2.8 C
Reykjavík
5 lutego 2023

Setne Boże Narodzenie Heleny

Data publikacji:

Dodane przez:

Kategoria:

UDOSTĘPNIJ

NAJNOWSZE WPISY

- REKLAMA -

W rodzinnym domu w Kópavogur mieszka 99-letnia Helena Sigtryggsdóttir, matka, babcia i prababcia. Zaprosiła do swojego domu reportera mbl.is. Są u niej też córki – Jóna i Alda. Przynoszą stare fotografie, aby przywołać dawne wspomnienia i święta w Siglufjörður. W domu znajduje się wiele rodzinnych portretów i pięknych przedmiotów, które towarzyszą Helenie od dawna.

Helena pracująca przy śledziach w Siglufjörður, gdzie mieszkała jako młoda kobieta

„Pamiętam Boże Narodzenie w Eyrarbakki. Pewien człowiek z wioski, który nazywał się Kristján z Sæborg, zrobił dla nas choinkę, która była pomalowana na zielono. Można było do niej przymocować świeczki i zapalać je w Wigilię. Ale na drzewku nie było żadnych ozdób świątecznych, ponieważ w tamtym czasie niewiele rzeczy było dostępnych. Nie pamiętam, żebyśmy dostali coś na Boże Narodzenie, ale mieliśmy świąteczny obiad” – mówi Helena.

„Kristján zrobił nam też potem sanki. Mój brat Karl leżał na sankach na brzuchu, a ja na jego plecach” – mówi i uśmiecha się na to wspomnienie.

„Pewnego razu omal nie miałam wypadku. Szarżowałam w dół stoku i prawie wpadłabym do stawu, gdyby nie to, że uderzyłam w słup i spadłam z sanek” – opowiada, dodając, że było to chyba jedyne zagrożenie jakie spotkało ją w dzieciństwie.

„Swoją drogą, nie pamiętam tak dobrze świąt Bożego Narodzenia, bo nie były jakoś szczególnie obchodzone. Ale zawsze mieliśmy dobre jedzenie i robiliśmy laufabrauð. Było to w czasach, kiedy w sklepach nie było niczego i nic nie było importowane do kraju. Bieda była powszechna”.

Pani Helena jednak dobrze wspomina święta swojej młodości.

„Pamiętam, że w Hjalteyri była zabawa dla dzieci, a syn pewnej pary z Eyrarbakki, Gústi, zaniósł mnie na barana na miejsce, ponieważ tamtej zimy było tak dużo śniegu. Tańczyliśmy wokół choinki i śpiewaliśmy, dostaliśmy czekoladę i czerwone jabłka” – mówi Helena, która nie przypomina sobie, aby wierzyła w Świętego Mikołaja.

Na pytanie, czy ustawiała buty przy oknie, Helena śmieje się i mówi, że tej tradycji jeszcze nie było, ale mówiło się o Grýli, Leppalúðim i ich synach – yule lads.

W te święta Helena spędziła wigilię z rodziną Kristjána, jak to już było wiele razy, ale dwukrotnie była w Szwecji na święta. Pierwszy raz u Almy w Lund, uczestniczyła wtedy we mszy w katedrze. Drugi raz była na Åkarp ze swoją wnuczką i imienniczką, Heleną Sveinsdóttir, która jest chirurgiem.

Rozmowa schodzi na wszystkich potomków Heleny – czternaścioro wnuków i dwadzieścia czworo prawnuków.

Na szczęście sanki Heleny nie wylądowały w stawie!

„Mogłam się tam utopić. Jestem bardzo wdzięczna za moją dobrą rodzinę i potomków” – mówi.

„Miło jest czuwać nad całą rodziną. Wszyscy to bardzo dobrzy ludzie. Wszyscy skończyli studia. Mam nadzieję, że dobrze wywiązałam się ze swojego życiowego zadania. Moja matka powiedziała mi kiedyś: »Stwórca powierzył ci te dzieci, moja Heleno«. Mam nadzieję, że się nie zawiodła”.

Helena przeżywa właśnie swoje setne święta.

„To bardzo dziwne uczucie. Nie sądziłam, że dożyję takiego wieku”.

Na podstawie artykułu Morgunblaðið / mbl.is

NOWE INFORMACJE

- REKLAMA -