Dwie strony medalu

1716

Polska – żadna egzotyka dla Islandczyków, przecież tylu Polaków tutaj mieszka. Trudno być Polką…
Islandczycy kochają Francję, Południową Afrykę, nawet Niemcy. W Reykjaviku mieszkam od prawie trzech miesięcy i spotkałam się zarówno z negatywnymi jak i pozytywnymi opiniami o swoim kraju. Większość ludzi, których tu poznaję nie zdaje sobie sprawy z tego, że jestem Polką. Zgodnie ze stereotypem  – Polak to osoba o niebieskich oczach i blond włosach. Hmm no cóż ja jestem zupełną odwrotnością tego, jakże mylnego stereotypu. Ciemne włosy, ciemne oczy daleko mi także do bladości  przysłowiowej ściany. Pewnego dnia mój kolega z Niemiec odwiedził mnie z Islandką o wdzięcznym imieniu Fanney, rozmawialiśmy akurat o pracy domowej  z islandzkiego, więc moja przyjaciółka z Francji zapytała Fanney  „How is Tim’s Icelandic?”.  Fanney, która nie jest raczej funny tylko sarcastic, odpowiedziała, że jego islandzki jest bardzo dobry, ponieważ Polacy nawet po 15 latach przebywania na Islandii nie są w stanie opanować tak prostych rzeczy. „Hey you know Fanney, I’m Polish” – zareagowałam nieco wzburzona. Innym razem odwiedzając rodziców mojej znajomej usłyszałam od jej mamy– „Jeśli nie ma się celu w życiu, kończy się w Bonusie” po krótkiej przerwie kontynuowała swój filozoficzny wywód przytaczając fakt, który czyżby miał udowodnić jej tezę?
„Wielu Polaków pracuje w Bonusie”. Cóż za bzdura, Polacy pracują też w bankach i na innych wysokich stanowiskach, zresztą żadna praca nie hańbi i nie widzę w tym nic złego.  Polacy – tania siła robocza, nie uczą się islandzkiego, kradną i jest ich tu stanowczo za dużo- tak myślą niektórzy Islandczycy, ale żeby było jasne takie stereotypowe, ograniczone myślenie dowodzi tylko o ich braku edukacji. Nie wspominając już o tym, że  zdarza się, że  nawet nie wiedzą jakie miasto jest stolicą Polski, a Słowację mylą ze Słowenią. Tydzień temu mój kolega miał urodziny. Wszyscy wolontariusze (jestem wolontariuszka, więc pewnie niejednokrotnie będę tu pisała o swoich spostrzeżeniach, o przeżyciach) zostali zaproszeni do domu, w którym mieszka z islandzkim gejem. Olafur jest wielkim fanem II wojny światowej i języka niemieckiego, więc jako prezent podarował swojemu ‘niemieckiemu’  podopiecznemu pocztówkę z napisem „Arbeit macht frei”. Nie wydaje mi się, że było to zamierzone i celowe. Jednak czy ktoś z was w ogóle rozumie ten islandzki humor?
Jest także druga strona medalu czyli pozytywne opinie. Niejednokrotnie usłyszałam, że Polska jest piękna, a Warszawa to najlepsze na świecie miejsce na imprezowanie. Prawie każdy wie, kto to Lech Wałęsa, Chopin czy Maria Skłodowska-Curie. Co więcej mój przyjaciel Szwed nieustannie powtarza, że Polacy to wspaniali ludzie i woli ich znacznie bardziej od zimnych Islandczyków. Mamy też opinię ludzi bezpośrednich nieowijających w bawełnę oraz pracowitych i dokładnych. My Polacy mamy wiele powodów aby chodzić z podniesioną głową. Także czas powiedzieć kompleksom i narodowemu hobby-narzekaniu stanowcze GOODBYE!

Opublikowany w: