Islandia w Gdańsku

W dniach 29–31 marca w klimatycznych wnętrzach Filharmonii Bałtyckiej spotkali się wydawcy, pisarze oraz miłośnicy książek. Zakończone w...

1988

W dniach 29–31 marca w klimatycznych wnętrzach Filharmonii Bałtyckiej spotkali się wydawcy, pisarze oraz miłośnicy książek.

Zakończone w niedzielę 31 marca Targi Książki w Gdańsku to druga edycja tego wydarzenia. Jak przyznała przemiła obsługa spotkana przeze mnie w biurze prasowym – już w piątek ilość osób odwiedzających targi przeszła oczekiwania organizatorów. To cieszy, zwłaszcza że ostatnio mówi się, iż Polacy czytają coraz mniej. A może ta niepokojąca tendencja jednak się odwraca? Na targach wszyscy albo czytali, albo zamierzali czytać, albo też o książkach rozmawiali. Jednym słowem było to prawdziwe święto literatury. I pisarzy, którzy podczas takich wydarzeń są gwiazdami.

REKLAMA

W tym roku gościem honorowym na targach w Gdańsku była Islandia. Pisarze z wyspy stawili się w mocnym składzie, było więc czego na spotkaniach posłuchać i o czym porozmawiać.

Debata fot. Olga Szelc

Jednym z ważniejszych punktów programu była debata pod tytułem „Kultura czytelnicza – tkanka łącząca w demokracji?”. Spotkanie odbyło się z udziałem Prezydenta Gdańska Aleksandry Dulkiewicz, islandzkiego pisarza Hallgrímura Helgasona oraz tłumacza i literaturoznawcy Tomasza Swobody. Prowadziła je Agnieszka Michajłow, tłumaczył Łukasz Kotyński. Bardzo ciekawie o islandzkiej demokracji (w końcu najstarszej w Europie) opowiadał Hallgrimur Helgason. Islandię wyobrażamy sobie bowiem jako kraj, w którym demokracja występuje w stanie niemal idealnym. Islandczyk nakreślił jednak bardziej rzeczywisty obraz. Często się na przykład mówi o tym, że po kryzysie w 2008 roku Islandczycy wspólnie na nowo napisali swoją konstytucję. To prawda, lecz ustawa zasadnicza nie weszła w praktyce w życie.

Podobnie jak u was – powiedział z uśmiechem Hallgrimur – zazwyczaj demokracji przeszkadzają politycy.

Pisarz wskazał na częste dyskusje i różnice poglądów występujące obecnie między burmistrzem Reyjkaviku, człowiekiem o lewicowych poglądach, a politykami należącymi do islandzkiego rządu, mającymi poglądy raczej konserwatywne.

Tomasz Swoboda zastanawiał się z kolei nad jakością książek, po które sięgamy, bo to prawda, że obecnie drukuje się ich sporo, lecz czy rzeczywiście są to pozycje dobre i wartościowe? Rynek wydawniczy jednak kieruje się pewnymi zasadami, z których jedną jest potrzeba zarabiania. Niemniej, jak podkreśliła Prezydent Gdańska, Aleksandra Dulkiewicz, to dobrze, że wciąż są małe księgarnie i miejsca, w których promuje się wartościową literaturę i które stają się w pewnym sensie instytucjami kultury. Najbardziej jednak charakterystyczne zdanie w tej debacie padło z ust Hallgrimura, który stwierdził. że książki powinno się pisać tak, by były lepsze od internetu. Po czym dodał, że dziś być pisarzem jest chyba trudniej niż kiedyś. Nie wystarczy napisać dobrej książki, trzeba jeszcze umieć wypromować siebie i swój „produkt”, na przykład w mediach społecznościowych. Ale takie mamy czasy i takie metody. Być może historia literatury i badania czytelnicze w przyszłości ocenią te zjawiska zupełnie inaczej.

Niestety, na spotkanie z czytelnikami nie dotarła Steinunn Sigurðardóttir. Można było jednak wysłuchać fragmentów jej prozy w ujmującym wykonaniu Karoliny Gruszki.

Odbyło się za to spotkanie z autorką „Wyspy” – Sigríður Hagalín Björnsdóttir. Jeśli jeszcze tej książki nie czytaliście, pora nadrobić zaległości. To jedna z ważniejszych powieści ostatnich lat i choć dzieje się na Islandii, stawia pytania ogólnoludzkie i ponadczasowe. Zainteresowanych odsyłam do recenzji na Iceland News Polska: Świat na krawędzi – i co teraz zrobisz?

fot. Olga Szelc

Duże wrażenie zrobiło na mnie spotkanie z bardzo bezpośrednią Elísabet Jökulsdóttir, autorką mocnego tomiku poezji „Miłość – jeden kłębek nerwów: żaden taniec pod Rybią Skałą” w tłumaczeniu Jacka Godka. Jej wiersze opowiadające o miłości, przemocy, związku, świadomości, kobiecie – mocno się wpisują w nurt #metoo, a także są odważne, szczere, miejscami wręcz wstrząsające. Spotkaniu z tą autorką poświęcę osobny tekst, bo Elisabet zasługuje na to, aby się o niej i o jej poezji dowiedzieć więcej. Wiersze Elisabet przeczytała po polsku aktorka Teatru Wybrzeże Małgorzata Brajner. Sama autorka uraczyła nas także islandzką wersją swojej poezji.

fot. Olga Szelc

Bardzo interesujące było również spotkanie z polskim podróżnikiem i pisarzem Piotrem Milewskim, znanym czytelnikom między innymi za sprawą znakomitych „Dzienników japońskich”. Tym razem autor wybrał się znów na wyspę, śladami czeskiego drukarza, członka Jednoty Braci Czeskich, Daniela Vettera, który zresztą zbiegł do Polski i mieszkał w Lesznie, a następnie w Brzegu. Spotkanie to, nie boję się tego słowa, brawurowo – poprowadził profesor Dariusz Rott, literaturoznawca, człowiek odpowiedzialny za opracowanie islandzkich dzienników sprzed 400 lat, które zainspirowały Piotra Milewskiego do zaplanowania wyprawy, ale i do napisania książki “Islandia, czyli najzimniejsze lato od pięćdziesięciu lat”. Zainteresowanych zachęcamy do przeczytania recenzji albo do sięgnięcia od razu po książkę. Nie będziecie żałować.

fot. Olga Szelc

Wielbiciele Islandii i opowieści o Wikingach oraz bogach mogli posłuchać przepięknych fragmentów Eddy poetyckiej na spotkaniu poświęconym najstarszemu zabytkowi piśmiennictwa islandzkiego w tłumaczeniu wybitnej specjalistki w tej dziedzinie Apolonii Załuskiej-Strömberg. Spotkanie prowadzili i o sagach opowiadali, a także czytali je po polsku i islandzku: Magdalena Pramfelt i Jacek Godek.

Apetyty czytelników zaostrzyło też spotkanie z (jak powiedział profesor Dariusz Rott, choć przyznał też, że nie lubi tego słowa) kultowym pisarzem islandzkim Einarem Karasonem, autorem wydanej w Polsce w 1997 roku przez Marpress “Wyspy diabła”. Tym razem mowa była o “Sztormowych ptakach”, które przygotowuje właśnie Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego. O nowej książce Einara, a także o jego morskich przygodach – ponieważ pisarz pochodzi z rodziny rybackiej i ma doświadczenia w pracy na rybackim statku – rozmawiali: autor, wspomniany już profesor Dariusz Rott, Anna Świerczyńska z WUJ, Fabian Cieślik z Marpress. Z języka islandzkiego spotkanie tłumaczył Jacek Godek.

fot. Olga Szelc

Oczywiście, nie zabrakło także innych znakomitych islandzkich pozycji, takich jak “Szepty kamieni. Historie z opuszczonej Islandii” Bereniki Lenard i Piotra Mikołajczaka, tomiku “Wolność” w tłumaczeniu Jacka Godka, autorstwa Lindy Vilhjálmsdóttir, nagrodzonego tytułem Europejski Poeta Wolności 2018 oraz powieści Yrsy Sigurdardottir, Lilji Sigurðardóttir oraz Arnaldura Indriðasona i wielu innych. Jak mówili nam wydawcy, w przygotowaniu są kolejne powieści islandzkich autorów oraz opowieści o Islandii, lecz nie będziemy wszystkiego zdradzać. To będzie dla czytelników i amatorów islandzkiej literatury na pewno wspaniała niespodzianka.

Redaktorki z tłumaczka współtworzące pierwszy polsko-islandzki Magazyn ROK. Od lewej Olga Knasiak, Aleksandra Cieślińska, Emiliana Konopka i Olga Szelc.

Wisienką na literackim torcie okazało się wspólne tłumaczenie piosenki Björk z udziałem publiczności oraz tłumaczy literatury islandzkiej: Jackiem Godkiem, Anną Karen i Olgą Knasiak. Była to literacka przygoda i dobra zabawa w jednym.
Gdańsk pożegnał nas chłodnym, orzeźwiającym wiatrem i pięknym słońcem. Aż żal było opuszczać to literackie święto.

Olga Szelc/Grupa GMT

Opublikowany w: