy swoim „ja”, niezależnie od tego, jak nas widzą, oceniają i definiują inni. Kobiety z klasą czy szerzej człowieka z klasą nie określa eleganckie ubranie, zajmowane wysokie stanowisko, posiadany majątek, prestiż, sława czy sprawowana nad innymi władza. Określa ją/jego samoświadomość, poczucie wewnętrznej wolności i wiedza o tym, że jedyną pewnością jest niepewność, a życie jest procesem zachodzących w świecie nieustających zmian.

Olga Szelc

Emiliana Konopka, organizatorka wydarzenia na Facebooku „Dzień Islandzki 2021”, zaprosiła do rozmowy o książce jej autorkę Steinunn Sigurðardóttir i tłumacza Jacka Godka. Rozmowy można wysłuchać TU (od momentu transmisji 5:05:30).

Książkę znajdziecie TU lub w Islandii TU.

Opublikowany w: