Oddech historii. Dzień Kobiet

Czy w związku z Dniem Kobiet usłyszeliście kiedykolwiek określenie ”komunistyczne święto”? Pewnie wielu. W okolicach 8. marca wzmaga...

3442

Czy w związku z Dniem Kobiet usłyszeliście kiedykolwiek określenie ”komunistyczne święto”? Pewnie wielu. W okolicach 8. marca wzmaga się użycie określeń feministka, sufrażystka, prawa kobiet, często z pejoratywnym wydźwiękiem.

A jak było naprawdę? Jak to się zaczęło?

REKLAMA

Sięgając do wierzeń i kultur, gdzieś w głębi historii, można dopatrzeć się jednego mianownika. Marzec, przedwiośnie to często czas, kiedy celebrowano kobiety. Dawne, starożytne wierzenia, koncentrują się na płodności, macierzyństwie, skojarzeń wiosny z nowym życiem, które nosi w sobie kobieta. Jednak współczesność opowiada zdecydowanie dramatyczniejszą historię. Na dobry początek należy zdać sobie sprawę, że kobieta jako obywatel, tudzież człowiek, jest uznana w społeczeństwie za jego pełnoprawną część od mniej więcej stu lat. Zależy to od kraju i dodajmy, że w niektórych z nich, jak na przykład w Brunei, kobiety nie mają nadal prawa wyborczego, a w takim Libanie mają go tylko kobiety wykształcone.

Mężczyźni nadal mogą być analfabetami i rządzić. Brawo!

Dlaczego „święto komunistyczne”?

Zdarzyło się tak, że początki skutecznej walki o prawa kobiece przypadły na czasy rozwinięcia myśli socjalistycznej, rewolucji i wojen. Każdy z tych elementów przyczynił się do wyzwolenia kobiet.

Karty współczesnej historii jako pierwsze ważne wydarzenie wspominają Nowy Jork i rok 1857. To właśnie wtedy doszło do strajku i marszu sprzeciwu wobec warunków pracy i wysokości wynagrodzeń kobiet z nowojorskiej przędzalni bawełny. Dopiero pięć dekad później, zimą 1909 i 1910 roku doszło do ponownych strajków. Tym razem pracownice zakładów odzieżowych, głównie imigrantki, zebrały się w tzw. „powstaniu dwudziestu tysięcy” przeciwko, wyzyskującym tanią siłę roboczą, właścicielom fabryk. Dramatyczne wydarzenie, które często wspominane jest jako przykład początków walki na rzecz kobiet i ich prawa do godziwego wynagrodzenia, warunków pracy oraz praw wyborczych, obywatelskich, miało miejsce 25 marca 1911 roku.

Pożar, do którego doszło w nowojorskiej fabryce Triangle Shirtwaist, pochłonął 146 osób, w tym 129 kobiet. Z powodu prowizorycznych zabezpieczeń przed złodziejami, jakimi było zamknięcie większości drzwi, pracownice nie mogły uciec przed rozprzestrzeniającym się ogniem.

Znaczące wydarzenia miały miejsce 8. marca 1913 roku w Sant Petersburgu. Początkowe, krwawo spacyfikowane kobiece strajki i demonstracje, nadały impakt większym rozruchom, które doprowadziły do abdykacji cara Mikołaja II. Rząd Tymczasowy przyznał kobietom prawa wyborcze. Data 8. marca pozostała, a w przypadku Rosji wynika z kalendarza gregoriańskiego. Według obowiązującego kalendarza juliańskiego strajki pracownic zakładów tekstylnych przypadły na 23. lutego.

W Polsce Dzień Kobiet zaczęto obchodzić po II wojnie światowej. Panowie obdarowywali kobiety drobnymi upominkami, takimi jak: rajstopy, czy pończochy, kawa i czerwony goździk. Prawdopodobnie wyłącznie z tego powodu, szczególnie panowie pochodzenia polskiego często określają Dzień Kobiet „świętem komunistycznym”, ponieważ ma swoje źródło w czasach, kiedy w Polsce panował komunizm. Nic bardziej błędnego. Większą wagę należy przyłożyć do myśli, że kobiety wywalczyły swoje stanowisko w społeczeństwie. W Polsce prawa wyborcze kobiet ustanowiono w 1918 roku. Islandia była w tej mierze szybsza o trzy lata.

Wolnościowe aspiracje kobiet stworzyły dwie, uzupełniające się w wielu sferach, postawy, ideologie. Jedna z nich to feminizm. Jak w każdym „izmie” są jego radykalne i wyważone wersje. Pierwsza fala feminizmu, zainspirowana działaniami sufrażystek, skoncentrowana była na reformie prawa wyborczego i rodzinnego oraz na zmianie warunków ekonomicznych kobiet, np. prawa do posiadania konta bankowego. Druga fala to większy nacisk na równouprawnienie kobiet w pracy, prawo do decydowania o własnej seksualności oraz prawo do aborcji. To właśnie działania drugiej fali doprowadziły do jej trzeciej odmiany, która coraz bardziej przyczyniała się do deprecjonowania feminizmu. Trzecia fala feminizmu nastawiona była na radykalizację działań, co spowodowało, że feminizm zaczął być odbierany w wielu kręgach wyjątkowo negatywnie.

Jeśli chodzi o sufrażystki to ich działania, od radykalnych i według opinii publicznej, niegodnych charakterów kobiet, jak podkładanie ładunków wybuchowych w skrzynkach pocztowych, do wyważonych jak strajki i marsze uliczne, były główną siłą napędową pierwszej fali feminizmu. Wiele z nich przypłaciło swoje działania na rzecz praw kobiet życiem. Jedną z nich była Emily Davison, która zginęła w samobójczym akcji podczas wyścigów konnych. By dać sprawom tłamszonym kobietom siłę i publiczną uwagę na skalę światową, Emily rzuciła się pod kopyta konia ze stadniny króla Jerzego V, prowadzonego przez dżokeja Herberta Jonesa. Po tym wydarzeniu nastąpiło wiele aresztowań i okrutnych przesłuchań, ale cel został osiągnięty. Założycielką ruchu sufrażystek była Emmeline Pankhurst. Siła jej charakteru, zdecydowanie i nieustępliwość w działaniach doprowadziłī do wyznaczonego przez sufrażystki celu, otrzymania prawa wyborczego. W Wielkiej Brytanii nastąpiło to w marcu 1918 roku.

Historia nie była dla kobiet łaskawa. Może stare kultury bardziej były skierowane na kobiety i nikt nie poszukiwał różnic w budowie mózgu, żeby udowodnić wyższość, czy niższość płci. Jakiś czas temu Islandczyk zapytał się mnie, czy uważam, że feminizm jest ordynarny i niepotrzebny, bo kobiety powinny być spokojnymi, cichymi kurkami, gdzieś pomiędzy kuchnią a sprzątaniem sypialni. Rozpoczęłam jałową dyskusję z człowiekiem, którego umysł nie dopuszczał myśli o równości i wolności wyborów. Zdziwił się bardzo, gdy w podobnej formie zadałam mu pytanie, co sądzi o szowinizmie? Zakończył niespodziewanie dyskusję z powodu braku argumentów. Dziwne…

Tymczasem, spoglądając na piękny bukiet tulipanów od moich współpracowników, myślę, że to bardzo miłe i potrzebne święto. Jest kogo celebrować. Jesteśmy mądrymi, pięknymi, uczuciowymi ludźmi, niezależnie od płci. Traktowanie kobiet jako zła, gorszego gatunku, niższej formy bytu to archaizm, jakich wciąż wiele na świecie. Walczmy z nimi drogie kobietki wraz z naszymi wspierającymi, mądrymi i kochającymi ojcami, braćmi, mężami, partnerami i współpracownikami! Wszyscy jesteśmy ludźmi, a uwaga zaskoczenie… Kobieta to też człowiek!

Justyna Grosel

Opublikowany w: