Święte słowo – recenzja nowej książki Sigríður Hagalín Björnsdóttir

1078

Edda, jedna z bohaterek powieści Sigríður Hagalín Björnsdóttir, od dziecka kompulsywnie czyta książki i zapamiętuje ich treść. Dziewczynka cierpi na hiperleksję. O tym, co przeczytała i zapamiętała opowiada bratu, Einarowi, który z kolei jest dyslektykiem i ma ogromny problem z czytaniem, zapamiętywaniem wyrazów i związanych z nimi historii. Chociaż mają dwie matki, wychowują się w jednej rodzinie i są ze sobą mocno związani. Historia ich przyjścia na świat jest z jednej strony niezwykła, ale z drugiej – banalna. Tak się bowiem składa, że ich matki połączyła najpierw zazdrość o mężczyznę, który jest ojcem dzieci, potem zaciekawienie, kim tak naprawdę jest “ta druga”, a potem głęboka więź i wielka przyjaźń. Julia i Ragnheiður zauważają jednak po jakimś czasie, że ich dzieci nie są zwyczajne. Edda co prawda ciągle czyta, ale ma problemy w kontaktach z rówieśnikami, nie potrafi rozpoznać ich intencji i emocji. Einar ma z kolei wspomniane wcześniej problemy z czytaniem. Oboje zostaną poddani specjalnym badaniom. Okaże się, że dzieci łączy niezwykła więź. Porozumiewają się na nieuchwytnym dla innych ludzi poziomie. Są jak prawa i lewa półkula jednego mózgu.

Rozstanie i poszukiwanie
W czasie dojrzewania i w życiu dorosłym Edda i Einar oddalają się do siebie. On postanawia bliżej poznać ich wspólnego ojca i w tym celu wyrusza w podróż, z której powróci odmieniony. Ona próbuje się odnaleźć w grupie rówieśniczej, ale nie potrafi. Umie współistnieć tylko ze słowami, które znajduje w książkach. Pozbawiona opieki brata zaczyna testować niebezpieczne sytuacje, alkohol, narkotyki, przypadkowy seks, w końcu targnie się na swoje życie. Po tym doświadczeniu odrzuci słowa i książki, za to stanie się popularną gwiazdą mediów społecznościowych, ikoną kultury szybko zmieniających się obrazków i mody. Podczas gdy brat najchętniej przepada gdzieś w terenie, oprowadzając po wyspie turystów i chłonąc naturę, ona sprzedaje całą siebie w zdjęciach na Instagramie. To jest jej praca i pasja. Wydaje się, że oboje ułożyli sobie życie, że są szczęśliwi. I że jakoś to będzie. A jednak trzy dni po urodzeniu dziecka Edda znika z Islandii i Einar, samotnik, outsider musi wyruszyć jej śladem aż do Nowego Jorku. Tam pozna prawdę o siostrze, o tajemniczej firmie ALEX Analytica i zmierzy się z prawdą o sobie samym.

REKLAMA

Równowaga
Edda i Einar (nie bez przyczyny brat szuka siostry także w bibliotece i natrafia na egzemplarz „Eddy młodszej” – dzieła islandzkiego poety i historyka Snorriego Sturlusona, 1179–1241) to dwie dopełniające się wizje świata. Edda to lewa półkula mózgu, odpowiadająca za logiczne myślenie oraz za zdolności językowe, za słowo. Siostra symbolizuje kulturę, cywilizację, to co w świecie stworzone zostało przez człowieka. Einar to prawa półkula, reprezentuje kreatywność i intuicję, to, co pierwotne, naturalne, zanurzone w przyrodzie. Edda próbuje zatem odnaleźć równowagę, odrzucając słowa, a Einar stara się dotrzeć do głębi samego siebie, konfrontując się z ojcem. Oboje w pewnym sensie ponoszą porażkę. Edda nie może istnieć bez oparcia w naturze, bez równowagi z przyrodą, intuicją, tym, co niewypowiedziane, z tajemnicą, która nie musi koniecznie zostać rozwiązana poprzez nazywanie. Aby przyjąć nowe życie i swoje dziecko, musi nauczyć się kochać i rozumieć innych ludzi, zaakceptować świat, który ją otacza. Nie ten złożony ze słów, określeń i analiz. Edda symbolizuje cywilizację, która zapomniała o sile czerpanej z poszanowania natury. Einar z kolei – widząc, jak ojciec odrzuca wszelkie zasady, jak żyje, ulegając najgorszym instynktom, nie licząc się z nikim i z niczym – zaczyna rozumieć, że natura i cywilizacja mogą przetrwać jedynie wtedy, jeśli stworzą mądrą wspólnotę, a więc pod warunkiem, że zapanuje między nimi równowaga, zrozumienie, empatia, szacunek i miłość. I nie trzeba ich już nazywać, analizować. Dla każdego z bohaterów to „święte słowo” objawia się inaczej. Julia odnajduje je w opiece nad przyjaciółką. Ragnheiður w pieśni i w Biblii. Rodzeństwo w sobie nawzajem i w swoich bliskich.

„Pomyśl, że wszystko ucichło, że nie masz żadnych słów w głowie. Wyobraź sobie miejsce i czas, w którym nic nie ma nazwy, gdzie nie musisz nazywać rzeczy, bo nie mają nazw. Czas, nim nauczyliśmy się mówić, kiedy śpiewaliśmy jak ptaki, zanim słowa zawładnęły światem”.

Olga Szelc
Książkę znajdziecie TU.

„Święte słowo” (Hið heilaga orð)
Przekład: Jacek Godek
Wydawnictwo Literackie, styczeń 2020

Opublikowany w: