Around Iceland 2012 – Ludzie których na swej drodze spotkali Monika i Bartosz

1842

Pomimo iż Monika i Bartek zakończyli już swą wyprawę rowerową Around Iceland 2012, i od kilkunastu dni są już w Polsce, to nadal żyją przygodami jakie spotkały ich w Islandii, przygodami i przede wszystkim wspomnieniami o ludziach których spotkali na swej drodze.. serdecznie im dziękując i pozdrawiając.. 


Janka, przywitaliśmy się niepewnie, jednak flagi, torby crosso i słaby akcent mówią jedno – my jesteśmy Polakami! Rozłożyliśmy mapę i… dyskutowaliśmy. Poleciła nam Kerlingarfjöll. Dzięki Tobie kąpaliśmy się niesamowitym miejscu i spotkaliśmy kolejnych niezwykle uprzejmych ludzi! Dzięki Janka!

Wiesiek ustala trasę z Austriakiem. O Wieśku więcej w relacji, bo nie da się tego opisać jednym zdaniem. Jednak jego powitanie naszej skromnej pary: “Bartek i Monika?” przy jęzorze lodowca na zawsze w naszych głowach pozostanie. A Austriak? Już siódmy raz na Islandii i po jego oczach było widać, że za rok tu też wróci..

 Spędziliśmy miły dzień przy lodowcu na relaksie i rozmowach o tym i o tamtym… bo po co się spieszyć?

 Sebastian, również rowerowy zapaleniec… razem z Agatą żyją w spokojnym Höfn. Ufff, dzięki nim mieliśmy prysznic, wielkie dmuchane łóżko, spróbowaliśmy pieczonej gęsi, homara i zjedliśmy ogromnego hamburgera w restauracji. Parę dni później Sebastian machał nam z auta mijając nas na drodze – Islandia przecież taka mała…! Można jeszcze dodać, że po nas Sebastian spotkał i gościł u siebie innego polskiego rowerzystę, którego my spotkaliśmy już na berlińskim lotnisku. Magia? 🙂

Þráinn – jak się okazało – znany islandzki aktor, który w dni zwykłe i szare kosi trawniki w Egilsstaðir. Zabrał nas na wycieczkę po mieście i z dumą opowiadał o swojej pracy. Tu żyje się naprawdę spokojnie! 

Dzięki tym Panom dostaliśmy ostrzeżenie przed wieczornym sztormem. Mogliśmy zaplanować jakoś swój czas i w ślimaczym tempie (miejscami 6km/h) dotrzeć do campingu, by wraz z wiatrem grać na harmonijce. 

 Najbardziej pomocni? Nie dość, że pomogli nam przejść przez rzekę, to jeszcze szczęśliwie spotkaliśmy ich później i zaoferowali nam spanie na tylnym siedzeniu w Kerlingarfjöll. Ale to nie koniec! Zabrali również nasze rzeczy, dzięki czemu z lekkimi bagażami łatwiej nam się pokonywało interior.

 W podziękowaniu za wcześniejszą uprzejmość, przejechaliśmy w nocy ponad 120 kilometrów (wraz z interiorem), by z lekkim trudem odszukać ich w pobliskim miasteczku i za wycieraczką zostawić podziękowania. Byli pod wrażeniem!

 Ewa pracująca w Kerlingarfjöll. Mimo koszulek z polskimi napisami dopiero po jakimś czasie odkryliśmy, że jesteśmy Polakami. Jej następny przystanek? Indie!

 Urocza polska rodzina w Þorlákshöfn, Karinka, Natalka i Marcin.. Dostaliśmy zaproszenie smsem zaraz po skończeniu rundki wokół Islandii. Przywitali nas baraniną, pieczonymi ziemniaczkami, wyborem sałatek… i tak przyjemnie, a nawet lepiej, upływał nam czas przez dwa dni – bo tyle nas gościli.

 Bartek i Jean Baptiste poznali się przed wyprawą w Internecie. Jak już się wszyscy przypadkowo spotkaliśmy na drodze to dopiero po dłuższej rozmowie wyszło, że to właśnie siebie na Islandii poszukiwaliśmy. 🙂 Umówiliśmy się na nocną wódkę przy klifach, jednak nikt z nas tam nie dotarł na czas… ale do kolejnego spotkania doszło parę godzin później.

 Nasze pierwsze zaskoczenie i nasz pierwszy wspaniały prysznic i posiłek. Poznali nas przez portal informacje.is w Dyrhólaey i zaprosili nas do domu w Vík. Dziękujemy Joasi, Laurze, Kamili i Romanowi!

 Katalończyk napotkany na zupełnym pustkowiu. Dzięki niemu poznaliśmy nietuzinkowego Pana Wieśka, którego po prostu nie da się zapomnieć…

I znowu on… – poczęstował nas orzeszkami, przez co potem sami je kupowaliśmy – dobre na mały głód…

Spotkaliśmy wiele więcej ciekawych ludzi niż mamy zdjęć… Przechodzień Polak w Reykjavík’u, który również poznał nas przez portal informacje.is i zaciekawiony podszedł do nas… czy to prosty człowiek, jak go nazwaliśmy później, spotkany w Djúpivogur, pracujący w fabryce jak większość Polaków, który swoim “jo” rozśmieszał nas przez całą rozmowę. Albo Polak siedzący obok nas w samolocie, który znał redaktora z informacje.is, z którym trzymaliśmy kontakt. Oj, dużo by wymieniać..


źródło/fot. Bartosz i Monika – Around Iceland 2012 – Facebook

Opublikowany w: