Adwentowe dziwy…

3713

Kiedy polarna noc dzień zabiera,
Gdy zorza na niebie się rozpościera,
Podczas oczekiwania adwentowego
Na Islandii dzieje się coś… coś dziwnego.

 

Niezwykłe te wypadki w grudniu się zaczynają
Dokładnie dnia dwunastego swój początek mają.
Wszystko się kończy dwudziestego czwartego,
Zaraz Ci opowiem, co jest przyczyną tego.

 

Trzynastu braci kolejno z gór schodzi
i chociaż nie są już tak całkiem młodzi,
w głowie im tylko figle i psoty,
bo to trolle, które lubią sprawiać kłopoty.

 

Owczym brudaskiem pierwszy z nich jest zwany,
Z męczenia owiec bardzo dobrze znany.
Nie jedna owca żałośnie beknęła,
Gdy drewniana noga ją znienacka kopnęła.

 

Gdy tłuściutka śmietanka raptem z garnka znika,
To znak wiadomy jest dla rolnika,
Że Krowia Niezdara się w oborze zjawił,
I wielki bałagan po sobie zostawił.

 

Zaraz za nim już trzeci szybko troll kroczy
Co resztek z patelni nigdy nie przeoczy,
Stúfur ten złośliwiec się na Islandii zowie,
Co znaczy Krótki w naszej polskiej mowie.

 

Trzej następni nicponie podobne hobby mają
Za resztkami w kuchni się ciągle rozglądają.
Więc jeśli nie chcesz nieproszonych gości,
Schowaj całe jedzenie, powyrzucaj kości!

 

Siódmy nie wiele lepszy, okropna gadzina
Robi rumor wielki choć późna godzina.
Nie jest lubiany wśród domostwa całego.
Bo trzaskanie drzwiami to domena jego.

 

A gdy skyru nie możesz znaleźć w kuchni, kochanie
Wiedz, że brat ósmy wpadł do Ciebie na śniadanie
Dziewiąty braciszek, ten kiełbasę woli –
Najbardziej żarłoczny jest wśród wszystkich trolli.

 

Podglądacz pojawia się dnia dwudziestego
Zagląda przez okna wypatrując kąska smacznego.
Jedenasty – posiadacz nochala wielkiego,
wszędzie szuka chlebka świątecznego

 

Dwunasty z pomysłowości jest dobrze znany,
Zrobi on wszystko by dorwać udziec barani,
Z haczykiem stoi więc przy kominie
I łowi tak mięsko aż cała noc minie.

 

Aż w końcu wieczór wigilijny przychodzi,
I z góry ostatni, trzynasty troll schodzi.
Na drobne prezenty ma lepkie paluchy,
Zwłaszcza te dziecięce chowa za pazuchy.

 

Całe długie wieki tak trolle brykały,
Że miał ich już dosyć islandzki naród cały.
Ale ja Wam powiem na uszko w sekrecie,
że trolle tak naprawdę kochają berbecie.

 

Bracia zrozumieli, że pijar mają kiepski
Więc szybko wpadli na pomysł łepski,
Że zamiast psocić i pajacować

Dla dzieci będą prezenty szykować

Wieczorem wystawcie swój bucik na parapecie
A może niespodziankę rano w nim znajdziecie.

Wiersz napisała Marta Gałyńska, a jego korektę zrobiła
Elżbieta Krupińska-Knitter
 

Opublikowany w: